sobota, 18 maja 2013

Rozdział 9 ♥


Danielle nic nie mówiąc po prostu mnie przytuliła, jej dotyk był tak namiętny i napełniony wszystkimi emocjami że nie chciałem aby ta chwila się kończyła. Wszystko wokół zniknęło, zostałem tylko ja i ona. Nadal nie wiedziałem co się stało, czemu płakała, ale w tej chwili było to dla mnie mało ważne. Odwzajemniłem jej uścisk bardzo szybko, staliśmy tak w ciemności nic nie mówiąc. Słyszałem jedynie jak pociągała nosem i mamrotała do siebie bardzo cicho nie zrozumiałym bełkotem. Ta piękna chwila nagle przeistoczyła się w torturę. Wróciłem myślami do poranka gdy przed moimi oczami ukazała się naga Alice a potem kłótnia z ojcem. Tak to było już dla mnie za wiele. Teraz już nie cieszyłem się ze spotkania Danielee, tak owszem chciałem tego ale nie w taki sposób, akurat dzisiaj gdy jeszcze nie ochłonąłem. Ale nie ważne, teraz ważniejsze jest to czego ona chcę.
-Cieszę się że cię spotkałam, czemu się nie odzywałeś ? – powiedziała łkając.
-Danielle, przepraszam chciałem sobie to wszystko jakoś poukładać. – mówiłem to bez przekonania.
Znów zapadła cisza a ona w dalszym ciągu wtulała się we mnie nadal płacząc. Zaczęło mnie coraz bardziej zastanawiać co się stało ?
Musiałem przerwać tą chwilę namiętności wokół nas, nie mogłem być samolubny, musiałem się dowiedzieć czy wszystko w porządku.
-Danielle…- przerwałem chcąc sklecić słowa w całość- co się stało ? Powiesz mi ?- powiedziałem to tak cicho i niepewnie.
Nic nie odpowiedziała i zaczęła jeszcze mocniej płakać, męczyło mnie to, nie wiedząc co zrobić odsunąłem ją od siebie i spojrzałem jej prosto w oczy, pokazałem gestem żeby powiedziała mi prawdę.
-Justin ja… - zaszlochała – boże, czemu to wszystko spotyka właśnie mnie ? Co ja takiego zrobiłam? – było mi smutno i źle jak patrzyłem na jej smutek.
-Ale Danielle. Co się stało ? Powiedz, chcę ci pomóc. – tak bardzo chciałem żeby była taka uśmiechnięta i szczęśliwa jak przedwczoraj, nawet jeśli bolała ją głowa od upadku jej uśmiech był olśniewający a teraz na jej twarzy gościł jedynie smutek i krople na policzkach.
-Mój tata został zamordowany. –zatkało mnie, nie wiedziałem co mam zrobić co powiedzieć, pomyślałem przez chwilę co ja bym zrobił gdyby mój ojciec zginął. Było mi ciężko jeszcze bradziej z tym jak potraktowałem tatę, chciał dla mnie dobrze ale myśl że miałbym go już nigdy nie spotkać była odrażająca.
Danielle szlochała, płakała, z czasem płacz przeobraził się histerię a ja stałem bez ruchu nic nie robiąc. Byłem zwykłym dupkiem.
-Boże Danielle tak mi strasznie przykro, nie mogę sobie wyobrazić co czujesz. Pamiętaj że ja zawsze będę z tobą, wszystko się po woli ułoży. – takie słowa wypowiedziałem po naprawdę długim czasie, mocno ją przytulając do siebie by się uspokoiła.
-„Wszystko będzie dobrze „- powtórzyła z niedowierzaniem w głosie.
-Tak Danielle, pomogę ci, już nigdy nie będziesz sama, ja będę z tobą. – tak brzmiało to bardziej jak wyznanie miłosne ale chodziło mi tylko o to żeby ją uspokoić.
Staliśmy tak przytuleni do siebie, było całkiem cicho, nie było słychać nawet łkania ani płaczu. Tak, było idealnie. Wszystko było po prostu idealne jak z bajki, na chwile zapomniałem co się dzisiaj stało, ile razy zachowałem się jak dupek, wszystko to odeszło w niepamięć a to wszystko tylko i włącznie przez Danielle. Ta dziewczyna dawała mi coś czego nigdy nie dostałem od nikogo, coś czego nie umiem opisać słowami. Była to miłość, szczera prawdziwa miłość.
„Czy tylko ona dawała mi miłość? Czy ja ją także odwzajemniam ? Zdecydowanie tak ‘’ – mówiłem sobie w myślach.
-Justin, naprawdę dziękuje ci za to, za te słowa. – powiedziała spokojna. – Weźmiesz mnie do siebie do domu ? Nie chcę teraz siedzieć z mamą, jest strasznie przybita. Wiem to samolu… -przerwałem jej w pół słowa.
-Tak zabiorę cię, nic nie mów. Wszystko będzie w porządku – tak wiem, powtarzałem się ale nie mogłem znaleźć innych słów w takiej sytuacji. – Chodźmy. – złapałem ją za rękę, nie wyrwała się co mnie ucieszyło. Nie wiem czemu to zrobiłem, był to po prostu odruch.
Szliśmy tak w stronę mojego domu, przez chwile w ciszy.
-Justin …- przerwała na chwile- czy ty mnie postrzegasz jako kogoś ważnego ? –zdziwiło mnie to co powiedziała, w takiej sytuacji jakiej ona byłam.
-Danielle, oczywiście  że jesteś ważna, od pierwszego wejrzenia pokochałem cię. – powiedziałem to nie wiedząc o co jej chodzi.
-Nie chciałabym żeby ktoś mnie skrzywdził teraz, i tak życie posypało mi się w drobny pył. – obróciłem ją do siebie i pocałowałem w czoło.
-Pamiętaj że nie zostawię cię teraz ani nigdy w życiu. – złapałem ją znów za rękę, byliśmy przy moim domu, weszliśmy  a ja prowadząc ją do mojego pokoju miałem nadzieję że rodzice się nie obudzą.
-Justin? To jest twój dom ? – gdy weszliśmy na 2 piętro Danielle osłupiała.
-No tak. Znaczy moich rodziców. – powiedziałem ale za bardzo nie wiedziałem o co jej chodzi. I przypomniałem sobie że nie powiedziałem jej kim jest mój ojciec. – Hm, Danielle wolisz spać w moim pokoju czy może w gościnnym ?
-Gdzie jest twój pokój? – uznałem że to jest odpowiedź.
Prowadziłem ją przez cały korytarz, mój pokój znajdował się na końcu korytarza, na drzwiach od dzieciństwa miałem duży plakat mojego ulubionego zespołu a klamka była pozłacana w kształcie mikrofonu. Była to kopia mikrofonu mojego taty, zawsze chciałem taki mieć ale niestety nigdy nie miałem okazji śpiewać przed ludźmi w trasie koncertowej, a teraz miałem szanse spełnić to marzenie i zachowałem się jak dupek w stosunku do taty.
Wprowadziłem ją do pokoju a ona od razu poszła się położyć a ja rozebrałem bluzę i położyłem się koło niej. Leżeliśmy tak razem kilka centymetrów od siebie i Danielle nagle położyła głowę na moim brzuchu przytulając moją talię rękami. Byłem już o nią spokojny i powoli zasypiałem gdy poczułem na swojej szyj jej usta które całowały mnie w kilku miejscach, potem usta przeniosły się do moich i zastygliśmy w cudownym pocałunku. Danielle chciała więcej ale ja nie chciałem aby to się wydarzyło w takich okolicznościach. Odepchnąłem ją lekko.
-Danielle, nie dzisiaj, nie chce tego w takich okolicznościach. Odpocznij. – powiedziałem proszącym głosem, miałem po prostu wyrzuty sumienia po tym co dzisiaj zrobiłem.
-Okej, przepraszam, masz rację. – położyła się znowu i nic już nie mówiąc zasnęła.
Ja ciągle myślałem o tym samym: o Alice, o Tacie, o Danielle i śmierci jej ojca. Wszystkie te wydarzenia sprawiły że czułem się potwornie źle. Przecież nigdy się nie zachowywałem jak kretyn, zawsze moje decyzje były przemyślane w 100% ale nagle coś się zmieniło a moje życie przemieniło się w przysłowiowe „piekło”. Jedyne czego chciałem by Danielle nie załamała się tym wszystkim, obiecałem jej zawsze z nią będę i dotrzymam słowa.
Nagle zapadłem w sen i wszystki zmartwienia odeszły w niepamięć tym bardziej że miałem w swoich ramionach najcudowniejszą dziewczynę na świecie.
Obudziłem się bardzo wcześnie co było spowodowane hałasem. Okazało się że był to dźwięk dzwonka telefonu Danielle. Szybko podbiegłem do niego i odebrałem żeby ne budzić Danielle.
-Halo, Danielle,  końcu. Nadal jesteś na mnie zła? Proszę porozmawiaj ze mną.
Byłem w szoku, rozpoznałem że był to głos chłoapaka, to był Danny.

 ____________________________________________________________
Rozdział 9 tylko z Justinem i Danielle :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz