czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 18 ♥

Justin poszedł się przebrać a ja nadal oglądałam ciuchy, było ich mnóstwo a ja od początku nie wiedziałam czego tak naprawdę chcę. Miałam wszystko czego potrzebowałam.
Nagle ktoś złapał mnie gwałtownie a ja straciłam oddech. Obróciłam się i okazało się że to mój chłopak.
-Justin co ty robisz ? Przestraszyłeś mnie.
-Przepraszam. Nie chciałem. – miał dziwny wyraz twarzy.
Po chwili uświadomiłam sobie że jestem strasznie podenerwowana, a on to prawdopodobnie zauważył. Chciałam z nim w końcu porozmawiać o tym wszystkim, o ojcu, o przyszywanym bracie o którym dowiedziałam się ostatnio.
Justin po naszym małym incydencie poszedł przeglądać ciuchy na końcu sklepu. Było mi trochę źle z tym że wszystkie emocje jak i dobre tak i złe przerzucam na  kogoś kto mi najbardziej pomaga.
Wiem że miał to być miły dzień bez problemów ale chciałam z nim o tym porozmawiać teraz więc postanowiłam zrobić to teraz.
Podeszłam do niego i oplotłam ręce wokół niego.
-Justin?
-Hm?
-Przepraszam za moje zdenerwowanie. Chciałam ci o czymś powiedzieć już od dłuższego czasu o tym wszystkim co się wokół mnie dzieję i chyba muszę ci to wytłumaczyć dzisiaj żebyś zrozumiał okej?
Justin obrócił się w moją stronę i złapał mnie wokół.
-Danielle wiesz że możesz mi zawsze wszystko powiedzieć. A ja nie jestem zły, wszystko okej. Ja chcę tylko twojego szczęścia.
-Wiem ale i tak mi głupio bo to nie jest twoja wina a ja się na tobie wyżywam.
-Ja tak tego nie odczuwam, każdy ma gorszy dzień. Nikt nie jest idealny musisz o tym pamiętać. Tym bardziej że przeżyłaś ostatnio śmierć ojca….
-Nie tylko o to chodzi.
-Więc o co ?
-To nie jest rozmowa na tą chwilę. Chcę o tym porozmawiać w jakimś cichym miejscu.
-Dobrze to idziemy do domu ?
-Miałeś dla mnie coś specjalnego podobno ?
-Ale to może poczekać ….
-Nie nie. Nie chcę ci psuć dnia. – byłam zażenowana że Justin był wobec mnie taki opiekuńczy, taki wyrozumiały a ja ciągle stwarzałam problemy.
-No dobrze więc idziemy. – złapał mnie za rękę i musnął moje usta ale ja nie chciałam żeby pocałunek trwał tak krótko więc szybko złapałam go żeby był bliżej mnie i złączyłam nasze usta w jedność. On długo ze mną walczył ale w końcu wygrałam i zatonęliśmy w swoich ustach. Czułam że moje ciało zaczyna całe drżeć a moja skóra zaczęła się rozgrzewać. Justin gwałtownie przybliżył mnie do siebie. To było takie cudowne uczucie, czułam się bezpieczna, jakby świat stanął w miejscu. Niczego lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Nagle jego telefon zaczął dzwonić. Justin oderwał się na centymetr od moich ust ale ja nie dałam mu przestrzeni by mógł odebrać.
-Kochanie, muszę odebrać. – powiedział próbując się wyrwać.
-Nie – znowu złączyłam nasze usta w jedność ale tylko na sekundę. – Okej okej odbierz. – zachichotałam i odsunęłam się od niego.
Po 5 minutach rozmowy Justin przyszedł do mnie i złapał za rękę.
-No więc kochanie chodź niespodzianka już czeka.
Nie chciało mi się dopytywać o co chodzi i gdzie mnie zabiera więc posłusznie ruszyłam za nim. Przechodząc oglądałam wystawy sklepowe aż natknęliśmy się na sklep dziecięcy, były tam zabawki i ubranka dla małego bobasa. Od razu pomyślałam czy to realne bym była z Justinem do końca życia, żebym miała z nim dzieci? Wiedziałam że to marzenia, że to nierealne ale jednak miałam nadzieję że to może być prawda.
-Justin ?
-Tak ?
-Jak się dogadujesz z tatą ? –nie wiem skąd to pytanie, jakoś wyrwało mi się.
-Danielle po tym co ostatnio robi nie poznaje go, nie mamy ze sobą kontaktu zbyt dobrego więc w ogóle się nie dogaduje. Czemu pytasz ?
-Właściwie nie wiem czemu o to pytam. Ale myślę że powinieneś z nim porozmawiać, nie wiem co tak naprawdę było powodem kłótni między wami ale jeśli by patrzeć na moje życie to ja nie doceniłam taty w 100 %. A wiesz dobrze że już nie naprawię swojego błędu a ty masz szanse. Masz szanse mieć z tatą dobry kontakt do końca życia, mieć w nim oparcie.
-Wiem że ty teraz możesz czuć pewien niedosyt że może zbyt mało dla taty zrobiłaś ale nie porównuj tych obu spraw ze sobą bo może nawet chciałbym naprawić relacje między nami ale to nie jest takie proste. Wiem że się o mnie martwisz ale nie ma potrzeby wszystko się jakoś ułoży, trzeba w to wierzyć.
-Ja ci tylko mówię jak ja to widzę z mojej strony. Nie chcę żebyś potem cierpiał tak jak ja.
-Rozumiem cię. Ale mam prośbę czy możemy już nie rozmawiać o tacie. Nie mam dzisiaj na to ochoty.
Pokazałam głową że zgadzam się z nim i zauważyłam że jesteśmy przy wyjściu z galerii.
-Nie zostajemy w galerii?
-Nie, ale nie zdradzę ci gdzie jedziemy. – zachichotał.
Poszliśmy na parking, Justin otworzył drzwi pasażera, wsiadłam i ni minęła minuta a Justin siedział już na miejscu kierowcy.
Włączył samochód i za chwilę usłyszałam pisk opon.
-Justin proszę cię nie jedź szybko.
-Kochanie to nie jest szybko.
-Justin !
-Okej okej już zwalniam.
Ostatnie czego potrzebowałam to wypadek samochodowy albo zatrzymanie przez policje za przekroczenie prędkości.
Następne kilka minut jazdy przebiegło w ciszy, nie było słychać nawet naszych oddechów. Jedyne co słyszałam to ruch uliczny. Trąbiące samochody, głosy ludzi. Po prostu było słychać życie.
Na nasze nieszczęście natrafiliśmy na korek. Staliśmy tak już od kilku minut a ja chciałam rozładować atmosferę między nami.
-No więc ?
-He ?
-Gdzie mnie zabiera mój chłopak ?
-Nie widzę tu żadnego. – zaśmiał się.
- A ja widzę. Jest umięśniony. – zaczęłam dotykać go po torsie- przystojny, słodki a co najważniejsze zakochany.
-Zakochany? Chciałaś powiedzieć szaleńczo zakochany w najcudowniejszej dziewczynie na świecie.
-Właśnie tak. Więc jednak widzisz tu mojego chłopaka?
-No teraz tak. – zbliżył się do mnie tak że był oddalony od moich ust jedynie kilka milimetrów. – ale twój chłopak nie powie ci gdzie cię zabiera. – Justin cmoknął mnie w usta i szybko się odsunął.
-Dobra, jak chcesz. A mogło być tak miło.
- I będzie nie martw się już jesteśmy prawie na miejscu.
Miał rację. Po kilku minutach w końcu dotarliśmy na miejsce. Był to hotel.
-Justin  ? Czemu mnie do hotelu przywiozłeś?
-Zobaczysz.
Wziął mnie za rękę i poszliśmy do recepcji, Justin załatwiał coś z recepcjonistką a ja czekałam na niego.
-Pójdziesz teraz do pokoju 222 a ja zaraz do ciebie dojdę.
-Już mnie nic nie zdziwi.
Doszłam do pokoju wyznaczonego przez Justina, otworzyłam drzwi i oniemiałam z zachwytu. Wszędzie leżało pełno płatków róż, było pełno świeczek a na środku pokoju szampan i kieliszki.
W łazience była wielka wanna a na powierzchni wody pływało dużo różnych kwiatów. To było naprawdę coś. W pewnym momencie zauważyłam kartkę dla mnie. W środku pisało: „Dziękuje ci że mimo tylu moich wad chcesz być ze mną. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Kocham cię. „

Po przeczytaniu poleciały mi łzy z nadmiaru emocji.
______________________________

:D :D 

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 17 ♥

Obróciłam się ale za mną nikogo nie było. Zaczęłam kręcić się w kółko ale nic nie wskazywało na to że ktoś tu jest.
-Hej co ty robisz ? – tym razem był to kobiecy głos.
Zatrzymałam się w miejscu i widziałam w drzwiach mojego domu cień kobiety.
-Mamo to ty ?
-Tak, co ty robisz? – spytała bardzo zdziwionym głosem.
Spojrzałam jeszcze kilka razy za siebie i wymyślając sobie w głowie historie pt.” Mam zwidy” poszłam do domu.
-Ym. Nic takiego. Jak było na basenie ? Właściwie czemu jesteś w domu ? – próbowałam udawać że nic się nie stało ale tamta sytuacja sprzed kilku chwil cały czas chodziła mi po głowie.
-Wróciłam bo Monic musiała wrócić do synka. A ty gdzie się podziewałaś ?
-A byłam tu i tam. Możemy pogadać jutro? Trochę jestem zmęczona. – nie czekałam aż mama odpowie, pocałowałam ją w policzek i poszłam do pokoju.
Czułam się strasznie, wszystko mnie bolało. Moje myśli kręciły się wokół jedynego zdarzenia. Powinnam być szczęśliwa że ja i Justin jesteśmy w końcu razem ale ciągle chodził mi po głowie głos taty. Czy po prostu tak za nim tęsknie że wmawiam sobie że go słyszę ? Nie wiem tego.
Obudziłam się w moim łóżku ,  promienie słońca rozświetlały cały pokój. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że dochodzi pierwsza po południu.
-O cholera. Boże jak to możliwe. Przecież ja mam szkołę.
Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam że mam 6 nieodebranych połączeń i 3 wiadomości.
Wszystkie połączenia i wiadomości były od Justina.
1 sms : „Kolorowych snów”
2 sms:  „Kocham cię”
3 sms: „Kochanie wszystko w porządku? Dzwoniłem kilka razy do twoich drzwi ale nikt nie otwiera.”
Zdziwiłam się bo mama powinna być w domu. I jak to się stało że zaspałam do szkoły.
Poszłam do kuchni gdzie była kartka od mamy. „Wychodzę, będę wieczorem.”
-Świetnie.
Postanowiłam oddzwonić do Justina. Nie minęło kilka sekund kiedy Justin odebrał.
-Hej.
-Cześć. Co się z tobą działo ? -  Justin powiedział niespokojnym głosem.
-Em dopiero co wstałam. Mama wyszła. A ja nie mam co ze sobą zrobić. Dzisiaj jest szkoła przecież.
-Haha oj kochanie dzisiaj jest sobota.
-Jak sobota ? – powiedziałam mocno zdziwionym głosem.
-No tak. Spójrz w kalendarz.
Poszłam znaleźć kalendarz i nie wiedziałam co powiedzieć, rzeczywiście była sobota.
-Em dziwne myślałam że jest wtorek.
-Oj kochanie powiedzenie „Zakochani czasu nie liczą” nabiera sensu.
-A czy ktoś powiedział że jestem zakochana. – zaśmiałam się.
-Tak, ty wczoraj. Oj wkopałaś się.
-Justin.
-Hah no co mówię prawdę.
-Okej , więc może spotkamy się …  u mnie ?
-Z dziką chęcią. Już się stęskniłem za tobą.
Bez pożegnania po prostu odłożyłam telefon i opadłam na łóżko. Patrzyłam się w sufit a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wszystko zaczęło się układać.
Po kilku minutach leżenia usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i otworzyłam .
-Justin? Jak ty to… - Nie mogłam dokończyć bo Justin wziął mnie w ramiona i pocałował. Zabrakło mi tchu kiedy jego gorące usta dotknęły moich. Przez kilka sekund nie wiedziałam co się dzieję. Rozproszył mnie do tego stopnia że prawię upadłam na ziemie ale on mnie kurczowo trzymał.
- Kocham cię. – powiedział a ja byłam już na skraju szaleństwa.
Nic nie odpowiedziałam i znowu zaczęłam go całować. Chciałam żeby takie chwile trwały wiecznie ale niestety tak się nie da.
-Jesteś cudowna. – powiedział dalej obejmując mnie w pasie i jeszcze raz musnął moje usta.- To co robimy?
-Em wiem że chłopacy tego nie lubią ale od dawna chciałam się wybrać na zakupy. A pomyślałam że z tobą…
-Jasne że idziemy. Ubieraj się. A tak w ogóle bardzo lubię zakupy a tym bardziej z tobą.
-Słodki jesteś. – zaśmiałam się i poszłam się przebrać w krótką spódniczkę ombre i białą bokserkę do tego baleriny, bransoletkę z moim imieniem i kolczyki w kształcie serduszek, wyprostowałam włosy.
Zeszłam na dół a Justin patrzył się na mnie przez całą drogę.
-Justin ?
-Oł przepraszam nie mogłem  się napatrzeć na ciebie. Zatkało mnie.
-Aż tak źle ?
-Kochanie wyglądasz cudownie a nie źle. Z resztą zawsze tak wyglądasz. Idziemy ?
- Tak oczywiście.
Wzięłam torebkę i wyszłam z domu, zobaczyłam przed domem czarne BMW.
-Justin to twój samochód ? – byłam zdziwiona bo wczoraj odwiózł mnie do domu zupełnie innym samochodem.
-Tak a co ?
- A nic nic. -  i tak byłam zdziwiona bo ojciec Justina miał jeden samochód a Justin nie miał swojego.
-Wsiadaj kochanie.
-Mhm .
-To co gdzie chcesz jechać ?
-Do miasta.
Jechaliśmy samochodem w ciszy, Justin podśpiewywał pod nosem a ja patrzyłam w okno. Nie zwracaliśmy na siebie uwagi. To było dziwne uczucie bo chciałam z nim porozmawiać o tym wszystkim. Niby wszystko wracało do normy ale dowiedziałam się ostatnio że mam przyrodniego brata. Brakowało mi też Danny’ego. To jemu zawsze wszystko mówiłam, to z nim przeżyałam tyle fajnych chwil.
-Danielle ?
-Hem ? coo  ?
-Jesteśmy na miejscu. Czemu jesteś taka przestraszona.?
-Przepraszam zamyśliłam się.
-O czym myślałaś ?
-O tym co się dzieje ale Justin chcę spędzić ten dzień w miłej atmosferze bez tego wszystkiego co się dzieję więc możemy o tym pogadać potem ?
-Okej – Justin wyszedł z samochodu, otworzył moje drzwi i wziął za rękę.
-Mój romantyk. – objęłam go i pocałowałam.
-Podoba mi się jak mówisz że jestem twój.
-No to dobrze bo będziesz tego teraz bardzo często słuchał.
Zaśmiał się i wziął mnie znowu za rękę i poprowadził w stronę największego centrum handlowego w Nowym Jorku. Bywałam tam dość często ale pierwszy raz z kimś kto był mi tak bliski. Weszliśmy do pierwszego sklepu, oglądałam miliony ciuchów i nagle Justin przyszedł ubrany w damską koszulę i różową perukę. Na początku go nie poznałam.
-Justin ? – zaśmiałam się – co ty masz na sobie ?
-Nie jestem Justin. Jestem Justina. – udawał urażonego.
Ze śmiechem na buzi podeszłam do niego i go szybko pocałowałam. Ludzie wokół dziwnie się na nas patrzyli, widocznie nie wiedzieli że to jest faktycznie Justin.
-Teraz to zdejmę i mam dla ciebie coś specjalnego.
-Co takiego?

- Dowiesz się w swoim czasie.-  Co Justin chciał zrobić. Znając jego to było coś szalonego.

_______________________________________________________
mhm nie miałam ochoty dzisiaj nic pisać ale jakoś dałam radę xd