________________________________________________________________________
-Oczami Danielle-
W pewnym momencie obudziłam się i zobaczyłam ze ktoś
podchodzi do drzwi. Był to chłopak którego wcześniej widziałam w parku. Z
tamtych wydarzeń pamiętam tylko to ze Denny mnie uderzył a ja upadlam na
ziemie. To było wszystko co pamiętam. Obudziłam się z ogromnym bólem głowy a
nosa prawie wcale nie czułam.
- Hej, gdzie idziesz ? – powiedziałam w pewnym momencie w
pospiechu bo chłopak zbliżał się do wyjścia.
Obrócił się z uśmiechem na twarzy i powiedział trochę w
przerażeniu.
-Hej dziewczyno, ale mnie wystraszyłaś jak zemdlałaś. Jak
się czujesz?
-Czuje się dobrze trochę mnie boli głowa ale wszystko w
porządku.- musiałam go okłamać bo tak naprawdę czułam jakby moja głowa miała
zaraz wybuchnąć .
W pewnym momencie zapytał ze złością.
- Co to był za dupek który mnie uderzył, a potem ciebie?
Nie wiedziałam co powiedzieć bo to było dość niezręcznie,
nie chciałam wydać mojego przyjaciela ale co ja miałam powiedzieć ? Kłamać go
już na początku znajomości ? Pomyślałam ze powiem mu prawdę.
-To był mój przyjaciel, przepraszam za niego on nie
chciał, on… - nie chciałam mówić o jego rodzinie wiec przerwałam .
-Oh, okej może pogadamy o tym innym razem teraz może
poznajmy się co o tym sadzisz ?
Cieszyłam się ze powiedział właśnie to bo to oznaczało ze
koniec tematu .
- Oh jasne, jasne. Jestem Danielle.
Gdy to powiedziałam widziałam w jego oczach śmiech, był
taki szczęśliwy co dawało mi także dużo szczęścia.
- Śliczne imię.
- Dziękuje- powiedziałam chichocząc.
Widziałam ze nagle stal się smutny i przybity. Zastała na
chwile cisza, ale nie była ona niezręczna. Postanowiłam jednak ja przerwać.
- Ja ci zdradziłam moje imię, teraz ty odwdzięcz się tym
samym.
-Mam na imie Justin.
Ah. Pomyślałam sobie ze imię ma przecudowne. I nagle w
mojej głowie utkwił obraz Danny’ego który z rozwścieczoną mina podszedł wtedy
do Justina i go uderzył, wracające wspomnienia z dzisiejszego dnia były
bolesne. Myślałam co mam zrobić z tym faktem, przecież nie mogę go znienawidzić
do końca życia bo uderzył mnie i Justina. Był moim przyjacielem od wielu
długich lat, ale na razie nie chce z nim mieć nic wspólnego , musi odpokutować
za to wszystko.
-Cóż Danielle, chciałbym z tobą posiedzieć ale pewnie zaraz
będzie obchód i będę musiał iść a i tak jestem bardzo zmęczony tym wszystkim.
Nagle wtrącił Justin. I było mi trochę smutno, ale miał
racje.
- Okej. To do zobaczenia Justin. Może kiedyś przez
przypadek gdzieś się spotkamy . – chciałam powiedzieć to w normalny sposób ale
jednak było słychać smutek w mojej wypowiedzi bo chciałam , a nawet bardzo
chciałam zobaczyć go jeszcze raz. Było w nim cos takiego ze ciągnęło mnie do
niego.
-Coś ty, nie zostawię cie tak tylko z nadzieja ze przez
przypadek się spotkamy. Jutro będę tutaj na kontroli wiec przyjdę do ciebie a
jeśli cie nie będzie to już dzisiaj daje ci numer. – zapisał go na kartce i mi
podał .
Cieszyłam się strasznie ze on także nie chce być obojętny
wobec mnie.
-Oh, dziękuje bardzo, to cześć.
Poszedł a ja leżałam mając w głowie miliony myśli. Moje
zamyślenie przerwali moi rodzice. Weszli w pospiechu, mama miała łzy w oczach a
tata szybko podbiegł do mnie.
- Boże dziecko co ci się stało, miałaś iść przecież na
spacer z Danny’m .- krzyknął tata.
- Tak, i poszłam tato, daj mi wytłumaczyć. – i miałam
dylemat czy mogę powiedzieć rodzica o tym ze to Danny mnie uderzył. I
stwierdziłam ze powiem, nigdy nie miałam tajemnic przed rodzicami.
- To Danny. Zdenerwował się bo chłopak przechodzący przez
park mnie przez przypadek popchnął, wiesz dobrze jaki jest Danny, często
wybucha a wtedy wiesz dobrze co się dzieje. Najpierw uderzył Justina..
- Justina? – powiedział z zaciekawieniem.
- Tak Justin to chłopak który był w parku. Ja chciałam
powstrzymać Danny’ego bo przecież nic się nie stało, i uderzył także mnie. Powiedziałam mu ze ma odejść i po tym wszystkim zemdlałam i obudziłam się tutaj, w szpitalu.
-Jak Danny mógł ciebie uderzyć, ten chłopak się sypie.
Musisz mu pomoc.
-Tato czy ty słyszysz co ty mówisz, jak na razie leże w
szpitalu i nie mam zamiaru mieć z nim nic wspólnego, musi zrozumieć ze źle
zrobił.
- No dobrze, może trochę przesadziłem ale wiesz dobrze ze
traktuje go jak mojego syna.
- Wiem ale jego zachowanie przeszło dzisiaj granice.
Miałam już na dzisiaj dość rozmawiania o Danny’m, nie był
to dla mnie miły temat a moja głowa pękała z bólu. Stwierdziłam że grzecznie
wyproszę rodziców.
-Słuchajcie, strasznie mnie boli głowa, chciałabym
odpocząć. Pozwolicie mi ?
-Jasne kochanie, nie potrzeba ci nic ?
-Nie dziękuję. – powiedziałam z wymuszonym uśmiechem bo
miałam już dość.
-Chcieliśmy cię wziąć dzisiaj do domu ale lekarz chce cię
zostawić do jutra na obserwacji- słychać było w głosie taki smutek.
-Dobrze tato zostanę tutaj, lepiej żeby lekarze
sprawdzili czy ze mną wszystko w porządku.
-Do widzenia kochanie.
Wszyscy już na szczęście poszli, była już dość późna
godzina. Zaczęłam się zastanawiać czy mam się cieszyć że spotkałam Justina w
parku czy nie. Tak naprawdę w pewnym sensie te wszystkie wydarzenia były jego
winą. Nie mogę zrozumieć czemu Danny tak się zachowuje, przecież Justin lekko
się o mnie otarł. Co wstąpiło w Danny’ego. Nie mogłam się z tym pogodzić. Ale z
drugiej strony Justin miał w sobie coś co dawało mi radość. Od razu da się
zauważyć że jest naprawdę miły ale podobno nie ocenia się książki po okładce.
Ale czuje że moje serce mnie nie kłamie.
Z uśmiechem na twarzy w końcu zasnęłam. Nie pamiętam
dokładnie mojego snu ale wiem że był on straszny. Obudził mnie o 12 w nocy
dzwonek z mojego telefonu.
Od:Danny
Proszę cię Danielle nie gniewaj się na mnie, ja nie
chciałem. Gdzie jesteś ? Chce porozmawiać, przeprosić.
Wtedy pomyślałam sobie że w moim realnym życiu przeżywam
jeszcze większy horror niż w snach. Byłam już naprawdę na wykończeniu, czego on
ode mnie chciał? Czy on nie zrozumiał że nie chce go na razie widzieć ? Jego
wczorajszy wzrok gdy mnie uderzył ciągle tkwił mi przed oczami. Może nie byłby
to dla mnie taki ból jakbym go nie znała. Ale znałam go od bardzo dawna,
chciałam dla niego jak najlepiej .
Znów zasnęłam.
Budząc się zobaczyłam przy łóżku bardzo dużo kwiatów.
Było tak kolorowo i tak jasno że aż mnie oczy zabolały. Spojrzałam w dół a tam
ktoś opierał się łokciami o moje łóżko. Poznałam że był to Danny.
-Co ty tu robisz? – powiedziałam ze złością w głosie.
witam koleżanke z floga, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńno witaj, witaj :)
Usuń