wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 11 ♥

 http://www.youtube.com/watch?v=3-C7SX78Sjk&feature=youtu.be nowy zwiastun :)

-Em, my nie jesteśmy razem alee… -powiedziała Danielle z nutką niepewności.
-Nie tłumacz się Danielle, ojciec nie wie co mówi. – powiedziałem zdenerwowany.
-Ależ Justin, powiedz jej jak zawsze pomiatałeś dziewczynami. No czemu nie powiesz ? – krzyknął, wstając na równe nogi.
-Przestańcie. –mama nie mogła wytrzymać tej sytuacji tak samo jak ja.
-Potrafisz tylko żerować na rodzicach a jak oni chcą dla ciebie dobrze to nie chcesz bo jakaś dziewczyna ci zamąciła w głowie.
-Nie mów tak o Danielle. Nie masz prawa. To moja sprawa z kim się spotykam, nie znasz mnie.- powiedziałem ze wściekłością.
Danielle siedziała i nie wiedziała co ma powiedzieć. Było mi wstyd za tatę, nie pomyślałbym że może się zachować w taki sposób.
-Ja cię nie znam ? Jakbym cię nie znał nie miałbym takiego zdania na twój temat. Jesteś szczeniakiem który uważa że wszystko mu się należy, w szkole jesteś najwspanialszy i się nie uczysz. Masz dziewczyn na pęczki i wszystkimi pomiatasz. To jesteś prawdziwy ty, nie udawaj teraz przed Danielle że tak nie jest.
-Nie! W końcu mi na kimś zależy a ty to wszystko niszczysz, właśnie taki z ciebie ojciec. Ja nie chciałem wiecznej…. – nie powiedziałem dalej bo Danielle nie wiedziała o tym kim jest mój ojciec. – Danielle wychodzimy. – wziąłem ją za rękę i bez słowa wyszliśmy.
-Puść mnie. – Danielle nagle się wyrwała.- Co to miało być?
- Danielle ja nie wiem co wstąpiło w mojego ojca, przepraszam za niego. – wiedziałem że zaraz zacznie mi zadawać pytania na które będę znał odpowiedź ale nie będę mógł jej tego powiedzieć.
- O co chodzi z tymi dziewczynami ? Też jestem twoją zabawką?
Trafiła w mój czuły punkt, Danielle była kimś innym niż każda dziewczyna z którą się spotykałem. Wszystko z nią związane było dla mnie ważne. Nie mogłem sobie wybaczyć co się stało ostatnio z Alice. Wiem że powinna się dowiedzieć ale nie miałem odwagi tego z siebie wydusić.
-Może kiedyś nie traktowałem dziewczyn tak jak powinienem ale teraz jest inaczej, uwierz mi. – podszedłem i wziąłem jej policzki w ręce. Parzyliśmy sobie w oczy przez kilka sekund.
-Wierzę ci. – Danielle musnęła moje usta i wzięła za ręke. –Ale twój tata musi mieć powody żeby myśleć o tobie w taki sposób. Coś mu zrobiłeś?
-Nie, nic. Nie przejmuj się.
-Dobrze. – Zbliżyła się do mnie niebezpiecznie blisko.
Odwróciłem wzrok, nie mogłem wytrzymać jej wzroku na  moim ciele. Przez cały czas zbliżała się do mnie jeszcze bliżej aż dotknęła moich ust. Czułem się źle i od razu odsunąłem się od niej.
-Ej Justin o co chodzi ? Czemu się bronisz przed tym uczuciem ? – powiedziała bardzo zszokowana moim zachowaniem.
-Ja muszę iść. – obróciłem się i szybko poszedłem w inną stronę.
Czułem się strasznie, mieszało mi się w głowie od tego wszystkiego. Danielle pewnie miała dość mojego niezdecydowania i ja szczerze mówiąc też. Chciałem tylko żeby wszystko się unormalizowało ale było coraz gorzej.

-Oczami Danielle-

„Co do cholery się dzieje. ‘’ Miałam dość Justina, zachowywał się jak kretyn, nic go nie obchodziło. Jestem załamana, wszystko się sypie. Człowiek któremu ufałam, który był dla mnie podporą przez ostatnie kilka dni zniknął, zostawił mnie jak zużytą chusteczkę. Czy ja mu mogę ufać? Wygląda na to że nie.
Po tym jak Justin zostawił mnie poszłam szybkim krokiem do domu. Nie wiedziałam co mam myśleć o jego zachowaniu. Nie traktował mnie poważnie, nie chciał mi pomóc. Uciekł jak dziecko.
-Gdzie byłaś młoda damo ?- powiedziała mama z podkrążonymi oczami.
-Byłam się przejść nie mogłam usiedzieć w domu.
-Całą noc? – zapytała z głosem którego dotąd nie znałam.
-Mamo daj spokój, byłam u koleżanki.
-Której ? Czemu nie powiedziałaś. Mało mam problemów? –wzbudziła we mnie poczucie winy i jeszcze większy smutek.
-U Elizy. – powiedziałam żeby dała mi spokój chociaż tak naprawdę nie lubiłam Elizy a ostatnio rozmawiałam z nią miesiąc temu. Musiałam coś wymyślić.
W pewnym momencie mama wpadła w szał. Nie wiedziałam co się z nią dzieje. Zaczęła walić pięściami w stół.
-Mamo przestań ! O co ci chodzi ??? – próbowałam ją odciągnąć ale mi się nie udało.
W pewnym momencie uderzyła tak mocno że w jej ręce coś głośno strzeliło.
-Ałł. – krzyknęła i usiadła na podłodze- Czemu zawsze mnie takie coś spotyka ?
-Mamo tata zginął ale musimy żyć dalej proszę cię. Nie płacz.. – przerwała mi.
-Nie chodzi tylko o to. Mój tata też zginął w nieznanych okolicznościach. Miałam 12 lat.
-Czemu nigdy mi o tym nie powiedziałaś. Mówiłaś że dziadek umarł śmiercią naturalną. Czemu mnie okłamałaś ? – byłam taka zdziwiona,  nie mogłam tego pojąć.
-Nie powiedziałam ci bo to był mój temat tabu. Nie chciałam wracać do tych wspomnień. – mówiła to z takim obrzydzeniem. Jakby miała związek z tym wydarzeniem.
- Mamo, strasznie mi przykro. Gdybym wcześniej wiedziała…
-To co byś zrobiła ? No co ? Nikt mi nie może pomóc. – nie poznawałam jej zachowania, nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic a jednak.
-Przynajmniej wiedziałabym co się tak naprawdę stało z moim dziadkiem. A tak żyłam w kłamstwie przez kilka lat. Myślisz że mi jest łatwo po śmierci taty. Myślisz że nigdy nie myślałam co się stało dziadkowi? – zaczęłyśmy krzyczeć na siebie.
Mama ucichła, wstała i wyszła. Było to chyba najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji.
Okazało się że całe moje życie to kłamstwo. Rodzice grali przez całe życie przede mną kogoś kim nie byli. Myślałam że zawsze sobie wszystko mówimy ale jednak się myliłam. Ja byłam z nimi szczera a oni wobec mnie zachowywali się jakbym była dzieckiem.
Wszystkie wydarzenia, wszystkie nowe wiadomości wpędzają mnie w jeszcze większą depresje. Tajemnice sprzed lat, śmierć taty, mama która się zachowuje bardzo dziwnie i Justin. Tak, jest tego za dużo. Czemu wszystko stało się właśnie teraz gdy miałam na głowie maturę która zbliżała się wielkimi krokami.
Leżałam na łóżku nie myśląc o niczym. Zaczęłam czytać książkę o wampirach żeby zająć sobie czymś czas. Najgorsze było to że w każdym rozdziale było opisane wiele morderstw.
Morderstwo. Właśnie. Czy to jest prawda że tata został zamordowany przez mafie ? Nie, nie to niemożliwe. Co prawda minęło mało czasu od jego śmierci ale policja powinna już coś wiedzieć.
Zrywając się na równe nogi szybko poszłam do mamy.
-Mamo wiem że nawaliłam z wczorajszym wieczorem. Nie powinnam wychodzić bez słowa. Ale teraz…
- Nic nie szkodzi, to ja przepraszam że krzyczałam. – podeszła do mnie i z łzami w oczach pocałowała mnie w policzek.
-Mamo ja chciałabym wyjść na godzinę. Mogę? – powiedziałam niepewnie bo nie byłam pewna czy chce iść na komisariat sama.
-Jasne idź. Wszystko jest w porządku. – wymusiła uśmiech a ja go odwzajemniłam.
Szłam niepewnym krokiem w stronę komisariatu.  Nie chciałam tam iść ale musiałam. Musiałam się dowiedzieć czy jest coś wiadomo. Bałam się tylko usłyszeć najgorszego.
-Witaj Danielle. Pamiętasz mnie ? Zajmuje się sprawą morderstwa twojego ojca. – powiedział wysoki brunet wchodzący na komisariat.
-Tak Dzień dobry. Pamiętam pana. Ja właśnie w sprawie taty. Możemy porozmawiać ?
Nic nie mówiąc wpuścił mnie do pokoju z biurkiem zawalonym papierami. Usiadłam wygodnie i czekałam na jego następny ruch.
-Więc, od ostatniego spotkania dowiedzieliśmy się czegoś jeszcze. – słuchałam z ciekawością. – twój ojciec miał kochankę.
Moje oczy wryły się w okno i myślałam : „Co ?’’



 __________________________________________________
No i jest rozdział po tygodniu ale jest :D 
Jak widać zmiany na blogu :)

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 10 ♥


-Danielle ?- Danny mówił do słuchawki a ja nie umiałem wydusić z siebie ani słowa.-Zaraz u ciebie będę.
-Nie, zostaw ją w spokoju.- nie wierzyłem że to powiedziałem.
-Kim jesteś ? Czemu odbierasz jej telefon gnojku ? – krzyknął.
-Danny uspokój się, daj jej spokój. Jak będzie  chciała to się odezwie. – powiedziałem i miałem już się rozłączyć gdy nagle zrobiło mi się go żal. –Ale nie martw się, Danielle nie chce z tobą zrywać kontaktu, ona chce chwili spokoju.
-Dobra ale czemu odbierasz jej telefon ? Ty jesteś Justin tak ?- powiedział już spokojniejszym głosem.
-Tak jestem Justin, odebrałem bo ona śpi. Ale nie myśl sobie że jesteśmy razem, po prostu przyjaźń jak na razie. – mówiłem to próbując przekonać siebie do tego samego.
-Okej, wiesz co dam jej  na razie spokój. Mam nadzieję że jest pod dobrą opieką, a i powiedz że dzwoniłem . Cześć.
-Tak powiem, to na razie.
Było mi tak strasznie przykro z wielu powodów, wiedziałem że Danielle i Danny są przyjaciółmi od bardzo dawna a ona właśnie teraz potrzebuje przyjaciół ale co poradzić jeśli ona nie chcę go znać. Trzeba jej dać spokój, nie mówić o przykrych rzeczach może sama dojdzie do tego żeby się porozumieć z Danny’m. Gdyby jej jedynym problemem był Danny, ale jej największym problemem był jej ojciec. Nie wiadomo w jakim będzie stanie gdy dzisiaj się obudzi, czy będzie choć trochę spokojna a może będzie załamana? Jedyne czego nie chcę to żeby się nie zamknęła w sobie.
Podszedłem do łóżka, ona nadal spała mając na twarzy uśmiech i łzy. Dziwne połączenie w tej sytuacji. Wyglądała tak niewinnie, uroczo.
-Cześć synku…- mama weszła do pokoju, ja byłem w samych bokserkach a na łóżku leżała Danielle. Gorzej być nie mogło.
-Mamo ciszej, chodźmy stąd. – powiedziałem bardzo cichym głosem i popychając ją do wyjścia potknąłem się o szafkę. Nie chciałem krzyczeć z bólu więc szybko wyszliśmy.
-Kto to jest ? – powiedziała mama z rezygnacją w głosie.
-To jest moja koleżanka, wiesz ma trudny okres w życiu a ja chciałem jej pomóc więc wziąłem ją do nas. – nie wiedziałem co powiedzieć więc powiedziałem ułamek prawdy.
-No dobrze, w prawdzie jesteś już dorosły ale informuj mnie jeśli będziesz chciał żeby tu z nami trochę pomieszkała.
-Okej.
- A, i porozmawiaj z ojcem, jest strasznie zły i nie wie co ze sobą zrobić. – jej mina zrobiła się smutna i bez wyrazu.
Nic nie mówiąc poszedłem do pokoju, wiedziałem że tata przeze mnie źle się czuje ale nie wiedziałem że jest aż tak źle. Danielle nadal spała, usiadłem koło niej kiedy nagle zaczęła się rzucać krzyczeć „Zostaw mnie, zostaw”, próbowałem ją obudzić ale nie dało rady. Zachowywała się dziwnie, nie mogłem opanować jej krzyku aż w końcu obudziła się z płaczem.
-Danielle co się dzieje? –dotknąłem ją ale ona mnie odepchnęła.
-Zostaw mnie, nie dotykaj mnie. –krzyknęła w moim kierunku, nie wiedziałem co się dzieje.
-Powiedz mi o co chodzi. – mówiłem to bardzo cicho, sam nie wiem czemu.
-On mnie dotykał, nie chciał mnie puścić. – Mówiła to a ja nie wiedziałem o co jej chodzi, zachowywała się jakby ktoś jej coś zrobił.
-Ale kto ? – przytuliłem ją do siebie, nie odepchnęła mnie na szczęście, po prostu się wtuliła i mówiła dalej.
-Ten chłopak ze snu, to było takie realistyczne, a twarz tego chłopaka była mi znana. – płakała a ja byłem już spokojniejszy że to przez sen wzbudziła się w niej taka agresja. Wiedziałem że wszystkie emocje teraz w niej buzowały po tym jak dowiedziała się że jej ojciec nie żyje, wiedziałem też że z psychologicznego punktu widzenia to normalne .
-Danielle, to był tylko sen, nie martw się. Masz koszmary przez te wszystkie emocje, dużo przeszłaś to dlatego, nie martw się wszystko będzie dobrze – pocałowałem ją w czoło.
-Przepraszam, że tak wybuchłam. Nie chciałam. – wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
-Może chcesz się wykąpać? – powiedziałem, bo ta cisza zaczęła mnie przerażać.
- Tak, jasne. – zaprowadziłem ją do łazienki i pokazałem wszystko po kolei.
-Dziękuje za to wszystko co dla mnie robisz. – powiedziała i przymknęła drzwi ale nadal było widać co znajduje się w łazience. Stanęła bardzo blisko drzwi i zaczęła się rozbierać, widziałem jej każdą część ciała. Wszystkie jej krągłości były idealne, wyglądała jak bogini po zdjęciu całej garderoby. Rozpięła swojego koka a jej włosy w magiczny sposób zleciały na jej piersi zakrywając je. Nie mogłem pzrestać przyglądać się jej.
-Justin? –mama krzyknęła a ja się ocknąłem.
- Tak ? – krzyknąłem, a Danielle zamknęła drzwi.
-Chodź tu.
Zszedłem po schodach a mama i tata siedzieli z grobowymi minami.
-Coś się stało? – zapytałem.
-Nie, nic po prostu Justin od kilku dni chodzisz jakiś struty, ciągle coś ci nie pasuje a na koniec przyprowadzasz do domu jakąś nieznajomą. –buzowało we mnie bo nie potrafiłem tego słuchać: Nieznajomą ? Dla mnie to jedna z ważniejszych osób.
-Ostatnio źle się czuje, mamo nie martw się. Danielle to dla mnie ważna osoba, chce jej pomóc, mówiłem ci że przechodzi trudny okres. – skończyłem i spostrzegłem że nadal nie jestem ubrany.
-Dobrze, myśleliśmy że coś ci się stało. To może przedstawisz nam swoją dziewczynę ? –zaśmiała się.
-Mamo przepraszam nie jest mi do śmiechu, ale jasne zaraz ją przyprowadzę i zjemy wspólnie śniadanie. Ale proszę bez żartów, wczoraj… - przerwałem i ściszyłem głos- stało się coś strasznego i Danielle na pewno nie będzie miała ochoty żartować.
-Okej, a powiesz co się stało ?
-Nie, niestety ale wole to na razie zostawić takie jakie jest. – powiedziałem i spojrzałem na tatę. Przez całą rozmowę nie odezwał się ani słowem, patrzył się tylko wzrokiem który był mi nie znany. Było mu chyba przykro z powodu naszej wczorajszej rozmowy. Miałem zamiar załagodzić sytuacje ale na razie najważniejsza była Danielle. Wiem jestem żałosnym dupkiem. Ale każdy popełnia błędy a ja powoli mam zamiar je rozwiązywać. Jestem też zakochanym dupkiem dlatego najważniejsza jest Danielle.
Wszedłem do pokoju a Danielle się przebierała.
-O, jesteś. Gdzie byłeś ? – powiedziała ubierając bluzkę.
-Ouu, ja rozmawiałem z rodzicami. – nie mogłem wciąż napatrzeć się na jej cudowne ciało.
-Wiedzą że tu jestem ?
-Tak jasne że wiedzą. Zaraz zjemy razem śniadanie. Dobrze ?
-Jasne, ale potem wrócę do domu. Chce pobyć z mamą, wesprzeć ją. Wczoraj zachowałam się jak szczeniara, wyszłam z domu nic jej nie mówiąc. Ciekawe czy chociaż zauważyła.
-Danielle nie zachowałaś się jak szczeniara, potrzebowałaś chwili spokoju. To wszystko. – tłumaczyłem jej jak małemu dziecku.
-Okej- podeszła do mnie i wpatrywała mi się w oczy. Widziałem w niej że potrzebuje wsparcia.- Justin ?
- Tak ?
-Pocałuj mnie ! – popatrzyłem na jej usta i od razu zacząłem się do nich zbliżać. W końcu dotknąłem ich i nasze usta pochłonęła namiętność. Czułem że w moich ramionach czuje się bezpiecznie, czułem jak jej smutek znika i na jego miejsce wstępuje rozkosz i szczęście. Byłem samolubny, ona nie wiedziała co się wydarzyło przedostatniej nocy.
Nie mogłem wytrzymać. Było cudownie ale nie potrafiłem żyć w kłamstwie. Odsunąłem się od niej.
-O co chodzi ? – powiedziała Danielle.
-Słuchaj, wiem że mamy się ku sobie. Czuję to od początku ale ja …-mama mi przerwała.
-Justin, no chodźcie już. Mamy dla was niespodziankę. –boże czemu wszyscy mi przerywają gdy chcę ujawnić prawdę.
-Dobrze idziemy już. – odpowiedziałem.
-No to co chciałeś powiedzieć? – była bardzo zaciekawiona ale ja potrzebowałem na to czasu.
-Nie nic, porozmawiamy jak będziemy sami okej ?
-Okej. –zeszliśmy na dół a rodzice już siedzieli, mama uśmiechnięta, a tata z grobową miną.
-Dzień dobry jestem Danielle.
-Śliczna ta twoja dziewczyna. –mama próbowała mnie zawstydzić ale nie udało jej się.
-Dziękuje.- powiedziała Danielle z lekkim uśmiechem.
-To co Danielle ? – odezwał się tata co mnie zdziwiło. – Jesteście parą ? A może Justin już znalazł sobie nową dziewczynę?
Kiedy to usłyszałem nie wiedziałem co zrobić, chciałem jedynie zapaść się pod ziemię.
Własny ojciec wbił mi nóż w plecy. 
__________________________________________________________________
No więc jest 10 rozdział. Trochę nie miałam weny, i też czasu mam bardzo mało można powiedzieć że nie mam go w ogóle ale staram się dodawać do 3-4 dni bo wciąż mam nadzieję że znajdują się ludzie którzy czytają chociaż pojedyńcze rozdziały :) 

Komentarze mile widziane :) 

Myślę że następny rozdział powinien pojawić sie do pątku :))

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 9 ♥


Danielle nic nie mówiąc po prostu mnie przytuliła, jej dotyk był tak namiętny i napełniony wszystkimi emocjami że nie chciałem aby ta chwila się kończyła. Wszystko wokół zniknęło, zostałem tylko ja i ona. Nadal nie wiedziałem co się stało, czemu płakała, ale w tej chwili było to dla mnie mało ważne. Odwzajemniłem jej uścisk bardzo szybko, staliśmy tak w ciemności nic nie mówiąc. Słyszałem jedynie jak pociągała nosem i mamrotała do siebie bardzo cicho nie zrozumiałym bełkotem. Ta piękna chwila nagle przeistoczyła się w torturę. Wróciłem myślami do poranka gdy przed moimi oczami ukazała się naga Alice a potem kłótnia z ojcem. Tak to było już dla mnie za wiele. Teraz już nie cieszyłem się ze spotkania Danielee, tak owszem chciałem tego ale nie w taki sposób, akurat dzisiaj gdy jeszcze nie ochłonąłem. Ale nie ważne, teraz ważniejsze jest to czego ona chcę.
-Cieszę się że cię spotkałam, czemu się nie odzywałeś ? – powiedziała łkając.
-Danielle, przepraszam chciałem sobie to wszystko jakoś poukładać. – mówiłem to bez przekonania.
Znów zapadła cisza a ona w dalszym ciągu wtulała się we mnie nadal płacząc. Zaczęło mnie coraz bardziej zastanawiać co się stało ?
Musiałem przerwać tą chwilę namiętności wokół nas, nie mogłem być samolubny, musiałem się dowiedzieć czy wszystko w porządku.
-Danielle…- przerwałem chcąc sklecić słowa w całość- co się stało ? Powiesz mi ?- powiedziałem to tak cicho i niepewnie.
Nic nie odpowiedziała i zaczęła jeszcze mocniej płakać, męczyło mnie to, nie wiedząc co zrobić odsunąłem ją od siebie i spojrzałem jej prosto w oczy, pokazałem gestem żeby powiedziała mi prawdę.
-Justin ja… - zaszlochała – boże, czemu to wszystko spotyka właśnie mnie ? Co ja takiego zrobiłam? – było mi smutno i źle jak patrzyłem na jej smutek.
-Ale Danielle. Co się stało ? Powiedz, chcę ci pomóc. – tak bardzo chciałem żeby była taka uśmiechnięta i szczęśliwa jak przedwczoraj, nawet jeśli bolała ją głowa od upadku jej uśmiech był olśniewający a teraz na jej twarzy gościł jedynie smutek i krople na policzkach.
-Mój tata został zamordowany. –zatkało mnie, nie wiedziałem co mam zrobić co powiedzieć, pomyślałem przez chwilę co ja bym zrobił gdyby mój ojciec zginął. Było mi ciężko jeszcze bradziej z tym jak potraktowałem tatę, chciał dla mnie dobrze ale myśl że miałbym go już nigdy nie spotkać była odrażająca.
Danielle szlochała, płakała, z czasem płacz przeobraził się histerię a ja stałem bez ruchu nic nie robiąc. Byłem zwykłym dupkiem.
-Boże Danielle tak mi strasznie przykro, nie mogę sobie wyobrazić co czujesz. Pamiętaj że ja zawsze będę z tobą, wszystko się po woli ułoży. – takie słowa wypowiedziałem po naprawdę długim czasie, mocno ją przytulając do siebie by się uspokoiła.
-„Wszystko będzie dobrze „- powtórzyła z niedowierzaniem w głosie.
-Tak Danielle, pomogę ci, już nigdy nie będziesz sama, ja będę z tobą. – tak brzmiało to bardziej jak wyznanie miłosne ale chodziło mi tylko o to żeby ją uspokoić.
Staliśmy tak przytuleni do siebie, było całkiem cicho, nie było słychać nawet łkania ani płaczu. Tak, było idealnie. Wszystko było po prostu idealne jak z bajki, na chwile zapomniałem co się dzisiaj stało, ile razy zachowałem się jak dupek, wszystko to odeszło w niepamięć a to wszystko tylko i włącznie przez Danielle. Ta dziewczyna dawała mi coś czego nigdy nie dostałem od nikogo, coś czego nie umiem opisać słowami. Była to miłość, szczera prawdziwa miłość.
„Czy tylko ona dawała mi miłość? Czy ja ją także odwzajemniam ? Zdecydowanie tak ‘’ – mówiłem sobie w myślach.
-Justin, naprawdę dziękuje ci za to, za te słowa. – powiedziała spokojna. – Weźmiesz mnie do siebie do domu ? Nie chcę teraz siedzieć z mamą, jest strasznie przybita. Wiem to samolu… -przerwałem jej w pół słowa.
-Tak zabiorę cię, nic nie mów. Wszystko będzie w porządku – tak wiem, powtarzałem się ale nie mogłem znaleźć innych słów w takiej sytuacji. – Chodźmy. – złapałem ją za rękę, nie wyrwała się co mnie ucieszyło. Nie wiem czemu to zrobiłem, był to po prostu odruch.
Szliśmy tak w stronę mojego domu, przez chwile w ciszy.
-Justin …- przerwała na chwile- czy ty mnie postrzegasz jako kogoś ważnego ? –zdziwiło mnie to co powiedziała, w takiej sytuacji jakiej ona byłam.
-Danielle, oczywiście  że jesteś ważna, od pierwszego wejrzenia pokochałem cię. – powiedziałem to nie wiedząc o co jej chodzi.
-Nie chciałabym żeby ktoś mnie skrzywdził teraz, i tak życie posypało mi się w drobny pył. – obróciłem ją do siebie i pocałowałem w czoło.
-Pamiętaj że nie zostawię cię teraz ani nigdy w życiu. – złapałem ją znów za rękę, byliśmy przy moim domu, weszliśmy  a ja prowadząc ją do mojego pokoju miałem nadzieję że rodzice się nie obudzą.
-Justin? To jest twój dom ? – gdy weszliśmy na 2 piętro Danielle osłupiała.
-No tak. Znaczy moich rodziców. – powiedziałem ale za bardzo nie wiedziałem o co jej chodzi. I przypomniałem sobie że nie powiedziałem jej kim jest mój ojciec. – Hm, Danielle wolisz spać w moim pokoju czy może w gościnnym ?
-Gdzie jest twój pokój? – uznałem że to jest odpowiedź.
Prowadziłem ją przez cały korytarz, mój pokój znajdował się na końcu korytarza, na drzwiach od dzieciństwa miałem duży plakat mojego ulubionego zespołu a klamka była pozłacana w kształcie mikrofonu. Była to kopia mikrofonu mojego taty, zawsze chciałem taki mieć ale niestety nigdy nie miałem okazji śpiewać przed ludźmi w trasie koncertowej, a teraz miałem szanse spełnić to marzenie i zachowałem się jak dupek w stosunku do taty.
Wprowadziłem ją do pokoju a ona od razu poszła się położyć a ja rozebrałem bluzę i położyłem się koło niej. Leżeliśmy tak razem kilka centymetrów od siebie i Danielle nagle położyła głowę na moim brzuchu przytulając moją talię rękami. Byłem już o nią spokojny i powoli zasypiałem gdy poczułem na swojej szyj jej usta które całowały mnie w kilku miejscach, potem usta przeniosły się do moich i zastygliśmy w cudownym pocałunku. Danielle chciała więcej ale ja nie chciałem aby to się wydarzyło w takich okolicznościach. Odepchnąłem ją lekko.
-Danielle, nie dzisiaj, nie chce tego w takich okolicznościach. Odpocznij. – powiedziałem proszącym głosem, miałem po prostu wyrzuty sumienia po tym co dzisiaj zrobiłem.
-Okej, przepraszam, masz rację. – położyła się znowu i nic już nie mówiąc zasnęła.
Ja ciągle myślałem o tym samym: o Alice, o Tacie, o Danielle i śmierci jej ojca. Wszystkie te wydarzenia sprawiły że czułem się potwornie źle. Przecież nigdy się nie zachowywałem jak kretyn, zawsze moje decyzje były przemyślane w 100% ale nagle coś się zmieniło a moje życie przemieniło się w przysłowiowe „piekło”. Jedyne czego chciałem by Danielle nie załamała się tym wszystkim, obiecałem jej zawsze z nią będę i dotrzymam słowa.
Nagle zapadłem w sen i wszystki zmartwienia odeszły w niepamięć tym bardziej że miałem w swoich ramionach najcudowniejszą dziewczynę na świecie.
Obudziłem się bardzo wcześnie co było spowodowane hałasem. Okazało się że był to dźwięk dzwonka telefonu Danielle. Szybko podbiegłem do niego i odebrałem żeby ne budzić Danielle.
-Halo, Danielle,  końcu. Nadal jesteś na mnie zła? Proszę porozmawiaj ze mną.
Byłem w szoku, rozpoznałem że był to głos chłoapaka, to był Danny.

 ____________________________________________________________
Rozdział 9 tylko z Justinem i Danielle :D

środa, 15 maja 2013

Rozdział 8 ♥


-Oczami Danielle-
„Co się stało z James’em ? ‘’  I co ja miałam powiedzieć John’owi ? Sama nie wiedziałam co się dzieję. To było straszne, smutne oczy Johna skierowane na mnie i mamę. On był tak samo bezradny jak ja. Wydawało mi się że w jednej chwili śmierć jego żony odeszła w niepamięć. Dla niego było najważniejsze teraz to by dowiedzieć się o tacie wszystkiego co możliwe. Staliśmy wszyscy wpatrzeni w jeden punkt, nikt się nie odzywał.
Zobaczyłam w oczach mamy i Johna łzy. John usiadł na podłodze, głośno zaczął płakać.
-I co nic mi nie powiecie ? – John powiedział to zdenerwowany, pochlipując. – Czy on naprawdę nie żyje ?
-My nie wiemy. – powiedziałam wymuszonym głosem.
John wyrywał się już by coś powiedzieć gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, mając nadzieję że to tata.
-Dzień dobry czy to dom rodziny Smith ? – przed moimi oczami ukazał się dobrze zbudowany policjant.
-T-tak proszę wejść.
-Chcę państwa poimformować o przykrej historii z wczorajszej nocy. Pan Smith..
-Niee ! Niee ! Boże to nie jest prawda. – nie mogłam uwierzyć, wpadłam w histerię, płakałam, krzyczałam czułam jak coś rozrywa mnie od środka.
-Przykro mi niestety ale to prawda. Znalazł go w opuszczonej uliczce bezdomny, leżał nie dając znaku życia. Wiem że jest to szok ale musicie złożyć zeznania. – policjant oznajmił a my staliśmy jak wryci, nie wiedzieliśmy co mamy zrobić, mama nic nie mówiła a jej twarz nie ruszyła się od początku wizyty policjanta.
-Hallo ! – nikt w dalszym ciągu się nie ruszał, była to straszna sytuacja, co ja takiego zrobiłam? Przecież to był mój tata. Nie to jest niemożliwe, to wszystko to zły sen.
-Ale jakie zeznania ? – mama już chyba nie mogła wytrzymać tego napięcia pomiędzy policjantem i nami.
-Prowadzimy śledztwo w sprawie tej nieoczekiwanej śmierci, możecie nam pomóc znaleźć jakiś trop.
-Dobrze. – mama powiedziała a ja będąc w jeszcze większym szoku wzięłam kurtke i po prostu wyszłam z domu czekając na dworze .
Cała droga na komisariat wydawała się ciągnąć wieczność, nikt nic nie mówił, zaczęłam się przyglądać mamie. Zobaczyłam w jak ciężkim stanie psychicznym  jest w tej chwili. Widziałam podkrążone oczy, włosy  w nieładzie, makijaż rozmazany na całej twarzy. Była tak złamana tymi wydarzeniami że widać było smutek na jej twarzy i na całym ciele.
 Rodzice przez całe małżeństwo byli dla mnie wzorem do naśladowania, byli idealni, zawsze mnie rozumieli, zawsze przejmowali się każdą drobnostką dotyczącą mnie. Byłam ich jedyną córką, gdy byłam mała zawsze w moim pokoju w wolnym czasie budowaliśmy namiot w którym chowaliśmy się przed światem, udawaliśmy że jesteśmy sami na  świecie pełnym niedoskonałości i zła. Doceniałam każdą chwilę spędzoną z nimi, i te szczęśliwe  i ten przykre bo każda była magiczna. Teraz gdy on nie żyje. Gdy nie mogę już z nim porozmawiać, gdy nie mogę nawet go zobaczyć wszystkie wspomnienia wracają z podwojoną siłą. Na pewno mama przeżywa  to jeszcze bardziej ode mnie, ona i tata zakochali się w sobie w liceum i już zawsze byli razem.  To takie przykre jak trzeba patrzeć na ból w oczach osoby ci tak bliskiej. Myśl o tym że już nigdy nie zobaczę mamy tak szczęśliwej jak kiedyś była przerażająca, tak samo jak to że nigdy nie zobaczę taty.
Dojechaliśmy na komisariat a moje oczy były znów wypełnione łzami. Te wszystkie myśli przelatujące przez moją głowę nie chciały mi dać spokoju. Byłam już nieprzytomna od płaczu i od braku snu. Nawet się nie obejrzałam a już siedziałam na krześle koło biurka komendanta.
-Więc jak się panie czują ? – zapytał komendant.
Pierwsze pytanie komendanta zrobiło mi totalną wodę z mózgu.
-A jak mamy się czuć po takiej wiadomości? – mama powiedziała a powiedziałabym że krzyknęła zaczynając płakać.
- Spokojnie proszę pani, wiem że to trudne ale chcemy znaleźć sprawcę.
-Dobrze zróbmy to szybko.
-Najpierw poproszę panią do pokoju. – powiedział komendant do mamy.
Wstała i poszła za nim minęło dużo czasu zanim mama wyszła jeszcze bardziej roztrzęsiona niż wtedy kiedy tam wchodziła. Miałam świadomość że teraz ja będę pytana o wiele dziwnych zdarzeń z życia mojego taty. Czułam w powietrzu że zaraz jeszcze bardziej się rozkleję.
-Więc panno Danielle jakie miałaś stosunki z ojcem ? – powiedział głosem który przypominał coś w stylu „Ja wiem coś czego ty nie wiesz”
-Mieliśmy bardzo dobre stosunki, zawsze mówiliśmy sobie wszystko, nie mieliśmy przed sobą tajemnic.
-A gdzie twój ojciec pracował ?
-Z tego co wiem to tata pracował w wielu zawodach .
-A może wiedziałaś o tym że miał interesy z mafią ? – powiedział to w taki sposób że jeszcze bardziej mnie rozbiła ta cała sytuacja.
Z mafią ? Nie, to niemożliwe to jest po prostu niemożliwe. Boże nie, tylko nie to.
-Nie-e, nic mi o tym nie wiadomo, skąd takie pytanie ?
Zastanowił się chwile nad tym co powiedziałam.
-O twoim tacie krążą plotki po mieście, a przy jego zwłokach znaleźliśmy narkotyki.
Zamarłam. Przez cały dzień nie wiedziałam co mam powiedzieć ale teraz to już była przesada, po prostu człowiek który był dla mnie wzorem handlował narkotykami, zadawał się z mafią ? To niemożliwe.
Po tym pytaniu totalnie się wyłączyłam, policjant zadawał mi jeszcze pytania sprzed kilku lat na które odpowiadałam tak lub nie. Zdarzały się wyjątki gdzie odpowiedzi były bardziej rozbudowane ale nasza rozmowa nie przypominała rozmowy  tylko raczej monolog prowadzony w mojej głowie i monolog policjanta który próbował się ze mną porozumieć.
-Dobrze, dziękuje ci. Jeśli będziemy wiedzieć kto stoi za tym zabójstwem na pewno poinformuje ciebie i mamę a teraz możesz iść.
Nic nie odpowiedziałam i wyszłam, potem jeszcze był przesłuchiwany John a ja siedziałam w poczekalni jak struta, nie odezwałam się do mamy ani słowem. Po wszystkich przesłuchaniach John odwiózł nas do domu, mama zamknęła się w swoim pokoju. Ciągle zastanawiałam się czy mam coś zrobić, wejść do niej, pocieszyć ale nie mogłam znaleźć siły. Przez kilka godzin leżałam patrząc w sufit nie dając poznać że w ogóle istnieje na tym świecie. Dom był ponury, zapadła noc i było coraz gorzej, mama nie wychodziła z pokoju ja nie mogłam wytrzymać tego napięcia które wisiało nad moją głową. Wstałam, ubrałam się i cicho wyszłam z domu mając nadzieję że mama nie zauważy i nie będzie się martwić.
Szłam przez Nowy York płacząc, szlochając. Poszłam nad rzekę, tam zawsze z tatą puszczaliśmy latawce. Tyle wspomnień zaczęło napływać do mojej głowy, łzy wzmogły się. Przez zaszkliwione oczy nic nie widziałam ale szłam w stronę domu wolnym krokiem, nie zwracając uwagi na to że pewnie tusz do rzęs zmył się z moich oczu i ubrudził twarz.  Nie obchodziło mnie w tym momencie jak wyglądam, chciałam tylko zatopić się we wspomnieniach i cofnąć czas do tych pięknych chwil spędzonych z rodziną, szczęśliwą rodziną.
Mijając wszystkie szczęśliwie idące za rękę pary ciągle wyobrażałam sobie moich rodziców. Tak wszystko przypominało mi że jeszcze wczoraj mój kochany tata był ze mną, opiekował się mną i nagle w jednej chwili po prostu zniknął.
Ciągle idąc przez miasto zapatrzona we wszystko tylko nie to co było ważne czyli na drogę którą szłam wpadłam na kogoś, z postury ciała wyglądał jak mężczyzna.
-Danielle ?! To ty ? Czemu płaczesz co się stało ? – powiedział Justin opiekuńczym głosem.

 ________________________________________________________________
no i jest 8 rozdział :) 

niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 7 ♥


-Oczami Justina-
Obudziłem się i zobaczyłem koło siebie nagą, seksowną dziewczynę, nie widziałem jej twarzy bo leżała obrócona w drugą stronę. Moją pierwszą myślą było to że nic zupełnie nie pamiętam, ja także byłem nagi i cała szyja jakby mnie szczypała. Spojrzałem na zegarek na którym widniała wczesna godzina.
„Gdzie ja jestem? Nie poznaje tego pokoju”- pomyślałem.
Wstałem i ubrałem swoje bokserki i jeansy, poszedłem przejść się po całym mieszkaniu, widziałem zdjęcia jakiegoś chłopaka i jakiejś dziewczyny która była mi znana.
„Alice !!” – miałem nadzieję że to zły sen, to nie mogło się stać. Przecież wczoraj to skończyłem .
„Nieeeee !!” – łapałem się za głowę, nie wiedziałem co mam zrobić i nagle przypomniało mi się jeszcze że miałem porozmawiać z rodzicami. Wszystko psuje.
Zajęło mi wiele czasu zanim znalazłem łazienkę, gdy zobaczyłem się w lustrze totalnie osłupiałem, całą szyje zakrywały czerwone ślady a na całym ciele widniały ślady po szmince. Byłem pewien że w nocy coś się wydarzyło, ale nadal miałem nadzieję.
Poszedłem szybkim ruchem do pokoju po resztę moich ciuchów. Nie chciałem znać Alice, nie chciałem znać siebie. Wziąłem swoje rzeczy i nagle usłyszałem głos.
-Hej kochanie, jak się spało – obróciłem się i widziałem już ten szyderczy uśmiech Alice.
-Alice coś ty ze mną zrobiła ? Czemu ja tu jestem ? – powiedziałem z gniewem i złością.
-Co ja ci zrobiłam ? Czy to ja wczoraj w nocy przyszłam do mojego mieszkania i zrobiłam sobie te wszystkie ślady na ciele ? Czy to ja mam penisa ? – dalej uśmiechając się powiedziała to jakby to było normalne.
-Nie pamiętam by coś takiego się wydarzyło, nie wmówisz mi tego. Uknułaś to a tak naprawdę nic się pomiędzy nami nie wydarzyło, rozebrałaś mnie ii… - nie dokończyłem bo nie miałem argumentów.
-Oh Justin, Justin czy uważasz że moje ciało jest okaleczone przeze mnie ? Nie sądzę – nadal miała szyderczy uśmiech.
-Po co to robisz ? Skończyliśmy to wczoraj, wiesz dobrze że nic do ciebie nie czuję. Zapomnijmy o tym co się stało . Okey ? – powiedziałem mając nadzieję że zrozumie.
-Justin nie dam ci nigdy spokoju bo jak ja coś zaczynam muszę to skończyć. To co zjemy romantyczne śniadanie ? Będziemy tacy namiętni jak prawdziwa para a może szybki numerek z rana ? – mówiąc to podeszła i objęła mnie od tyłu swoimi rękami na których były ślady od innych rąk. Pocałowała mnie w policzek i próbowała także w usta ale odepchnąłem ją.
-Alice ! Przestań, możliwe że wczoraj coś się wydarzyło ale nie pamiętam tego i nie ma to dla mnie znaczenia. Pogódź się z tym, umówiłem się z tobą pod wpływem impulsu, nie miało to dla mnie od początku większego znaczenia.
-Oj Justin musisz się jeszcze dużo nauczyć o życiu, nie jestem panienką na jedną noc i żaden mały chłopczyk nie będzie mną pomiatał jak szmatą. – powiedziała podchodząc do mnie i natarczywie włożyła swój język do moich ust.
Zastygłem jak kamień ale zrozumiałem po sekundzie co się dzieję, odepchnąłem ją na łóżko wyszedłem z pokoju, słyszałem tylko za sobą głos Alice:
-I tak wrócisz do mnie.
Udając że jej nie słyszę włożyłem buty i wyszedłem z domu.
Chciałem szybko dostać się do domu, porozmawiać z rodzicami, porozmawiać z Danielle. Tęskniłem za nią, wiem że wczoraj pewnie skreśliła mnie ale chce to naprawić i nie chcę mieć już więcej nic wspólnego z Alice.
Szedłem przez miasto roztargniony, dwa razy wszedłem na jezdnie i prawie spowodowałem wypadek. Miałem tylko nadzieję że dalsza część dnia będzie bardziej udany.
Wszedłem do domu gdzie nikogo nie było, było mi źle z myślą że rodzice mogą być na mnie źli wiedziałem że bardzo im zależało by ze mną porozmawiać, niestety zawiodłem ich nawet o tym nie wiedząc. Próbowałem sobie przypomnieć co się tak naprawdę stało wczoraj.
-Cześć synku czemu nie wróciłeś na noc ?
-Em, przepraszam mamo byłem na kolacji.
-Tak wiem ale myślałam że wrócisz, wiesz dobrze że ja i tata mamy dla ciebie niespodziankę. – powiedziała ze złością i smutkiem na twarzy.
Nic nie odpowiedziałem , nie miałem po prostu argumentów bym mógł jakoś wytłumaczyć to mamie.
-A co ci się stało na szyj ?
Zapomniałem że mam na szyj pełno zaczerwienień.
-Em, wiesz uderzyłem się. – powiedziałem mając nadzieję że uwierzy.
-Oj Justin nie ważne. Tata czeka na ciebie od rana. To dla niego ważne i dla ciebie też powinno być.
-Okej,  okej chodźmy. – byłem już zmęczony tymi wszystkimi odzywkami mamy i Alice.
-Hej synu. Mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość. Mam nadzieję że się ucieszysz. – był tak podekscytowany ale ja tego nie podzielałem. Udawałem że byłem szczęśliwy.
-Więc co takiego masz dla mnie ?
-Wiesz dobrze że 1 Lipca mam pierwszy koncert w Londynie i… - przerwał wzbudzając napięcie. –wiem dobrze że kochasz muzykę, że zawsze marzyłeś o tym by pojechać ze mną ale nie jako syn ale żeby zaśpiewać. Więc… - nie dałem mu dokończyć.
-Czy ty mi chcesz powiedzieć że jadę z tobą w trasę koncertową?
-Tak Justin.
-Tato, nie jaa..- byłem zażenowany całym dzisiejszym dniem, ostatnie czego potrzebowałem było to żeby wyjechać w trasie po świecie.
-Justin o co ci chodzi? Zawsze o tym marzyłeś czemu teraz się tak zachowujesz ? – był wkurzony, miał na twarzy smutek.
Zadawałem sobie pytanie czemu wszystkim rujnuje życie ? Czemu właśnie ja ?
-Tato ja teraz nie mogę, przepraszam ale ja zepsułem coś musze to naprawić. Proszę nie bądź zły.
-Justinnn !! Robimy dla ciebie wszystko razem z matką a ty się zachowujesz jak rozpieszczony dzieciak.
-Nigdzie nie wyjeżdżam to moje ostatnie słowo. – powiedziałem i wyszedłem .
Tak wiem zachowuje się jak dziecko ale to dlatego że chce zrobić coś dobrego ? Ja chcę tylko żeby było wszystko z Danielle. Ale wszystko wali mi się na głowę, czemu właśnie teraz ? Cholera nie wiem co z tym zrobić.
Mijały godziny, leżałem nie mogłem zasnąć. Chciałem zrobić coś ze swoim życiem ale nie wiedziałem co. Bo co tak naprawdę można było zrobić w takiej sytuacji. Danielle pewnie jest na mnie strasznie zła, obiecałem że przyjdę do niej, że się z nią spotkam a nawet nie odpisałem na głupiego sms-a. Alice uwiodła mnie i tak naprawdę wiedziałem że to jest moja wina, a tata robi dla mnie wszystko bym spełnił swoje największe marzenie a ja rezygnuje z tego. Ale nic na to nie poradzę, Danielle stała się moim narkotykiem .
Do:Danielle
Przepraszam. Nie chciałem się zachować jak szczeniak. Czy możemy się spotkać i porozmawiać ?

Chciałem dzisiaj wszystko wytłumaczyć więc napisałem do niej krótkiego sms bo resztę chciałem jej powiedzieć prosto w oczy. 

_________________________________________________________________________
Taki rozdział oczami Justina. Ciekawe czy Justin poradzi sobie ze swoimi nowymi problemami. 


8 Rozdział będzie raczej w środe, niestety ale dopeiro we wtorek bede miała teoche czasu by pisac :)

piątek, 10 maja 2013

Rozdział 6 ♥


Ciągle nie odrywając ust od jego otworzyłam drzwi, weszliśmy do domu. Zaczęłam rozbierać jego kurtkę . Widać było że Justin był wyluzowany, nie wiedział co się dzieję. Rozpiął moją sukienkę a ja pchnęłam go mocniej w stronę pokoju. Byłam brutalna i nie powstrzymywałam się przed żadnym ruchem.
Chciałam żeby następnego dnia poczuł się fatalnie z tą myślą że mi się oddał.
Ciągle kontynuowałam rozbieranie go, najpierw spodnie potem koszula aż był cały nagi. Po zdjęciu jego całej garderoby przyszła kolei na mnie, oderwałam się od niego w pośpiechu by zdjąć moją krótką sukienkę, gdy to nastąpiło poczułam mocny dotyk Justina na moich pośladkach. Zniżyłam się do poziomu jego szyj, zaczęłam ją ssać, całować aż doprowadziłam go do szaleństwa. On szybkim ruchem obrócił mnie bym leżała pod nim i zrobił to samo. Był brutalny, mogłam powiedzieć że podniecało mnie to ale nie w takiej chwili. Byłam wtedy tylko skupiona na tym żeby doszło do stosunku między nami, żeby zapamiętał mnie na zawsze.  Gdy już przestał dotykać mojej skóry na szyj poczułam że Justin wszedł we mnie, czułam ból, szczęście, rozkosz wszystko na raz ale najważniejsze było to że osiągnęłam swój cel. Był bardzo zdenerwowany robił to bez żadnych emocji . Wiedziałam że nie był świadomy swoich czynów co jeszcze bardziej nakręcało mnie do dalszych kroków. Zachęcałam go żeby robił to szybciej, on nawet na minutę nie przestawał, zaczęłam robić mu ślady na całym ciele moimi czerwonymi od szminki ustami. Jego szyja była w wielu miejscach zaczerwieniona co wskazywało na to że nie pozbędzie się myśli o mnie przez dłuższy czas. Z biegiem czasu ból ustępował, a on ani razu nie popatrzył mi w oczy. Robił to coraz szybciej, wyżywał się na mnie, czułam jego gorycz w sercu. W końcu Justin przestał, położył się obok mnie i nic nie mówiąc zasnął.  Moje myśli krążyły wokół jego zdenerwowanych oczu i jego mocnych umięśnionych rąk które zrobiły ślady na moim ciele. Cieszyłam się że go zdobyłam, cieszyłam się że postawiłam na swoim.
Położyłam się i zasnęłam w jego ramionach z szyderczym uśmiechem.

-Oczami Danielle-
Była 1 w nocy gdy nagle obudziłam się z olbrzymim bólem głowy. Wiedziałam że ból głowy po wypadku tak szybko nie ustąpi ale nie spodziewałam się że będzie tak nasilony. Budząc się od razu przeszła mi przez głowę myśl „Gdzie jest Justin? ‘’  Czy ja zwariowałam ? Czemu właśnie o nim pomyślałam ? To już była przesada czemu, czemu,  czemu ?
Zeszłam do kuchni zapaliłam światło i byłam nadal myślami z Justinem w roli głównej, patrzyłam ciągle w jeden punkt i nie zauważyłam że ktoś siedział w kuchni.
-Kochanie czemu nie śpisz ? – spytała mama a ja ze zdziwienia krzyknęłam.
-Aaaaaaaaaa. Mamo co ty tu robisz ? Czemu mnie przestraszyłaś? – powiedziałam przerażona.
-Przepraszam nie chciałam. Powtórzę moje pytanie. Czemu nie śpisz ?
-Bo się obudziłam, głowa mnie boli i chcę mi się pić.- powiedziałam już spokojniejszym głosem.
-Nie mogę ci dać tabletki, lekarz powiedział że ból będzie ustępował ale niestety tabletki mogą jedynie pogorszyć . – powiedziała, i zauważyłam że ma zapłakane oczy . Co jej się stało czy to przeze mnie ?
-Co ci się stało mamo ?
- Nic , znaczy Danielle twój ojciec pojechał na basen z John’em i jeszcze nie wrócił. Nie wiem co się z nim dzieję. Wiesz dobrze jaki John potrafi być, zawsze coś wywinie, twój tata nie odbiera a ja nie wiem co mam zrobić. – mówiąc to jeszcze bardziej wybuchła płaczem .
Nie wiedziałam co mam zrobić w tej sytuacji, jedynym rozwiązaniem było pocieszyć mamę i czekać aż tata wróci. Nie widziałam innego rozwiązania. Kolega taty John zawsze był narwany ostatnio miał wypadek samochodowy w którym zginęła jego żona, po tym zdarzeniu zaczął dużo pić, nie kontrolował swoich czynów, tata chciał zapobiec jego głupocie ale wiedziałam że umie ulegać innym i bałam się że może zrobić coś głupiego.
-Mamo przestań płakać, wiesz jaki John jest. Jest załamany i robi różne rzeczy, tata pewnie chciał z nim pogadać pojechali w jakieś ustronne miejsce i się zagadali. Nie martw się ! – pocieszałam ją chociaż sama nie wierzyłam w swoje słowa.
Nagle wpadłam na pomysł żeby zadzwonić do Johna. Ku mojemu zdziwieniu odebrał.
-Hej John tu Danielle, jest tata ?
- Nie, nie widziałem go od jakiegoś tygodnia. Miałem się z nim umówić na dzisiaj ale nie miał czasu. - powiedział także zdziwionym głosem.
-To dziwne, powiedział że jedzie z tobą na basen . – byłam zdenerwowana, wyczuł to.
-Nie, niestety zły adres, może pojechał z kimś innym. – powiedział zmarnowany.
-Okej dziękuje ci jeśli będziesz coś wiedział o nim zadzwoń okej ?
-Tak, jasne jeśli będziesz mnie potrzebować dzwoń. Cześć Danielle- powiedział i się rozłączył, po tym co usłyszałam przewidywałam najgorsze scenariusze. Szybko poszłam do mamy.
-John nie umawiał się na dzisiaj z tatą . Mamo boję się. Gdzie jest tata ? – popłakałam się, nie mogłam opanować swoich łez, wszystko zaczęło mi się walić na głowę.
Mijały godziny a ja nie mogłam spać, ciągle miałam nadzieję że wszystko będzie dobrze.  Nadszedł ranek a  tata nadal się nie odzywał, mama była załamana ja siedziałam jak na szpilkach, nie czułam nic prócz strachu. Nie chciało mi się jeść , minuta ciągnęła się jakby nie miała końca a wszystko na co patrzyłam przypominało mi że jeszcze wczoraj siedziałam z tatą który pytał się mnie czy się dobrze czuję, czy czegoś mi nie potrzeba. I nagle wyszedł, nawet o tym nie wiedziałam że nie ma go w domu. Tak naprawdę całą noc zastanawiałam się co zrobić jak postąpić, tata nadal nie odbierał, policja reaguję po 24 h więc byłam bezsilna.
-Danielle, chodź na śniadanie. – powiedziała mama przygaszona.
-Dobrze.- nie chciałam denerwować mamy więc zeszłam na dół z myślą że i tak nic nie przełknę.
Widziałam w oczach mamy strach którego nie chciała okazywać ale znam ją i wiem kiedy jest zdenerwowana lub szczęśliwa.
-Mogłabyś włączyć wiadomości ? – przerwała błogą ciszę.
Skinęłam tylko głową i włączyłam wiadomości z Nowego Yorku.
„Wiadomości specjalne. Wczoraj w godzinach wieczornych znaleziono w zapomnianej uliczce  zwłoki  Jamesa Smitha…’’ – nie słyszałam dalszych słów prezentera telewizyjnego, moje oczy zapełniły się łzami i zapadłam w ciemność, nic nie widziałam, słyszałam tylko płacz mamy. Zrobiło mi się pusto w sercu, odczuwałam ból każdej swojej części ciała . Czemu mój tata, czemu mój tatuś ?Nie umiałam się z tym pogodzić.  Justin odszedł w niepamięć, zapomniałam o nim zupełnie, moją jedyną myślą było to że James Smith to nie mój ojciec tylko inny przypadkowy mężczyzna mieszkający w Nowym Yorku, wmawiałam sobie różne scenariusze. Nagle telefon zaczął dzwonić . Chciałam go odebrać ale nie miałam siły, wszystko było dla mnie nie widoczne po prostu siedziałam i wpatrywałam się w telewizor który wydawał się być czarną dziurą. Nagle słyszałam straszny krzyk. Ocknęłam się i zobaczyłam jak mama niszczy wszystko co napotka na swojej drodze.
-Mamo proszę przestań- krzyczałam zapłakanym głosem.
Ona udawała że mnie nie słyszy, nie wiedziałam co mam zrobić miałam w mózgu totalną pustkę.
-Mamo ! Mamo!- podeszłam i ją zatrzymałam. Uspokoiła się przytuliła mnie. Nie da się opisać naszych uczuć w momencie gdy wszystko zaczęło się niszczyć. Całe moje szczęście po prostu prysło w jedną noc.
Minęło tak 10 minut, stałyśmy razem z mamą gdy nagle do domu wparował John.
-Co się stało z James’em ?

________________________________________________________________________________
Wchodzisz = komentujesz :) 
przyjmuje krytykę na temat mojego opowiadania więc wal śmiało, każdy ma prawo do swojego zdania ale nie pisz komentarzy z anonima pt. "Żal' "Nie umiesz pisać", pisz to jeśli możesz to udowodnić :) 
Co do opowiadania rozdział nie jest długi ale akcja się powoli rozkręca, Justin popełnił duży błąd a na Danielle spada coraz więcej zmartwień. 

Kolejny rozdział myślę że w niedziele + zapowiedź http://www.youtube.com/watch?v=tPSDBHcLh60  C:

środa, 8 maja 2013

Rozdział 5 ♥



-Oczami Danielle-
Justin nadal nie odpisał. Trochę żałuję że do niego napisałam. Czy to znaczy że wczoraj to była taka gra pozorów a tak naprawdę nie chce mieć ze mną nic wspólnego? Widocznie tak, zrobiłam z siebie idiotkę pisząc tego sms i myśląc że coś z tego będzie.
-Danielle jesteś gotowa.? Zaraz dostaniemy wypis i jedziemy do domu. – powiedziała szczęśliwa.
-Jasne, jasne. Możemy już isc- powiedziałam zaskoczona  smutnym , zrezygnowanym głosem .
-To idziemy. Jak się czujesz ? Wszystko już z tobą w porządku?
-Nie no wszystko w porządku, oprócz tego że mam zabandażowaną głowę a nosa nie czuje jest okej- powiedziałam sarkastycznym, niemiłym głosem.
-Tylko pytałam jak się czujesz a ty zachowujesz się jakbym zrobiła ci coś złego.
-Przepraszam , każdy może mieć gorszy dzień prawda ? –nie chciałam być dla mamy taka niemiła więc się opanowałam.
-Tak oczywiście skarbie.
Gdy wracaliśmy do domu nie odzywałam się, włożyłam słuchawki w uczy i ignorowałam wszytsko wokół mnie. Weszłam do domu od razu do swojego pokoju, nic mi się nie chciało. Położyłam się na łóżku i powoli godziłam się z bolesną prawdą ale nadal wierzyłam że jednak to wszystko się zmieni gdy się obudze jutro rano.

-Oczami Justina-
Przyszedłem do restauracji przed czasem, siedziałem nie wiedząc co ze sobą zrobić . Wierciłem się na miejscu jakby mnie obdzierali ze skóry. Z jednej strony chciałem mieć kolację za sobą a z drugiej wolał bym żeby w ogóle nie doszła do skutku. Jednak w końcu pojawiła się Alice, nie miałem wyboru musiałem to zrobić. Musiałem jej w delikatny sposób powiedzieć prawdę.
Alice szła do stolika w krótkiej sukience, jej długie opalone nogi było widać już z początku restauracji, wymachiwała swoimi rozpuszczonymi włosami we wszystkie strony, oblizując językiem swoją dolną wargę. Nie powiem że nie wyglądała seksownie ale ja i tak nie zmieniłem zdania co do niej, niestety ale moim celem była Danielle, wiem że zadałem się z Alice żeby zabić płynący czas ale zrozumiałem swój błąd.
-Witaj Justin.- Alice powiedziała uwodzicielsko.
-H-hej Alice
Szybkim ruchem odsunąłem jej krzesło by mogła usiąść.
-Czemu jesteś taki zdenerwowany ?
-Ja nie jestem, wszystko w porządku. – powiedziałem bardzo nie pewnie bo nie chciałem wzbudzać podejrzeń co do mojego zachowania.
-A jednak widzę że coś cie gryzie. – powiedziała z nutką zdenerwowania .
-Jaa.. Alice ja muszę ci coś powiedzieć. Wczoraj pokierowały mną emocje umówiłem się z tobą właściwie nie wiem czemu. Nie chciałbym cię ranić ale wiedz że ja mam już kogoś na oku, możemy zostać dobrymi kolegami ale nic więcej.- gdy to powiedziałem ulżyło mi, wszystko stało się lepsze w moich oczach.
-Uważasz że spotkałam się z tobą tylko po to …
-Nie, ja tylko nie chce żebyś sobie pomyślała że może coś z tego być. To jest spotkanie typowo koleżeńskie okej ?- miałem nadzieję gdy to mówiłem że mnie zrozumiała.
-Jasne. Więc może zamówimy szampana ?- powiedziała w bardzo naturalny sposób jakby nic się nie stało.
Byłem  nieco zdziwiony jej reakcją, inna dziewczyna wyszłaby po moim pierwszym zdaniu ale Alice zrozumiała moje uczucia.
-Kelner? – zawołałem z uradowanie.
-Słucham?
-Proszę szampana, najlepiej jakiegoś bardzo dobrego . – byłem na tyle szczęśliwy by móc zamówić coś drogiego.
-Oczywiście. Coś jeszcze ?
-Nie dziękujemy na razie.
Kelner odszedł od stolika z zamówieniem .
-Ide na chwileczkę do łazienki za minutke wracam . – powiedziała Alice.

-Oczami Alice-

-Ide na chwileczkę do łazienki za minutke wracam. – powiedziałam seksownie odchodząc od stolika.
Miałam już naszykowany plan na Justina.  Chłopak chyba nie wie z kim zadarł. Najpierw wyudze od niego jakiś sekrecik a potem zaciągnę go do łóżka.
Poszłam szybkim krokiem za kelrenem.
-Przepraszam, chciałabym jeszcze zamówić wódke tylko proszę podać ją w normalnej szklaneczce od wody i dodajcie coś do smaku żeby nie było tak mocno czuć wódki- szybkim ruchem podniosłam sukienke i wyciągnęłam z moich rajstop 100 zł. – jeśli się pan spisze może pan dostać o wiele więcej niż ten drobiazg.
-Oczywiście. Już się robi- miał wyrysowane na twarzy że ma na mnie ochote, zawsze działam na facetów w taki sposób dlatego w życiu mam bardzo łatwo.
-Oczami Justina-
Cóż jak na razie nie jest tak źle mam nadzieję że pozostanie tak do końca. Chce jak najszybciej skończyć kolacje iść do domu, porozmawiać z rodzicami i umówić się z Danielle, te trzy rzeczy były w tym momencie moim celem.
Alice przyszła a wraz z nią jej seksowne nogi.
-I jak fajnie było w łazience, myślałem że dziewczyny dłużej przesiadują w swoim królestwie- zaśmiałem się lekko.
-Ah, spieszyłam się do tak fantastycznego faceta jakim jesteś- nadal mówiła bardzo uwodzicielskim głosem . – Więc jeśli mamy być chociaż koleżeństwem to musimy się w małym stopniu poznać. – powiedziała Alice tym razem ze złowieszczym uśmiechem na twarzy.
Byłem przerażony jej zachowaniem w jednej chwili w ogóle nie była zła w drugiej widziałem w jej oczach coś złego.
-Okej to powiedz coś o sobie- mówiąc to miałem nadzieję że zajmie jej to dużo czasu i kolacja szybko minie.
-Nie ! Najpierw ty chce usłyszeć coś o twoim interesującym życiu.-Nadal miała ten sam złowieszczy uśmiech.
-Więc..- przerwałem aby pomyśleć jak mam to sformułować. – Mój tata Nick ma swój zespół, jeździ często po całym świecie jego pasją jest muzyka rockowa. Moja mama Sophie zawsze wspiera tatę gdy wyjeżdża w trasę koncertową, w każdym kraju w którym jest mama stoi za kulisami a pod koniec koncertu tata zawsze zaprasza ją na scenę i śpiewa dla niej specjalną piosenkę i nie robi tego dla kariery po prostu jest to dla niego normalne chwalić się swoją żoną. – mówiłem zafascynowany moim życiem
-Dla mnie to strasznie słodkie- mówiła jakby chciała mi coś przekazać.
-Tak cóż jest też dość smutna część jego koncertów. Gdy miałem 10 lat mój brat Lois zginął w wypadku samochodowym, od tamtej pory mam z rodzicami bardzo dobry kontakt, a tata napisał świetną piosenkę o Lois’ie. To jest właśnie smutna część koncertu gdy tata ją śpiewa wszyscy zamierają wsłuchują się bo tata opisał w piosence swoje prawdziwe uczucia- powiedziałem już ze smutkiem na twarzy.
Alice nadal wsłuchiwała się w moje słowa, chyba nawet nie ruszyło jej to co powiedziałem ale cóż miała prawo nawet jeśli nie pokazywała złości pewnie w jej głowie przeplątywało się tysiące złych myśli na mój temat.
W pewnym momencie przyszedł kelner a Alice nawet nie drgnęła.
-Oto niespodzianka dla pana- powiedział kelner jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
-Ale od kogo ? – powiedziałem ze zdziwieniem- Alice czy to od ciebie ?
Kiwnęła tylko głową.
Nic już nie powiedziałem a kelner odszedł.
-Nie podziękujesz ? – ciągle zachowywała się dość dziwnie.
-Dziękuje, naprawdę.
Przez następną godzine wypiliśmy 2 szampany, których nie odczułem w moim ciele, nie byłem pijany byłem po prostu zmęczony. Przyszedł w końcu czas na niespodziankę od Alice. Miała zielony kolor i miała smak limonki, nie było czuć ani trochę alkoholu ale po wypiciu zaczęło mi się kręcić w głowie wszystko zaczęło być śmieszne i od razu zapomniałem o całym świecie.
-Alice odprowadzę cię do domu co ty na to ?- powiedziałem a ona od razu się uśmiechnęła ja nienormalna.
-Tal, chodźmy.

-Oczami Alice-
Dzisiaj sprawię że Justin zapamięta mnie do końca życia. Czy on naprawdę myśli że odpuszczę mu płazem jakąś laskę. Niech nie myśli że jestem taka głupia.
Gdy szliśmy byłam blisko niego . Gdy dochodziliśmy do domu byłam już gotowa na pierwszy ruch.
-Justin co powiesz na jakieś miłe spotkanie w knajpie bez zobowiązań.
-Hm wiesz co raczej w najbliższym czasie nie dam rady kiedyś się zgadamy- powiedział zdenerwowany.
-Okej kiedyś się zgadamy Dobranoc Justin – powiedziałam ale nie zamierzałam od niego odchodzić.
-Doranoc…
Przerwałam mu namiętnym pocałunkiem. Wcale się nie bronił by ponieść się chwili. Pewnie nie wiedział co robił z powodu jego kilku promili alkoholu w organizmie ale to nie miało większego znaczenia. Po sekundzie włożyłam natarczywie mój język do jego ust, nie chciał się odwdzięczyć tym samym ale w końcu jednak się złamał. Zaczęłam pchać go do drzwi.
Już wiedziałam że będzie mój.

________________________________________________________________________

I co myślicie Alice postawi na swoim ? :) opowiadanie coraz bardziej sie rozkreca :)



Wchodzisz = komantujesz nie zostawiaj kolejnego numerka <3 
komentarz= uśmiech na mojej twarzy <3 

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 4 ♥


_______________________________________________________________________________
Czemu nie mogę mieć choć chwili spokoju, po co Danny tu przyszedł. Czemu on nie może odpuścić chociaż na jeden dzień?
-Danielle, ja… - powiedział zaspanym, zdenerwowanym głosem.
-Co?- warknęłam- Kto cię tu wpuścił ? Nie mam ochoty na ciebie patrzeć.
-Proszę, wysłuchaj mnie. Wiem że zrobiłem źle, jest mi tak strasznie głupio, i nie chce tłumaczyć mojego zachowania dawnym życiem.
Nie chciałam tego słuchać ale zrobiło mi się naprawdę przykro gdy wypowiedział te słowa. Miał złamany głos co jeszcze bardziej mnie przełamało.
-Okej, wysłucham cię jeśli obiecasz że po rozmowie, wyjdziesz i dasz mi trochę spokoju, chcę dojść do siebie po tym incydencie.
-Więc myślałem że ten chłopak chce ci coś zrobić nie mogłem na to patrzeć i nic nie zrobić..
-Co? Nie mogę słuchać tych bzdur, on nic mi nie chciał zrobić, przez przypadek mnie popchnął ale nic więcej! Ale nie jestem na ciebie zła z tego powodu jestem na ciebie zła bo nie umiesz się opanować. Czy ciebie trzeba pilnować jak małe dziecko ?- krzyczałam.
Danny nie odpowiadał, patrzył się w podłogę i ani na chwile nie spojrzał na mnie.
-Wyjdź stąd, nawet nie masz siły się obronić. Przez  chwile myślałam że przyszedłeś z prawdziwymi przeprosinami ale jestem w błędzie. – po powiedzeniu tego, obróciłam się w drugą stronę i czekałam aż wyjdzie z mojej Sali.
Po chwili wyszedł nic nie mówiąc. Z jednej strony było mi strasznie przykro, z drugiej cieszyłam się że dał mi spokój.

-Oczami Justina-
Wstałem bardzo wcześnie rano, denerwowałem się przed spotkaniem z Alice i tym bardziej z Danielle. Nie chce żeby Alice się na mnie obraziła więc postanowiłem ze pójde z nią na kolacje ale tylko jako kolega, myśle że podjąłem wczoraj pochopną decyzje umawiając się z nią ale nie mam wyjścia musze iść. Co do Danielle cieszę się że ją zobaczę, poznam ją lepiej i nie zepsuje niczego między nami. Ona jest kimś kogo szukałem przez całe moje krótkie życie. Jest piękna, inteligentna…
Miałem w życiu dużo dziewczyn, jednak nie chce ich wspominać, większość z nich leciała na kase moich rodziców ale ja to na szczęście zawsze zauważałem i szybko z nimi kończyłem. Czuje że z Danielle mogłoby być zupełnie inaczej.
-Cześć mamo- powiedziałem wchodząc do kuchni.
-Cześć synku,jak twój nos, dalej boli ?
-Nie już jest o wiele lepiej, zaraz ide do szpitala żeby pielęgniarka sprawdziła czy na pewno jest z nim w porządku.
-Cieszę się- o której wrócisz dzisiaj do domu ? Z ojcem mamy dla ciebie niespodzianke.
-Idę na kolacje z koleżanką ale jeśli to ważne mogę nie isc. – powiedziałem z niadzieją ze mama powie zebym nie szedł.
-Cóż, idź porozmawiamy jak wrócisz.
-No okej, postaram się być jak najszybciej.
Jadąc metrem do szpitala w Nowym Jorku myślałem nad dzisiejszym dniem, miałem nadzieję że spotkam Danielle. Przez głowe przelatywało mi tysiące myśli, tysiące scenariuszy  dzisiejszego dnia.
W końcu dojechałem wchodząc do szpitala przed moimi oczami napotkałem Alice.
-Ooo, witaj Alice – powiedziałem dość obojętnym głosem.
-Cześć Justin. Pewnie wybierasz się do mnie ? -  powiedziała ze swoim przepięknym uśmiechem na twarzy.
-T-tak jasne ide do ciebie. – chciałem iść najpierw do Danielle no ale cóż, szybko załatwię sprawę u Alice.
Szliśmy razem do jej gabinetu. Nie odezwałem się do niej ani słowem, tak samo jak ona do mnie.  Było mi strasznie źle w jej obecności, miałem nadzieje że na kolacji nie będzie tak sztywno.
-No więc pokaż swój nosek –powiedziała ze swoim uśmieszkiem.
Dotykała mnie tak mocno że nie mogłem wytrzymać.
-Ejj zwariowałaś to boli …- krzyknąłem.
-Przepraszam nie chciałam, co ci jest czemu jesteś taki zdenerwowany? –dobrze że nie wiedziała co jest powodem mojego zdenerwowania.
-Ja.. Przepraszam, nie wyspałem się przez bolący nos to dlatego.- chciałem jak najszybciej z tamtąd wyjść więc powiedziałem- Wszystko dobrze ze mną ?
-Tak nos jest w porządku ale musisz nosić opatrunek jeszcze kilka dni. –powiedziała zdezorientowana moim zachowaniem.
-Okej to ja będę już się zmywał. Do wieczora tak ? O 19 w „Paris Restaurant” ?
-Tak, jasne.
Trochę mi było głupio że ją tak potraktowałem, mogłem zachować się jakoś inaczej.
Poszedłem szybkim krokiem do pokoju Danielle. Gdy wszedłem ona spała. Jej widok wzbudził we mnie wszystkie uczucia na raz. Podszedłem do niej i dotknąłem jej policzki w bardzo uwodzicielski sposób.
„Muszę iść, przemyśleć co ja robię” pomyślałem, szybko się odwróciłem i wyszedłem z pokoju nie spoglądając już na Danille ani razu. Od razu pojechałem do domu i poszedłem spać.

-Oczami Danielle-
Po porannych wydarzeniach postanowiłam się przespać. Gdy się obudziłam była już 14 w południe i dziwiłam się że Justin nie przyszedł, przecież mówił że będzie.
„Może mu coś wypadło” pomyślałam ale chyba sama nie wierzyłam w to co mówię, przecież znam wielu chłopaków którzy traktują dziewczynę jak zabawkę, no ale nic żyć nie umierać.
Ale zaraz przecież mam jego numer.
Do:Justin
Hej, mam nadzieję że nie przeszkadzam chciałam tylko się dowiedzieć czemu nie przyszedłeś myślałam że pogadamy lepiej się poznamy. Dzisiaj wypisują mnie ze szpitala więc może wybierzemy się gdzieś razem. Nie chce kończyć naszej krótkiej znajomości w taki sposób J - Danielle

Gdy wysłałam wiadomość od razu tego pożałowałam, przecież zawsze byłam dziewczyną wrażliwą, nie lubiłam wyznawać swoich uczuć światu. Ale zrobiłam to, może był to znak że Justin stał się dla mnie ważny?  Wszystko jest możliwe.
Z uśmiechem na twarzy poło żyłam się z nadzieją że Justin odpisze.

-Oczami Justina-
Spałem już jakieś 4 godziny gdy nagle obudził mnie dzwonek sms.
Od:Nieznany
Hej, mam nadzieję że nie przeszkadzam chciałam tylko się dowiedzieć czemu nie przyszedłeś myślałam że pogadamy lepiej się poznamy. Dzisiaj wypisują mnie ze szpitala więc może wybierzemy się gdzieś razem. Nie chce kończyć naszej krótkiej znajomości w taki sposób J - Danielle

Po przeczytaniu sms-a moja twarz miała w sobie tysiąc uczuć. Wszystkie począwszy od szczęścia kończąc na smutku. Nie wiedziałem co mam zrobić, wszystko mnie już przerastało. Z jednej strony Alice której nie chciałem skrzywdzić i nie potrafiłem odkręcić naszej kolacji a z drugiej strony olśniewająca Danielle która stawała się moim narkotykiem. Ciągle o niej myślałem, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Gdyby się dowiedziała że spotykam się z inną od razy wykluczyła by mnie ze swojej listy zainteresowań. W takich chwilach najlepsze było dla mnie pisanie piosenek. Zawsze zapominałem o całym świecie gdy zagłębiałem się w świecie muzyki. Kochałem ją od dzieciństwa, zawsze jeździłem z ojcem i jego zespołem w trasy by móc zobaczyć jak to jest. Mój ojciec  John jest bardzo znanym muzykiem, słuchają go ludzie na całym świecie dlatego muzyka jest dla mnie codziennością.
Zacząłem pisać, jednak nie mogłem się skupić. To ta dziewczyna tak na mnie działa.
Przypomniałem sobie że nie odpisałem na sms-a ale co miałem jej odpisać? Że nie przyszedłem bo jestem głupim szczeniakiem który się przestraszył? Spotkać się z nią normalnie po tym wszystkim.
Odpisze jej jutro, załatwię już sprawę z Alice. Uświadomię jej delikatnie że nie chce się z nią spotykać i wszystko wróci do normy.
Wybiła 18 i musiałem już się zbierać na kolacje, nie wiedziałem co mam na siebie włożyć było mi wszystko jedno byle przeżyć jakoś ten wieczór.
-Okej mamo wychodzę, nie czekajcie na mnie, jutro pogadamy o niespodziance – powiedziałem z nutką smutku w głosie.
-Miłej zabawy synku, mam nadzieję że niespodzianka cię ucieszy. –była taka podekscytowana gdy to mówiła że nie wiedziałem czego miałem się spodziewać.

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 3 ♥

zapowiedź : http://www.youtube.com/watch?v=tPSDBHcLh60 :)
________________________________________________________________________


-Oczami Danielle-
W pewnym momencie obudziłam się i zobaczyłam ze ktoś podchodzi do drzwi. Był to chłopak którego wcześniej widziałam w parku. Z tamtych wydarzeń pamiętam tylko to ze Denny mnie uderzył a ja upadlam na ziemie. To było wszystko co pamiętam. Obudziłam się z ogromnym bólem głowy a nosa prawie wcale nie czułam.
- Hej, gdzie idziesz ? – powiedziałam w pewnym momencie w pospiechu bo chłopak zbliżał się do wyjścia.
Obrócił się z uśmiechem na twarzy i powiedział trochę w przerażeniu.
-Hej dziewczyno, ale mnie wystraszyłaś jak zemdlałaś. Jak się czujesz?
-Czuje się dobrze trochę mnie boli głowa ale wszystko w porządku.- musiałam go okłamać bo tak naprawdę czułam jakby moja głowa miała zaraz wybuchnąć .
W pewnym momencie zapytał ze złością.
- Co to był za dupek który mnie uderzył, a potem ciebie?
Nie wiedziałam co powiedzieć bo to było dość niezręcznie, nie chciałam wydać mojego przyjaciela ale co ja miałam powiedzieć ? Kłamać go już na początku znajomości ? Pomyślałam ze powiem mu prawdę.
-To był mój przyjaciel, przepraszam za niego on nie chciał, on… - nie chciałam mówić o jego rodzinie wiec przerwałam .
-Oh, okej może pogadamy o tym innym razem teraz może poznajmy się co o tym sadzisz ?
Cieszyłam się ze powiedział właśnie to bo to oznaczało ze koniec tematu .
- Oh jasne, jasne. Jestem Danielle.
Gdy to powiedziałam widziałam w jego oczach śmiech, był taki szczęśliwy co dawało mi także dużo szczęścia.
- Śliczne imię.
- Dziękuje- powiedziałam chichocząc.
Widziałam ze nagle stal się smutny i przybity. Zastała na chwile cisza, ale nie była ona niezręczna. Postanowiłam jednak ja przerwać.
- Ja ci zdradziłam moje imię, teraz ty odwdzięcz się tym samym.
-Mam na imie Justin.
Ah. Pomyślałam sobie ze imię ma przecudowne. I nagle w mojej głowie utkwił obraz Danny’ego który z rozwścieczoną mina podszedł wtedy do Justina i go uderzył, wracające wspomnienia z dzisiejszego dnia były bolesne. Myślałam co mam zrobić z tym faktem, przecież nie mogę go znienawidzić do końca życia bo uderzył mnie i Justina. Był moim przyjacielem od wielu długich lat, ale na razie nie chce z nim mieć nic wspólnego , musi odpokutować za to wszystko.
-Cóż Danielle, chciałbym z tobą posiedzieć ale pewnie zaraz będzie obchód i będę musiał iść a i tak jestem bardzo zmęczony tym wszystkim.
Nagle wtrącił Justin. I było mi trochę smutno, ale miał racje.
- Okej. To do zobaczenia Justin. Może kiedyś przez przypadek gdzieś się spotkamy . – chciałam powiedzieć to w normalny sposób ale jednak było słychać smutek w mojej wypowiedzi bo chciałam , a nawet bardzo chciałam zobaczyć go jeszcze raz. Było w nim cos takiego ze ciągnęło mnie do niego.
-Coś ty, nie zostawię cie tak tylko z nadzieja ze przez przypadek się spotkamy. Jutro będę tutaj na kontroli wiec przyjdę do ciebie a jeśli cie nie będzie to już dzisiaj daje ci numer. – zapisał go na kartce i mi podał .
Cieszyłam się strasznie ze on także nie chce być obojętny wobec mnie.
-Oh, dziękuje bardzo, to cześć.
Poszedł a ja leżałam mając w głowie miliony myśli. Moje zamyślenie przerwali moi rodzice. Weszli w pospiechu, mama miała łzy w oczach a tata szybko podbiegł do mnie.
- Boże dziecko co ci się stało, miałaś iść przecież na spacer z Danny’m .- krzyknął tata.
- Tak, i poszłam tato, daj mi wytłumaczyć. – i miałam dylemat czy mogę powiedzieć rodzica o tym ze to Danny mnie uderzył. I stwierdziłam ze powiem, nigdy nie miałam tajemnic przed rodzicami.
- To Danny. Zdenerwował się bo chłopak przechodzący przez park mnie przez przypadek popchnął, wiesz dobrze jaki jest Danny, często wybucha a wtedy wiesz dobrze co się dzieje. Najpierw uderzył Justina..
- Justina? – powiedział z zaciekawieniem.
- Tak Justin to chłopak który był w parku. Ja chciałam powstrzymać Danny’ego bo przecież nic się nie stało, i uderzył także mnie.  Powiedziałam mu ze ma odejść  i po tym wszystkim  zemdlałam i obudziłam się tutaj, w szpitalu.
-Jak Danny mógł ciebie uderzyć, ten chłopak się sypie. Musisz mu pomoc.
-Tato czy ty słyszysz co ty mówisz, jak na razie leże w szpitalu i nie mam zamiaru mieć z nim nic wspólnego, musi zrozumieć ze źle zrobił.
- No dobrze, może trochę przesadziłem ale wiesz dobrze ze traktuje go jak mojego syna.
- Wiem ale jego zachowanie przeszło dzisiaj granice.
Miałam już na dzisiaj dość rozmawiania o Danny’m, nie był to dla mnie miły temat a moja głowa pękała z bólu. Stwierdziłam że grzecznie wyproszę rodziców.
-Słuchajcie, strasznie mnie boli głowa, chciałabym odpocząć. Pozwolicie mi ?
-Jasne kochanie, nie potrzeba ci nic ?
-Nie dziękuję. – powiedziałam z wymuszonym uśmiechem bo miałam już dość.
-Chcieliśmy cię wziąć dzisiaj do domu ale lekarz chce cię zostawić do jutra na obserwacji- słychać było w głosie taki smutek.
-Dobrze tato zostanę tutaj, lepiej żeby lekarze sprawdzili czy ze mną wszystko w porządku.
-Do widzenia kochanie.
Wszyscy już na szczęście poszli, była już dość późna godzina. Zaczęłam się zastanawiać czy mam się cieszyć że spotkałam Justina w parku czy nie. Tak naprawdę w pewnym sensie te wszystkie wydarzenia były jego winą. Nie mogę zrozumieć czemu Danny tak się zachowuje, przecież Justin lekko się o mnie otarł. Co wstąpiło w Danny’ego. Nie mogłam się z tym pogodzić. Ale z drugiej strony Justin miał w sobie coś co dawało mi radość. Od razu da się zauważyć że jest naprawdę miły ale podobno nie ocenia się książki po okładce. Ale czuje że moje serce mnie nie kłamie.
Z uśmiechem na twarzy w końcu zasnęłam. Nie pamiętam dokładnie mojego snu ale wiem że był on straszny. Obudził mnie o 12 w nocy dzwonek z mojego telefonu.
Od:Danny
Proszę cię Danielle nie gniewaj się na mnie, ja nie chciałem. Gdzie jesteś ? Chce porozmawiać, przeprosić.

Wtedy pomyślałam sobie że w moim realnym życiu przeżywam jeszcze większy horror niż w snach. Byłam już naprawdę na wykończeniu, czego on ode mnie chciał? Czy on nie zrozumiał że nie chce go na razie widzieć ? Jego wczorajszy wzrok gdy mnie uderzył ciągle tkwił mi przed oczami. Może nie byłby to dla mnie taki ból jakbym go nie znała. Ale znałam go od bardzo dawna, chciałam dla niego jak najlepiej .
Znów zasnęłam.
Budząc się zobaczyłam przy łóżku bardzo dużo kwiatów. Było tak kolorowo i tak jasno że aż mnie oczy zabolały. Spojrzałam w dół a tam ktoś opierał się łokciami o moje łóżko. Poznałam że był to Danny.
-Co ty tu robisz? – powiedziałam ze złością w głosie.

piątek, 3 maja 2013

Krótka hostoria Justina ;)

                                    Belieber forever <3

Robie tą notke dlatego że jak już wszyscy zauważyli opowiadanie jest w pewnym sensie o Justinie :) 

Urodził się on w Kanadzie w mieście zwanym London. Potem przeprowadził się do Stratford. Już jako małe dziecko kochał muzyke, brał udział w różnych konkursach o tematyce muzycznej, nagrywał filmiki ze swoim śpiewem a jego mama Pattie wstawiała je na You Tube. Jego nazwa na Youtube Kidrahul.

Justin jako mały chłopiec :)
Miał dość trudne dzieciństwo, jego ojciec zostawił jego mame i jego gdy miał niespełna rok. Zawsze by pomóc mamie zarobić siadał przy pobliskim teatrze "Avalon". Zawsze ludzie którzy tam mieszkali otwierali okna by móc posłuchać śpiewu. Tłumy które się zbierały pod teatrem od początku wierzyły w niego i jego talent. Justin kochał też od dziecka bębny. Znajomi jego mamy mieli swój zespół, oni także widzieli w nim talent od początku. Justin dostał amatorskie bębny właśnie od tego zespołu, później gdy się juz poduczył dostał lepsze, w ten sposób napewno spełnił swoje marzenie, nauczył sie grać na nich. :)

To takie małe wspomnienie z jego dzieciństwa a teraz jak zaczął kariere :)

Ktoś przesłał Scooterowi czyli menagerowi Justina filmiki gdzie spiewal on np. http://www.youtube.com/watch?v=mLFZ1HdNjAU 
Scooter zrobił wszystko by skontaktować się z Pattie. Gdy mu sie to udało przekonał Pattie by sprobowali stworzyc z Justina gwiazde, po wielu namowach Pattie zgodziła się. 
Justin jako młody chłopak był postrzegany pzrez wytwórnie i radia jako po prostu normalnego chłopaka, nie dawali mu szans. Gdy Scooter zapoznał do z Usherem a Justin zaczął chodzić po radiach i spiewac swoje piosenki wszystko się zmieniło. Po wszytskich jego przeżyciach w końcu podpisał kontrakt z wytwórnią Island Records. Pierwsze koncerty, pierwsza płyta. Wszystsko zaczęło się układać a Justina zaczął poznawać cały świat. 

Jego płyty:
My World 1.0
1. One Time
2. Favorite Girl
3. Down To Earth
4. Bigger
5. One Less Lonely Girl
6. First Damce
7. Love Me
8. Common Denominator

My World 2.0
1. Baby
2. Somebody To Love
3. Stuck In The Moment
4. U Smile
5. Runaway Love
6. Never Let You Go
7. Overboard
8. Eenie Meenie
9. Up
10. That Should Be Me

Believe:

1.All around the world
2.Boyfriend
3.As long as you love me
4.Catching Feelings
5.Take you
6.Right here
7.Fall
8.Die in your arms
9.Thought you
10.Beauty and a beat
11.One love
12.Be alright
13.Believe










Tak wiec widzicie ze Justin nie mial latwego zycia od poczatku jest dobrym przykładem by wierzyć w swoje marzenia i starać sie je spełniać. To on nauczył nas mówić Never Say never & Believe <3
Uszczęśliwił wiele osób, ludzie powinni go poznać zanim go oceniają bo słysząc piosenke Baby nie można powiedzieć że zna się go w 100%. Ludzie nie wiedzą co on tak naprawdę przeżył w życiu, jak doszedł do sukcesu.


Ten obrazek odzwierciedla co chciałam wam przekazać. Że hejty tylko niszczą jego życie, na pewno jest mu przykro gdy słyszy te wszystkie bzdury o sobie. Mam nadzieję że ktoś to w końcu zrozumie :) 

Justin forever <3 <3 <3 

________________________________________________________
pisały dla was Julia & Monika  <3

Kolejny rozdział o Justinie i Danielle juz jutro <3