-Kocham cię.-powiedział Justin z uczuciem.
-Ja ciebie też- mówiąc to zaczęłam go namiętnie całować.
Dlaczego te słowa jak i jego jak i moje ciągle krążą mi
po głowie ? Minął już rok od kiedy ostatni raz go widziałam. Zaczął lepsze
życie. To takie straszne uczucie myśleć ciągle o tym co sprawiło mi nadzieje na
życie z nim a on po prostu odszedł a razem z nim moje szczęście. Chyba źle się
wyraziłam, to ja odeszłam nie widząc sensu naszego związku.
Ale zacznę od tego jak to wszystko się zaczęło .
-Hej Danny- krzyknęłam do mojego najlepszego przyjaciela-
Może po szkole przejdziemy się gdzieś, pochodzimy, pogadamy. Od miesiąca jakoś
nigdy nie mamy dla siebie czasu.
-Jasne że tak już straciłem nadzieje że kiedykolwiek
znajdziemy dla siebie chociaż godzinkę po szkole- powiedział z ucieszeniem na
twarzy.
-To jak spotykamy się przed szkołą o 15.30 ?
-Okej. Cześć Danielle.
Ja i Danny byliśmy przyjaciółmi od kiedy tylko pamiętam.
Chyba zlączyło nas podobieństwo imion. Danny pochodzi z trudnej rodziny, jego
ojciec bił go gdy był małym chłopcem. Wiem ze Danny nie chciał być taki sam jak
jego tata ale niestety często mu się zdarzało przez przypadek uderzyć kogoś, po
prostu wyladowywał swoje emocje na kims
innym, myslac ze to w czyms pomoze. Przez ostatni miesiąc nie wiedziałam co się
z nim tak naparwde dzieje, więc spacer we dwoje był jedynym wyjściem zebym się
dowiedziała.
Siedziałam na ostatniej lekcji jak struta zupełnie nie
wiedzac co się ze mna dzieje, przecież chciałam bardzo spotkaz się z Dannym a
jednak cos mnie denerwowalo. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę ze nie chce
by o spotkanie pztrebiegalo w napięciu z powodu tego ze nie rozmawialiśmy od
bardzo dawna. Dziwinie się z tym czułam.
Ale coz dobiel koniec, lekcji już miałam isc do szafki kiedy w pewnym momencie
ktoś mnie popchnal.
-Ej uważaj jak idziesz –ogarnelo mnie zdziwienie ze ja
zawsze mila dla wszystkich powiedziałam to a raczej krzyknelam w tak brutalny
sposób.
-Przepraszam Danielle, nie chciałem. – był to Wesley, 2
lata temu nie dawal mi spokoju bo chciał ze mna chodzic – Czemu jesteś taka zla
?
-Oj Wesley nie wiedziałam ze to ty, nie wiem co we mnie
wstapilo – powiedziałam z lekkim sarkazmem w glosie bo nie przepadałam za nim
ale nie chciałam być nie mila w stosunku do nikogo.
-Ah nie ma sprawy, ale nigdy nie byłaś dla mnie taka nie
mila
-Jeszcze raz przepraszam, po prostu się spiesze. Musze
już isc . – odeszłam nawet na niego nie patrząc bo zaczelo we mnie buzować jak
znow zaczal probowac do mnie zagadać chociaż wiedział ze nie ma u mnie szans.
Poszłam do szafki, gdzie wlozylam swoje książki i nagle
zobaczyłam Danny’ego który idzie w moja strone.
-Hej piękna. – powiedział Danny który był niezwykle
ucieszony moim widokiem.
-Hej, co ty tu robisz ? Wlasnie miałam isc przed szkole.
-Pomyslalem ze będzie ci milo jak po ciebie przyjdę, przeciez
nie miałem daleko do ciebie a co za roznica czy się tutaj spotkaliśmy czy na
dworze.
-Cóż, żadna. To jak idziemy ? – jasne ze dla mnie była to
ogromna roznica bo chciałam się przyswoić do tego ze zaraz się spotkam z moim
przyjacielem z którym tak naprawdę chyba już nie miałam wspólnych tematow.
Przez ten miesiąc wiele się zdarzylo i trochę odsunęliśmy się od siebie.
- Idziemy. Czemu jesteś taka spieta ?
- Ja? Cos ty ? wszytsko w porządku ze mna . –
powiedziałam złamanym glosem.
-Okej wiec co u ciebie co robilas jak się nie widzieliśmy
przez tak długo czas ?
- No wiec chodziłam do szkoly o czym pewnie wiesz bo
codziennie się spotykaliśmy, a tak to wiesz wszytsko z naszych rozmow na
czacie, porostu jakos nie mogliśmy się spotkać nie wiem czemu. –powiedzialam z
ulga ze nie ma na razie niezreczniej ciszy.
-A no tak, nie no jakos przezylem bez ciebie- zasmial się
.
-No ja bez ciebie tez ale trochę głupio było mi jak nie
miałam do kogo otworzyć buzi.
-W sumie racja. Ale teraz mam nadzieje ze wrócimy do
starych czasów. Niedlugo wakacje wiec może wyskoczymy na jakąś wycieczke? –
powiedział bardzo ostrożnie bo chyba widział ze cos ze mna nie tak.
- Jasne, jasne ale może pogadamy o tym kiedy indziej ?
Zapadla cisza, Danny zastanawial się nad tym co do niego
powiedziałam, bo wlasciwie czemu mielibysmy nie rozmawiać o tym teraz ?
Żałowalam tego co powiedziałam bo pomyslalam sobie ze gdybyśmy o tym rozmawiali
nie dostrzegl by mojego zlego samopoczucia .
-Okej porozmawiamy o tym kiedy indziej. Ide po lody jaki
chcesz smak ?
-Hm ja dziekuje ale ty idz. – spacerowałam sobie gdy
nagle ktoś znowu na mnie wpadl. Pomyslalam sobie. Co to ma być dzisiaj jest
jakiś dzień wpadanie na mnie czy co ?
Odwrócilam się i ujzalam wysokiego przystojnego chłopaka
który miał piękne brązoweoczy, sliczne usta , jego twarz promieniała
szczęściem. Jego ciało bylo umięśnione, każdy szczegol jego ciala wydawal się
być idealny.
-Oj przepraszam bardzo, nie chciałem. – usmiechnal się,
miał w oczach cos hipnotyzującego, nie mogłam oderwać oczu od niego.
- Ym nic się nie stało to ja przepraszam zagapiłam się. –
powiedziałam glosem który przypominal cos w stylu „Jeju jesteś sliczny”. Mam
nadzieje ze on tego w ten sposób nie
odebral.
Nagle pojawił się Danny waląc chłopakowi który mnie
popchnął prosto w twarz. Nie wiedziałam co mam zrobić wiec chciałam go
uspokoić. W pewnym momencie wylądowałam na ziemi. Widzialam na ziemi wokół mnie
krew.
-Boże co ja zrobiłem, nie chciałem ja przepraszam cie
Danielle.- powiedział przerazony, a ja slyszalam to ale nie potrafiłam
odpowiedzieć bylam tak oszolomiona tym co się stało.
Chłopak którego imienia nawet nie zdazylam poznac wstal i
chciał mi pomóc.
-Hej zwariowales, przeciez to jest dziewczyna. Kim ty
jesteś żeby bic mnie a potem walic tak skromnej, niewinnej dziewczynie w twarz-
Powiedzial wkurzonym glosem chłopak.
-Przepraszam z całego serca cie Danielle. A ty wyjdz stad
to ty pierwszy ja popchnales wiec teraz odejdź daleko stad zanim cie zabije.
Przerazilam się gdy to uslyszlam i wstałam i nagle się
wydarłam.
-Danny idz stad nie chce na ciebie patrzeć, najpierw
bijesz niewinnego człowieka z nie wiadomo jakiego powodu a potem jeszcze mnie.
Idz ! – krzyknelam z duza sila glosu.
Danny nie wiedział co ma zobic, Jak się zachować, ale w
pewnym momencie z rozwcieczoną mina
odszedł patrząc na nieznajomego chloapaka wzrokiem który już znalam. Był to
wzrok mordercy.
Pomyślałam: „ Jak Danny mógł mnie uderzyć?
Chłopak który mnie pchnal miał cala pokaleczona twarz.
Podszedl do mnie i powiedział
-Hej, nic ci nie jest ?
-Jaa… Wszystko w porządku.- zaczelo mi się krecic w
glowie, gdy padałam uderzyłam glowa o beton i czułam ze przez uderzenie miałam
chyba złamany nos. W pewnym momencie zrobilo mi się ciemno przed oczami i
zemdlała.
-Hej dziewczyno co ci jest ejjj ! – Krzyknal chłopak ale bylam już w
innym swiecie. W świecie snu.
_________________________________________________________
I jak wam sie podoba 1 rozdzial, jak myslicie co zrobi chlopak któy wcześniej ją przez przypadek popchnął ? zostawi Danielle czy zawiezie do szpitala ? I co zobi Danny ?
Jezu <3
OdpowiedzUsuńCiekawe !!!!!!! I to bardzo ♥
Mimo że nie przepadam za JB to chętnie bd zaglądać tu ♥
Zapraszam do mnie :
http://peddie-forever-i-koniec-kropka.blogspot.com/
Albo :
http://milosc-pokona-wszystko.blogspot.com/
i:
http://inna-historia-alice-brandon.blogspot.com/
:))))))))))
O bardzo dziękuje :)
Usuńjest mi naprawdę miło :)
na pewno do ciebie także będę zaglądać :)
Dobra 1 rozdział z głowy lecimy dalej ... fajnie się zapowiada :D
OdpowiedzUsuńawww cieszę się że komuś się podoba <3
Usuń