-Oczami Danielle-
„Co się stało z James’em ? ‘’ I co ja miałam powiedzieć John’owi ? Sama nie
wiedziałam co się dzieję. To było straszne, smutne oczy Johna skierowane na
mnie i mamę. On był tak samo bezradny jak ja. Wydawało mi się że w jednej
chwili śmierć jego żony odeszła w niepamięć. Dla niego było najważniejsze teraz
to by dowiedzieć się o tacie wszystkiego co możliwe. Staliśmy wszyscy wpatrzeni
w jeden punkt, nikt się nie odzywał.
Zobaczyłam w oczach mamy i Johna łzy. John usiadł na
podłodze, głośno zaczął płakać.
-I co nic mi nie powiecie ? – John powiedział to
zdenerwowany, pochlipując. – Czy on naprawdę nie żyje ?
-My nie wiemy. – powiedziałam wymuszonym głosem.
John wyrywał się już by coś powiedzieć gdy nagle
zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, mając nadzieję że to tata.
-Dzień dobry czy to dom rodziny Smith ? – przed moimi
oczami ukazał się dobrze zbudowany policjant.
-T-tak proszę wejść.
-Chcę państwa poimformować o przykrej historii z
wczorajszej nocy. Pan Smith..
-Niee ! Niee ! Boże to nie jest prawda. – nie mogłam
uwierzyć, wpadłam w histerię, płakałam, krzyczałam czułam jak coś rozrywa mnie
od środka.
-Przykro mi niestety ale to prawda. Znalazł go w
opuszczonej uliczce bezdomny, leżał nie dając znaku życia. Wiem że jest to szok
ale musicie złożyć zeznania. – policjant oznajmił a my staliśmy jak wryci, nie
wiedzieliśmy co mamy zrobić, mama nic nie mówiła a jej twarz nie ruszyła się od
początku wizyty policjanta.
-Hallo ! – nikt w dalszym ciągu się nie ruszał, była to
straszna sytuacja, co ja takiego zrobiłam? Przecież to był mój tata. Nie to
jest niemożliwe, to wszystko to zły sen.
-Ale jakie zeznania ? – mama już chyba nie mogła
wytrzymać tego napięcia pomiędzy policjantem i nami.
-Prowadzimy śledztwo w sprawie tej nieoczekiwanej
śmierci, możecie nam pomóc znaleźć jakiś trop.
-Dobrze. – mama powiedziała a ja będąc w jeszcze większym
szoku wzięłam kurtke i po prostu wyszłam z domu czekając na dworze .
Cała droga na komisariat wydawała się ciągnąć wieczność,
nikt nic nie mówił, zaczęłam się przyglądać mamie. Zobaczyłam w jak ciężkim
stanie psychicznym jest w tej chwili.
Widziałam podkrążone oczy, włosy w
nieładzie, makijaż rozmazany na całej twarzy. Była tak złamana tymi
wydarzeniami że widać było smutek na jej twarzy i na całym ciele.
Rodzice przez całe
małżeństwo byli dla mnie wzorem do naśladowania, byli idealni, zawsze mnie
rozumieli, zawsze przejmowali się każdą drobnostką dotyczącą mnie. Byłam ich
jedyną córką, gdy byłam mała zawsze w moim pokoju w wolnym czasie budowaliśmy
namiot w którym chowaliśmy się przed światem, udawaliśmy że jesteśmy sami
na świecie pełnym niedoskonałości i zła.
Doceniałam każdą chwilę spędzoną z nimi, i te szczęśliwe i ten przykre bo każda była magiczna. Teraz
gdy on nie żyje. Gdy nie mogę już z nim porozmawiać, gdy nie mogę nawet go
zobaczyć wszystkie wspomnienia wracają z podwojoną siłą. Na pewno mama
przeżywa to jeszcze bardziej ode mnie,
ona i tata zakochali się w sobie w liceum i już zawsze byli razem. To takie przykre jak trzeba patrzeć na ból w
oczach osoby ci tak bliskiej. Myśl o tym że już nigdy nie zobaczę mamy tak
szczęśliwej jak kiedyś była przerażająca, tak samo jak to że nigdy nie zobaczę
taty.
Dojechaliśmy na komisariat a moje oczy były znów
wypełnione łzami. Te wszystkie myśli przelatujące przez moją głowę nie chciały
mi dać spokoju. Byłam już nieprzytomna od płaczu i od braku snu. Nawet się nie
obejrzałam a już siedziałam na krześle koło biurka komendanta.
-Więc jak się panie czują ? – zapytał komendant.
Pierwsze pytanie komendanta zrobiło mi totalną wodę z
mózgu.
-A jak mamy się czuć po takiej wiadomości? – mama
powiedziała a powiedziałabym że krzyknęła zaczynając płakać.
- Spokojnie proszę pani, wiem że to trudne ale chcemy
znaleźć sprawcę.
-Dobrze zróbmy to szybko.
-Najpierw poproszę panią do pokoju. – powiedział
komendant do mamy.
Wstała i poszła za nim minęło dużo czasu zanim mama
wyszła jeszcze bardziej roztrzęsiona niż wtedy kiedy tam wchodziła. Miałam
świadomość że teraz ja będę pytana o wiele dziwnych zdarzeń z życia mojego taty.
Czułam w powietrzu że zaraz jeszcze bardziej się rozkleję.
-Więc panno Danielle jakie miałaś stosunki z ojcem ? –
powiedział głosem który przypominał coś w stylu „Ja wiem coś czego ty nie
wiesz”
-Mieliśmy bardzo dobre stosunki, zawsze mówiliśmy sobie
wszystko, nie mieliśmy przed sobą tajemnic.
-A gdzie twój ojciec pracował ?
-Z tego co wiem to tata pracował w wielu zawodach .
-A może wiedziałaś o tym że miał interesy z mafią ? –
powiedział to w taki sposób że jeszcze bardziej mnie rozbiła ta cała sytuacja.
Z mafią ? Nie, to niemożliwe to jest po prostu
niemożliwe. Boże nie, tylko nie to.
-Nie-e, nic mi o tym nie wiadomo, skąd takie pytanie ?
Zastanowił się chwile nad tym co powiedziałam.
-O twoim tacie krążą plotki po mieście, a przy jego
zwłokach znaleźliśmy narkotyki.
Zamarłam. Przez cały dzień nie wiedziałam co mam
powiedzieć ale teraz to już była przesada, po prostu człowiek który był dla
mnie wzorem handlował narkotykami, zadawał się z mafią ? To niemożliwe.
Po tym pytaniu totalnie się wyłączyłam, policjant zadawał
mi jeszcze pytania sprzed kilku lat na które odpowiadałam tak lub nie. Zdarzały
się wyjątki gdzie odpowiedzi były bardziej rozbudowane ale nasza rozmowa nie
przypominała rozmowy tylko raczej
monolog prowadzony w mojej głowie i monolog policjanta który próbował się ze
mną porozumieć.
-Dobrze, dziękuje ci. Jeśli będziemy wiedzieć kto stoi za
tym zabójstwem na pewno poinformuje ciebie i mamę a teraz możesz iść.
Nic nie odpowiedziałam i wyszłam, potem jeszcze był
przesłuchiwany John a ja siedziałam w poczekalni jak struta, nie odezwałam się
do mamy ani słowem. Po wszystkich przesłuchaniach John odwiózł nas do domu,
mama zamknęła się w swoim pokoju. Ciągle zastanawiałam się czy mam coś zrobić,
wejść do niej, pocieszyć ale nie mogłam znaleźć siły. Przez kilka godzin
leżałam patrząc w sufit nie dając poznać że w ogóle istnieje na tym świecie.
Dom był ponury, zapadła noc i było coraz gorzej, mama nie wychodziła z pokoju
ja nie mogłam wytrzymać tego napięcia które wisiało nad moją głową. Wstałam,
ubrałam się i cicho wyszłam z domu mając nadzieję że mama nie zauważy i nie
będzie się martwić.
Szłam przez Nowy York płacząc, szlochając. Poszłam nad
rzekę, tam zawsze z tatą puszczaliśmy latawce. Tyle wspomnień zaczęło napływać
do mojej głowy, łzy wzmogły się. Przez zaszkliwione oczy nic nie widziałam ale
szłam w stronę domu wolnym krokiem, nie zwracając uwagi na to że pewnie tusz do
rzęs zmył się z moich oczu i ubrudził twarz.
Nie obchodziło mnie w tym momencie jak wyglądam, chciałam tylko zatopić
się we wspomnieniach i cofnąć czas do tych pięknych chwil spędzonych z rodziną,
szczęśliwą rodziną.
Mijając wszystkie szczęśliwie idące za rękę pary ciągle
wyobrażałam sobie moich rodziców. Tak wszystko przypominało mi że jeszcze
wczoraj mój kochany tata był ze mną, opiekował się mną i nagle w jednej chwili
po prostu zniknął.
Ciągle idąc przez miasto zapatrzona we wszystko tylko nie
to co było ważne czyli na drogę którą szłam wpadłam na kogoś, z postury ciała
wyglądał jak mężczyzna.
-Danielle ?! To ty ? Czemu płaczesz co się stało ? –
powiedział Justin opiekuńczym głosem.
no i jest 8 rozdział :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz