niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 7 ♥


-Oczami Justina-
Obudziłem się i zobaczyłem koło siebie nagą, seksowną dziewczynę, nie widziałem jej twarzy bo leżała obrócona w drugą stronę. Moją pierwszą myślą było to że nic zupełnie nie pamiętam, ja także byłem nagi i cała szyja jakby mnie szczypała. Spojrzałem na zegarek na którym widniała wczesna godzina.
„Gdzie ja jestem? Nie poznaje tego pokoju”- pomyślałem.
Wstałem i ubrałem swoje bokserki i jeansy, poszedłem przejść się po całym mieszkaniu, widziałem zdjęcia jakiegoś chłopaka i jakiejś dziewczyny która była mi znana.
„Alice !!” – miałem nadzieję że to zły sen, to nie mogło się stać. Przecież wczoraj to skończyłem .
„Nieeeee !!” – łapałem się za głowę, nie wiedziałem co mam zrobić i nagle przypomniało mi się jeszcze że miałem porozmawiać z rodzicami. Wszystko psuje.
Zajęło mi wiele czasu zanim znalazłem łazienkę, gdy zobaczyłem się w lustrze totalnie osłupiałem, całą szyje zakrywały czerwone ślady a na całym ciele widniały ślady po szmince. Byłem pewien że w nocy coś się wydarzyło, ale nadal miałem nadzieję.
Poszedłem szybkim ruchem do pokoju po resztę moich ciuchów. Nie chciałem znać Alice, nie chciałem znać siebie. Wziąłem swoje rzeczy i nagle usłyszałem głos.
-Hej kochanie, jak się spało – obróciłem się i widziałem już ten szyderczy uśmiech Alice.
-Alice coś ty ze mną zrobiła ? Czemu ja tu jestem ? – powiedziałem z gniewem i złością.
-Co ja ci zrobiłam ? Czy to ja wczoraj w nocy przyszłam do mojego mieszkania i zrobiłam sobie te wszystkie ślady na ciele ? Czy to ja mam penisa ? – dalej uśmiechając się powiedziała to jakby to było normalne.
-Nie pamiętam by coś takiego się wydarzyło, nie wmówisz mi tego. Uknułaś to a tak naprawdę nic się pomiędzy nami nie wydarzyło, rozebrałaś mnie ii… - nie dokończyłem bo nie miałem argumentów.
-Oh Justin, Justin czy uważasz że moje ciało jest okaleczone przeze mnie ? Nie sądzę – nadal miała szyderczy uśmiech.
-Po co to robisz ? Skończyliśmy to wczoraj, wiesz dobrze że nic do ciebie nie czuję. Zapomnijmy o tym co się stało . Okey ? – powiedziałem mając nadzieję że zrozumie.
-Justin nie dam ci nigdy spokoju bo jak ja coś zaczynam muszę to skończyć. To co zjemy romantyczne śniadanie ? Będziemy tacy namiętni jak prawdziwa para a może szybki numerek z rana ? – mówiąc to podeszła i objęła mnie od tyłu swoimi rękami na których były ślady od innych rąk. Pocałowała mnie w policzek i próbowała także w usta ale odepchnąłem ją.
-Alice ! Przestań, możliwe że wczoraj coś się wydarzyło ale nie pamiętam tego i nie ma to dla mnie znaczenia. Pogódź się z tym, umówiłem się z tobą pod wpływem impulsu, nie miało to dla mnie od początku większego znaczenia.
-Oj Justin musisz się jeszcze dużo nauczyć o życiu, nie jestem panienką na jedną noc i żaden mały chłopczyk nie będzie mną pomiatał jak szmatą. – powiedziała podchodząc do mnie i natarczywie włożyła swój język do moich ust.
Zastygłem jak kamień ale zrozumiałem po sekundzie co się dzieję, odepchnąłem ją na łóżko wyszedłem z pokoju, słyszałem tylko za sobą głos Alice:
-I tak wrócisz do mnie.
Udając że jej nie słyszę włożyłem buty i wyszedłem z domu.
Chciałem szybko dostać się do domu, porozmawiać z rodzicami, porozmawiać z Danielle. Tęskniłem za nią, wiem że wczoraj pewnie skreśliła mnie ale chce to naprawić i nie chcę mieć już więcej nic wspólnego z Alice.
Szedłem przez miasto roztargniony, dwa razy wszedłem na jezdnie i prawie spowodowałem wypadek. Miałem tylko nadzieję że dalsza część dnia będzie bardziej udany.
Wszedłem do domu gdzie nikogo nie było, było mi źle z myślą że rodzice mogą być na mnie źli wiedziałem że bardzo im zależało by ze mną porozmawiać, niestety zawiodłem ich nawet o tym nie wiedząc. Próbowałem sobie przypomnieć co się tak naprawdę stało wczoraj.
-Cześć synku czemu nie wróciłeś na noc ?
-Em, przepraszam mamo byłem na kolacji.
-Tak wiem ale myślałam że wrócisz, wiesz dobrze że ja i tata mamy dla ciebie niespodziankę. – powiedziała ze złością i smutkiem na twarzy.
Nic nie odpowiedziałem , nie miałem po prostu argumentów bym mógł jakoś wytłumaczyć to mamie.
-A co ci się stało na szyj ?
Zapomniałem że mam na szyj pełno zaczerwienień.
-Em, wiesz uderzyłem się. – powiedziałem mając nadzieję że uwierzy.
-Oj Justin nie ważne. Tata czeka na ciebie od rana. To dla niego ważne i dla ciebie też powinno być.
-Okej,  okej chodźmy. – byłem już zmęczony tymi wszystkimi odzywkami mamy i Alice.
-Hej synu. Mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość. Mam nadzieję że się ucieszysz. – był tak podekscytowany ale ja tego nie podzielałem. Udawałem że byłem szczęśliwy.
-Więc co takiego masz dla mnie ?
-Wiesz dobrze że 1 Lipca mam pierwszy koncert w Londynie i… - przerwał wzbudzając napięcie. –wiem dobrze że kochasz muzykę, że zawsze marzyłeś o tym by pojechać ze mną ale nie jako syn ale żeby zaśpiewać. Więc… - nie dałem mu dokończyć.
-Czy ty mi chcesz powiedzieć że jadę z tobą w trasę koncertową?
-Tak Justin.
-Tato, nie jaa..- byłem zażenowany całym dzisiejszym dniem, ostatnie czego potrzebowałem było to żeby wyjechać w trasie po świecie.
-Justin o co ci chodzi? Zawsze o tym marzyłeś czemu teraz się tak zachowujesz ? – był wkurzony, miał na twarzy smutek.
Zadawałem sobie pytanie czemu wszystkim rujnuje życie ? Czemu właśnie ja ?
-Tato ja teraz nie mogę, przepraszam ale ja zepsułem coś musze to naprawić. Proszę nie bądź zły.
-Justinnn !! Robimy dla ciebie wszystko razem z matką a ty się zachowujesz jak rozpieszczony dzieciak.
-Nigdzie nie wyjeżdżam to moje ostatnie słowo. – powiedziałem i wyszedłem .
Tak wiem zachowuje się jak dziecko ale to dlatego że chce zrobić coś dobrego ? Ja chcę tylko żeby było wszystko z Danielle. Ale wszystko wali mi się na głowę, czemu właśnie teraz ? Cholera nie wiem co z tym zrobić.
Mijały godziny, leżałem nie mogłem zasnąć. Chciałem zrobić coś ze swoim życiem ale nie wiedziałem co. Bo co tak naprawdę można było zrobić w takiej sytuacji. Danielle pewnie jest na mnie strasznie zła, obiecałem że przyjdę do niej, że się z nią spotkam a nawet nie odpisałem na głupiego sms-a. Alice uwiodła mnie i tak naprawdę wiedziałem że to jest moja wina, a tata robi dla mnie wszystko bym spełnił swoje największe marzenie a ja rezygnuje z tego. Ale nic na to nie poradzę, Danielle stała się moim narkotykiem .
Do:Danielle
Przepraszam. Nie chciałem się zachować jak szczeniak. Czy możemy się spotkać i porozmawiać ?

Chciałem dzisiaj wszystko wytłumaczyć więc napisałem do niej krótkiego sms bo resztę chciałem jej powiedzieć prosto w oczy. 

_________________________________________________________________________
Taki rozdział oczami Justina. Ciekawe czy Justin poradzi sobie ze swoimi nowymi problemami. 


8 Rozdział będzie raczej w środe, niestety ale dopeiro we wtorek bede miała teoche czasu by pisac :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz