Danielle nic nie mówiąc po prostu mnie przytuliła, jej
dotyk był tak namiętny i napełniony wszystkimi emocjami że nie chciałem aby ta
chwila się kończyła. Wszystko wokół zniknęło, zostałem tylko ja i ona. Nadal
nie wiedziałem co się stało, czemu płakała, ale w tej chwili było to dla mnie
mało ważne. Odwzajemniłem jej uścisk bardzo szybko, staliśmy tak w ciemności
nic nie mówiąc. Słyszałem jedynie jak pociągała nosem i mamrotała do siebie
bardzo cicho nie zrozumiałym bełkotem. Ta piękna chwila nagle przeistoczyła się
w torturę. Wróciłem myślami do poranka gdy przed moimi oczami ukazała się naga
Alice a potem kłótnia z ojcem. Tak to było już dla mnie za wiele. Teraz już nie
cieszyłem się ze spotkania Danielee, tak owszem chciałem tego ale nie w taki
sposób, akurat dzisiaj gdy jeszcze nie ochłonąłem. Ale nie ważne, teraz
ważniejsze jest to czego ona chcę.
-Cieszę się że cię spotkałam, czemu się nie odzywałeś ? –
powiedziała łkając.
-Danielle, przepraszam chciałem sobie to wszystko jakoś
poukładać. – mówiłem to bez przekonania.
Znów zapadła cisza a ona w dalszym ciągu wtulała się we
mnie nadal płacząc. Zaczęło mnie coraz bardziej zastanawiać co się stało ?
Musiałem przerwać tą chwilę namiętności wokół nas, nie
mogłem być samolubny, musiałem się dowiedzieć czy wszystko w porządku.
-Danielle…- przerwałem chcąc sklecić słowa w całość- co
się stało ? Powiesz mi ?- powiedziałem to tak cicho i niepewnie.
Nic nie odpowiedziała i zaczęła jeszcze mocniej płakać,
męczyło mnie to, nie wiedząc co zrobić odsunąłem ją od siebie i spojrzałem jej
prosto w oczy, pokazałem gestem żeby powiedziała mi prawdę.
-Justin ja… - zaszlochała – boże, czemu to wszystko
spotyka właśnie mnie ? Co ja takiego zrobiłam? – było mi smutno i źle jak
patrzyłem na jej smutek.
-Ale Danielle. Co się stało ? Powiedz, chcę ci pomóc. –
tak bardzo chciałem żeby była taka uśmiechnięta i szczęśliwa jak przedwczoraj,
nawet jeśli bolała ją głowa od upadku jej uśmiech był olśniewający a teraz na
jej twarzy gościł jedynie smutek i krople na policzkach.
-Mój tata został zamordowany. –zatkało mnie, nie
wiedziałem co mam zrobić co powiedzieć, pomyślałem przez chwilę co ja bym
zrobił gdyby mój ojciec zginął. Było mi ciężko jeszcze bradziej z tym jak
potraktowałem tatę, chciał dla mnie dobrze ale myśl że miałbym go już nigdy nie
spotkać była odrażająca.
Danielle szlochała, płakała, z czasem płacz przeobraził
się histerię a ja stałem bez ruchu nic nie robiąc. Byłem zwykłym dupkiem.
-Boże Danielle tak mi strasznie przykro, nie mogę sobie
wyobrazić co czujesz. Pamiętaj że ja zawsze będę z tobą, wszystko się po woli
ułoży. – takie słowa wypowiedziałem po naprawdę długim czasie, mocno ją
przytulając do siebie by się uspokoiła.
-„Wszystko będzie dobrze „- powtórzyła z niedowierzaniem
w głosie.
-Tak Danielle, pomogę ci, już nigdy nie będziesz sama, ja
będę z tobą. – tak brzmiało to bardziej jak wyznanie miłosne ale chodziło mi
tylko o to żeby ją uspokoić.
Staliśmy tak przytuleni do siebie, było całkiem cicho,
nie było słychać nawet łkania ani płaczu. Tak, było idealnie. Wszystko było po
prostu idealne jak z bajki, na chwile zapomniałem co się dzisiaj stało, ile
razy zachowałem się jak dupek, wszystko to odeszło w niepamięć a to wszystko
tylko i włącznie przez Danielle. Ta dziewczyna dawała mi coś czego nigdy nie
dostałem od nikogo, coś czego nie umiem opisać słowami. Była to miłość, szczera
prawdziwa miłość.
„Czy tylko ona dawała mi miłość? Czy ja ją także
odwzajemniam ? Zdecydowanie tak ‘’ – mówiłem sobie w myślach.
-Justin, naprawdę dziękuje ci za to, za te słowa. – powiedziała
spokojna. – Weźmiesz mnie do siebie do domu ? Nie chcę teraz siedzieć z mamą,
jest strasznie przybita. Wiem to samolu… -przerwałem jej w pół słowa.
-Tak zabiorę cię, nic nie mów. Wszystko będzie w porządku
– tak wiem, powtarzałem się ale nie mogłem znaleźć innych słów w takiej
sytuacji. – Chodźmy. – złapałem ją za rękę, nie wyrwała się co mnie ucieszyło.
Nie wiem czemu to zrobiłem, był to po prostu odruch.
Szliśmy tak w stronę mojego domu, przez chwile w ciszy.
-Justin …- przerwała na chwile- czy ty mnie postrzegasz
jako kogoś ważnego ? –zdziwiło mnie to co powiedziała, w takiej sytuacji jakiej
ona byłam.
-Danielle, oczywiście
że jesteś ważna, od pierwszego wejrzenia pokochałem cię. – powiedziałem
to nie wiedząc o co jej chodzi.
-Nie chciałabym żeby ktoś mnie skrzywdził teraz, i tak
życie posypało mi się w drobny pył. – obróciłem ją do siebie i pocałowałem w
czoło.
-Pamiętaj że nie zostawię cię teraz ani nigdy w życiu. –
złapałem ją znów za rękę, byliśmy przy moim domu, weszliśmy a ja prowadząc ją do mojego pokoju miałem
nadzieję że rodzice się nie obudzą.
-Justin? To jest twój dom ? – gdy weszliśmy na 2 piętro
Danielle osłupiała.
-No tak. Znaczy moich rodziców. – powiedziałem ale za
bardzo nie wiedziałem o co jej chodzi. I przypomniałem sobie że nie powiedziałem
jej kim jest mój ojciec. – Hm, Danielle wolisz spać w moim pokoju czy może w
gościnnym ?
-Gdzie jest twój pokój? – uznałem że to jest odpowiedź.
Prowadziłem ją przez cały korytarz, mój pokój znajdował
się na końcu korytarza, na drzwiach od dzieciństwa miałem duży plakat mojego
ulubionego zespołu a klamka była pozłacana w kształcie mikrofonu. Była to kopia
mikrofonu mojego taty, zawsze chciałem taki mieć ale niestety nigdy nie miałem
okazji śpiewać przed ludźmi w trasie koncertowej, a teraz miałem szanse spełnić
to marzenie i zachowałem się jak dupek w stosunku do taty.
Wprowadziłem ją do pokoju a ona od razu poszła się
położyć a ja rozebrałem bluzę i położyłem się koło niej. Leżeliśmy tak razem
kilka centymetrów od siebie i Danielle nagle położyła głowę na moim brzuchu
przytulając moją talię rękami. Byłem już o nią spokojny i powoli zasypiałem gdy
poczułem na swojej szyj jej usta które całowały mnie w kilku miejscach, potem
usta przeniosły się do moich i zastygliśmy w cudownym pocałunku. Danielle
chciała więcej ale ja nie chciałem aby to się wydarzyło w takich
okolicznościach. Odepchnąłem ją lekko.
-Danielle, nie dzisiaj, nie chce tego w takich
okolicznościach. Odpocznij. – powiedziałem proszącym głosem, miałem po prostu
wyrzuty sumienia po tym co dzisiaj zrobiłem.
-Okej, przepraszam, masz rację. – położyła się znowu i
nic już nie mówiąc zasnęła.
Ja ciągle myślałem o tym samym: o Alice, o Tacie, o
Danielle i śmierci jej ojca. Wszystkie te wydarzenia sprawiły że czułem się
potwornie źle. Przecież nigdy się nie zachowywałem jak kretyn, zawsze moje decyzje
były przemyślane w 100% ale nagle coś się zmieniło a moje życie przemieniło się
w przysłowiowe „piekło”. Jedyne czego chciałem by Danielle nie załamała się tym
wszystkim, obiecałem jej zawsze z nią będę i dotrzymam słowa.
Nagle zapadłem w sen i wszystki zmartwienia odeszły w
niepamięć tym bardziej że miałem w swoich ramionach najcudowniejszą dziewczynę
na świecie.
Obudziłem się bardzo wcześnie co było spowodowane
hałasem. Okazało się że był to dźwięk dzwonka telefonu Danielle. Szybko
podbiegłem do niego i odebrałem żeby ne budzić Danielle.
-Halo, Danielle,
końcu. Nadal jesteś na mnie zła? Proszę porozmawiaj ze mną.
Byłem w szoku, rozpoznałem że był to głos chłoapaka, to
był Danny.
Rozdział 9 tylko z Justinem i Danielle :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz