wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 11 ♥

 http://www.youtube.com/watch?v=3-C7SX78Sjk&feature=youtu.be nowy zwiastun :)

-Em, my nie jesteśmy razem alee… -powiedziała Danielle z nutką niepewności.
-Nie tłumacz się Danielle, ojciec nie wie co mówi. – powiedziałem zdenerwowany.
-Ależ Justin, powiedz jej jak zawsze pomiatałeś dziewczynami. No czemu nie powiesz ? – krzyknął, wstając na równe nogi.
-Przestańcie. –mama nie mogła wytrzymać tej sytuacji tak samo jak ja.
-Potrafisz tylko żerować na rodzicach a jak oni chcą dla ciebie dobrze to nie chcesz bo jakaś dziewczyna ci zamąciła w głowie.
-Nie mów tak o Danielle. Nie masz prawa. To moja sprawa z kim się spotykam, nie znasz mnie.- powiedziałem ze wściekłością.
Danielle siedziała i nie wiedziała co ma powiedzieć. Było mi wstyd za tatę, nie pomyślałbym że może się zachować w taki sposób.
-Ja cię nie znam ? Jakbym cię nie znał nie miałbym takiego zdania na twój temat. Jesteś szczeniakiem który uważa że wszystko mu się należy, w szkole jesteś najwspanialszy i się nie uczysz. Masz dziewczyn na pęczki i wszystkimi pomiatasz. To jesteś prawdziwy ty, nie udawaj teraz przed Danielle że tak nie jest.
-Nie! W końcu mi na kimś zależy a ty to wszystko niszczysz, właśnie taki z ciebie ojciec. Ja nie chciałem wiecznej…. – nie powiedziałem dalej bo Danielle nie wiedziała o tym kim jest mój ojciec. – Danielle wychodzimy. – wziąłem ją za rękę i bez słowa wyszliśmy.
-Puść mnie. – Danielle nagle się wyrwała.- Co to miało być?
- Danielle ja nie wiem co wstąpiło w mojego ojca, przepraszam za niego. – wiedziałem że zaraz zacznie mi zadawać pytania na które będę znał odpowiedź ale nie będę mógł jej tego powiedzieć.
- O co chodzi z tymi dziewczynami ? Też jestem twoją zabawką?
Trafiła w mój czuły punkt, Danielle była kimś innym niż każda dziewczyna z którą się spotykałem. Wszystko z nią związane było dla mnie ważne. Nie mogłem sobie wybaczyć co się stało ostatnio z Alice. Wiem że powinna się dowiedzieć ale nie miałem odwagi tego z siebie wydusić.
-Może kiedyś nie traktowałem dziewczyn tak jak powinienem ale teraz jest inaczej, uwierz mi. – podszedłem i wziąłem jej policzki w ręce. Parzyliśmy sobie w oczy przez kilka sekund.
-Wierzę ci. – Danielle musnęła moje usta i wzięła za ręke. –Ale twój tata musi mieć powody żeby myśleć o tobie w taki sposób. Coś mu zrobiłeś?
-Nie, nic. Nie przejmuj się.
-Dobrze. – Zbliżyła się do mnie niebezpiecznie blisko.
Odwróciłem wzrok, nie mogłem wytrzymać jej wzroku na  moim ciele. Przez cały czas zbliżała się do mnie jeszcze bliżej aż dotknęła moich ust. Czułem się źle i od razu odsunąłem się od niej.
-Ej Justin o co chodzi ? Czemu się bronisz przed tym uczuciem ? – powiedziała bardzo zszokowana moim zachowaniem.
-Ja muszę iść. – obróciłem się i szybko poszedłem w inną stronę.
Czułem się strasznie, mieszało mi się w głowie od tego wszystkiego. Danielle pewnie miała dość mojego niezdecydowania i ja szczerze mówiąc też. Chciałem tylko żeby wszystko się unormalizowało ale było coraz gorzej.

-Oczami Danielle-

„Co do cholery się dzieje. ‘’ Miałam dość Justina, zachowywał się jak kretyn, nic go nie obchodziło. Jestem załamana, wszystko się sypie. Człowiek któremu ufałam, który był dla mnie podporą przez ostatnie kilka dni zniknął, zostawił mnie jak zużytą chusteczkę. Czy ja mu mogę ufać? Wygląda na to że nie.
Po tym jak Justin zostawił mnie poszłam szybkim krokiem do domu. Nie wiedziałam co mam myśleć o jego zachowaniu. Nie traktował mnie poważnie, nie chciał mi pomóc. Uciekł jak dziecko.
-Gdzie byłaś młoda damo ?- powiedziała mama z podkrążonymi oczami.
-Byłam się przejść nie mogłam usiedzieć w domu.
-Całą noc? – zapytała z głosem którego dotąd nie znałam.
-Mamo daj spokój, byłam u koleżanki.
-Której ? Czemu nie powiedziałaś. Mało mam problemów? –wzbudziła we mnie poczucie winy i jeszcze większy smutek.
-U Elizy. – powiedziałam żeby dała mi spokój chociaż tak naprawdę nie lubiłam Elizy a ostatnio rozmawiałam z nią miesiąc temu. Musiałam coś wymyślić.
W pewnym momencie mama wpadła w szał. Nie wiedziałam co się z nią dzieje. Zaczęła walić pięściami w stół.
-Mamo przestań ! O co ci chodzi ??? – próbowałam ją odciągnąć ale mi się nie udało.
W pewnym momencie uderzyła tak mocno że w jej ręce coś głośno strzeliło.
-Ałł. – krzyknęła i usiadła na podłodze- Czemu zawsze mnie takie coś spotyka ?
-Mamo tata zginął ale musimy żyć dalej proszę cię. Nie płacz.. – przerwała mi.
-Nie chodzi tylko o to. Mój tata też zginął w nieznanych okolicznościach. Miałam 12 lat.
-Czemu nigdy mi o tym nie powiedziałaś. Mówiłaś że dziadek umarł śmiercią naturalną. Czemu mnie okłamałaś ? – byłam taka zdziwiona,  nie mogłam tego pojąć.
-Nie powiedziałam ci bo to był mój temat tabu. Nie chciałam wracać do tych wspomnień. – mówiła to z takim obrzydzeniem. Jakby miała związek z tym wydarzeniem.
- Mamo, strasznie mi przykro. Gdybym wcześniej wiedziała…
-To co byś zrobiła ? No co ? Nikt mi nie może pomóc. – nie poznawałam jej zachowania, nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic a jednak.
-Przynajmniej wiedziałabym co się tak naprawdę stało z moim dziadkiem. A tak żyłam w kłamstwie przez kilka lat. Myślisz że mi jest łatwo po śmierci taty. Myślisz że nigdy nie myślałam co się stało dziadkowi? – zaczęłyśmy krzyczeć na siebie.
Mama ucichła, wstała i wyszła. Było to chyba najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji.
Okazało się że całe moje życie to kłamstwo. Rodzice grali przez całe życie przede mną kogoś kim nie byli. Myślałam że zawsze sobie wszystko mówimy ale jednak się myliłam. Ja byłam z nimi szczera a oni wobec mnie zachowywali się jakbym była dzieckiem.
Wszystkie wydarzenia, wszystkie nowe wiadomości wpędzają mnie w jeszcze większą depresje. Tajemnice sprzed lat, śmierć taty, mama która się zachowuje bardzo dziwnie i Justin. Tak, jest tego za dużo. Czemu wszystko stało się właśnie teraz gdy miałam na głowie maturę która zbliżała się wielkimi krokami.
Leżałam na łóżku nie myśląc o niczym. Zaczęłam czytać książkę o wampirach żeby zająć sobie czymś czas. Najgorsze było to że w każdym rozdziale było opisane wiele morderstw.
Morderstwo. Właśnie. Czy to jest prawda że tata został zamordowany przez mafie ? Nie, nie to niemożliwe. Co prawda minęło mało czasu od jego śmierci ale policja powinna już coś wiedzieć.
Zrywając się na równe nogi szybko poszłam do mamy.
-Mamo wiem że nawaliłam z wczorajszym wieczorem. Nie powinnam wychodzić bez słowa. Ale teraz…
- Nic nie szkodzi, to ja przepraszam że krzyczałam. – podeszła do mnie i z łzami w oczach pocałowała mnie w policzek.
-Mamo ja chciałabym wyjść na godzinę. Mogę? – powiedziałam niepewnie bo nie byłam pewna czy chce iść na komisariat sama.
-Jasne idź. Wszystko jest w porządku. – wymusiła uśmiech a ja go odwzajemniłam.
Szłam niepewnym krokiem w stronę komisariatu.  Nie chciałam tam iść ale musiałam. Musiałam się dowiedzieć czy jest coś wiadomo. Bałam się tylko usłyszeć najgorszego.
-Witaj Danielle. Pamiętasz mnie ? Zajmuje się sprawą morderstwa twojego ojca. – powiedział wysoki brunet wchodzący na komisariat.
-Tak Dzień dobry. Pamiętam pana. Ja właśnie w sprawie taty. Możemy porozmawiać ?
Nic nie mówiąc wpuścił mnie do pokoju z biurkiem zawalonym papierami. Usiadłam wygodnie i czekałam na jego następny ruch.
-Więc, od ostatniego spotkania dowiedzieliśmy się czegoś jeszcze. – słuchałam z ciekawością. – twój ojciec miał kochankę.
Moje oczy wryły się w okno i myślałam : „Co ?’’



 __________________________________________________
No i jest rozdział po tygodniu ale jest :D 
Jak widać zmiany na blogu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz