Justin
poszedł się przebrać a ja nadal oglądałam ciuchy, było ich mnóstwo a ja od
początku nie wiedziałam czego tak naprawdę chcę. Miałam wszystko czego
potrzebowałam.
Nagle ktoś
złapał mnie gwałtownie a ja straciłam oddech. Obróciłam się i okazało się że to
mój chłopak.
-Justin co
ty robisz ? Przestraszyłeś mnie.
-Przepraszam.
Nie chciałem. – miał dziwny wyraz twarzy.
Po chwili
uświadomiłam sobie że jestem strasznie podenerwowana, a on to prawdopodobnie
zauważył. Chciałam z nim w końcu porozmawiać o tym wszystkim, o ojcu, o
przyszywanym bracie o którym dowiedziałam się ostatnio.
Justin po
naszym małym incydencie poszedł przeglądać ciuchy na końcu sklepu. Było mi
trochę źle z tym że wszystkie emocje jak i dobre tak i złe przerzucam na kogoś kto mi najbardziej pomaga.
Wiem że
miał to być miły dzień bez problemów ale chciałam z nim o tym porozmawiać teraz
więc postanowiłam zrobić to teraz.
Podeszłam
do niego i oplotłam ręce wokół niego.
-Justin?
-Hm?
-Przepraszam
za moje zdenerwowanie. Chciałam ci o czymś powiedzieć już od dłuższego czasu o
tym wszystkim co się wokół mnie dzieję i chyba muszę ci to wytłumaczyć dzisiaj
żebyś zrozumiał okej?
Justin
obrócił się w moją stronę i złapał mnie wokół.
-Danielle
wiesz że możesz mi zawsze wszystko powiedzieć. A ja nie jestem zły, wszystko
okej. Ja chcę tylko twojego szczęścia.
-Wiem ale
i tak mi głupio bo to nie jest twoja wina a ja się na tobie wyżywam.
-Ja tak
tego nie odczuwam, każdy ma gorszy dzień. Nikt nie jest idealny musisz o tym
pamiętać. Tym bardziej że przeżyłaś ostatnio śmierć ojca….
-Nie tylko
o to chodzi.
-Więc o co
?
-To nie
jest rozmowa na tą chwilę. Chcę o tym porozmawiać w jakimś cichym miejscu.
-Dobrze to
idziemy do domu ?
-Miałeś
dla mnie coś specjalnego podobno ?
-Ale to
może poczekać ….
-Nie nie.
Nie chcę ci psuć dnia. – byłam zażenowana że Justin był wobec mnie taki
opiekuńczy, taki wyrozumiały a ja ciągle stwarzałam problemy.
-No dobrze
więc idziemy. – złapał mnie za rękę i musnął moje usta ale ja nie chciałam żeby
pocałunek trwał tak krótko więc szybko złapałam go żeby był bliżej mnie i
złączyłam nasze usta w jedność. On długo ze mną walczył ale w końcu wygrałam i
zatonęliśmy w swoich ustach. Czułam że moje ciało zaczyna całe drżeć a moja
skóra zaczęła się rozgrzewać. Justin gwałtownie przybliżył mnie do siebie. To
było takie cudowne uczucie, czułam się bezpieczna, jakby świat stanął w
miejscu. Niczego lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Nagle jego telefon zaczął
dzwonić. Justin oderwał się na centymetr od moich ust ale ja nie dałam mu
przestrzeni by mógł odebrać.
-Kochanie,
muszę odebrać. – powiedział próbując się wyrwać.
-Nie –
znowu złączyłam nasze usta w jedność ale tylko na sekundę. – Okej okej odbierz.
– zachichotałam i odsunęłam się od niego.
Po 5
minutach rozmowy Justin przyszedł do mnie i złapał za rękę.
-No więc
kochanie chodź niespodzianka już czeka.
Nie
chciało mi się dopytywać o co chodzi i gdzie mnie zabiera więc posłusznie
ruszyłam za nim. Przechodząc oglądałam wystawy sklepowe aż natknęliśmy się na
sklep dziecięcy, były tam zabawki i ubranka dla małego bobasa. Od razu
pomyślałam czy to realne bym była z Justinem do końca życia, żebym miała z nim
dzieci? Wiedziałam że to marzenia, że to nierealne ale jednak miałam nadzieję
że to może być prawda.
-Justin ?
-Tak ?
-Jak się
dogadujesz z tatą ? –nie wiem skąd to pytanie, jakoś wyrwało mi się.
-Danielle
po tym co ostatnio robi nie poznaje go, nie mamy ze sobą kontaktu zbyt dobrego
więc w ogóle się nie dogaduje. Czemu pytasz ?
-Właściwie
nie wiem czemu o to pytam. Ale myślę że powinieneś z nim porozmawiać, nie wiem
co tak naprawdę było powodem kłótni między wami ale jeśli by patrzeć na moje
życie to ja nie doceniłam taty w 100 %. A wiesz dobrze że już nie naprawię
swojego błędu a ty masz szanse. Masz szanse mieć z tatą dobry kontakt do końca
życia, mieć w nim oparcie.
-Wiem że
ty teraz możesz czuć pewien niedosyt że może zbyt mało dla taty zrobiłaś ale
nie porównuj tych obu spraw ze sobą bo może nawet chciałbym naprawić relacje
między nami ale to nie jest takie proste. Wiem że się o mnie martwisz ale nie
ma potrzeby wszystko się jakoś ułoży, trzeba w to wierzyć.
-Ja ci
tylko mówię jak ja to widzę z mojej strony. Nie chcę żebyś potem cierpiał tak
jak ja.
-Rozumiem
cię. Ale mam prośbę czy możemy już nie rozmawiać o tacie. Nie mam dzisiaj na to
ochoty.
Pokazałam
głową że zgadzam się z nim i zauważyłam że jesteśmy przy wyjściu z galerii.
-Nie
zostajemy w galerii?
-Nie, ale
nie zdradzę ci gdzie jedziemy. – zachichotał.
Poszliśmy
na parking, Justin otworzył drzwi pasażera, wsiadłam i ni minęła minuta a
Justin siedział już na miejscu kierowcy.
Włączył
samochód i za chwilę usłyszałam pisk opon.
-Justin
proszę cię nie jedź szybko.
-Kochanie
to nie jest szybko.
-Justin !
-Okej okej
już zwalniam.
Ostatnie
czego potrzebowałam to wypadek samochodowy albo zatrzymanie przez policje za
przekroczenie prędkości.
Następne
kilka minut jazdy przebiegło w ciszy, nie było słychać nawet naszych oddechów.
Jedyne co słyszałam to ruch uliczny. Trąbiące samochody, głosy ludzi. Po prostu
było słychać życie.
Na nasze
nieszczęście natrafiliśmy na korek. Staliśmy tak już od kilku minut a ja
chciałam rozładować atmosferę między nami.
-No więc ?
-He ?
-Gdzie
mnie zabiera mój chłopak ?
-Nie widzę
tu żadnego. – zaśmiał się.
- A ja
widzę. Jest umięśniony. – zaczęłam dotykać go po torsie- przystojny, słodki a
co najważniejsze zakochany.
-Zakochany?
Chciałaś powiedzieć szaleńczo zakochany w najcudowniejszej dziewczynie na
świecie.
-Właśnie
tak. Więc jednak widzisz tu mojego chłopaka?
-No teraz
tak. – zbliżył się do mnie tak że był oddalony od moich ust jedynie kilka
milimetrów. – ale twój chłopak nie powie ci gdzie cię zabiera. – Justin cmoknął
mnie w usta i szybko się odsunął.
-Dobra,
jak chcesz. A mogło być tak miło.
- I będzie
nie martw się już jesteśmy prawie na miejscu.
Miał
rację. Po kilku minutach w końcu dotarliśmy na miejsce. Był to hotel.
-Justin ? Czemu mnie do hotelu przywiozłeś?
-Zobaczysz.
Wziął mnie
za rękę i poszliśmy do recepcji, Justin załatwiał coś z recepcjonistką a ja
czekałam na niego.
-Pójdziesz
teraz do pokoju 222 a ja zaraz do ciebie dojdę.
-Już mnie
nic nie zdziwi.
Doszłam do
pokoju wyznaczonego przez Justina, otworzyłam drzwi i oniemiałam z zachwytu.
Wszędzie leżało pełno płatków róż, było pełno świeczek a na środku pokoju
szampan i kieliszki.
W łazience
była wielka wanna a na powierzchni wody pływało dużo różnych kwiatów. To było
naprawdę coś. W pewnym momencie zauważyłam kartkę dla mnie. W środku pisało: „Dziękuje
ci że mimo tylu moich wad chcesz być ze mną. Jesteś dla mnie najważniejszą
osobą na świecie. Kocham cię. „
Po
przeczytaniu poleciały mi łzy z nadmiaru emocji.
______________________________
:D :D