-Justin.
Ja… Ja ciebie też. – pocałowałam go namiętnie w usta a on wziął tył mojej głowy
w jedną rękę. Odrywając się do niego wymamrotałam. – I już zawsze tak będzie.
-Wiesz jak
długo czekałem na tą chwilę między nami ?
Zaśmiałam
się i zarumieniłam. –Tak ?
-Tak, tak,
tak – znowu dotknął moich ust a ja byłam w siódmym niebie. To było
niewyobrażalnie cudowne uczucie gdy czułam jego miłość w każdym geście. Jego
dotyk był gorący, a on olśniewający.
-Na pewno
chcesz żebyśmy to zrobili ?
-Hm? Ale
co takiego? – próbowałam powstrzymać śmiech ale nie udało mi się.
-Wiesz
dobrze co. – on tak samo jak ja ciągle miał banana na twarzy. Był szczęśliwy.
-Wiem
głuptasie. A odpowiedź na moje pytanie brzmi…
Justin nie
czekając a odpowiedź zaczął całować całe moje ciało, co było niesamowite. Nie
mogłam już wytrzymać, zrobiło mi się strasznie gorąco, czułam jak całe moje
ciało się pali. Może to było w skutek tego że byłam zdenerwowana.? A może było
to podniecenie? Nie da się opisać tego uczucia.
Nagle mój
telefon zaczął wibrować.
-Cholera. –popchnęłam
Justina żeby ze mnie zeszedł.
-O co
chodzi ? – widziałam w oczach Justina coś dziwnego.
-Przepraszam.
Ktoś do mnie dzwoni . Zaraz wrócę. – wyszłam szybko z pokoju . –Halo ?
-Córcia?
-Tak. Co jest
mamo ? – byłam na nią trochę zła że w takiej chwili akurat musiała zadzwonić.
- Chciałam
ci tylko powiedzieć że dzisiaj wychodzę z Monic na basen a potem idziemy na
drinka do restauracji więc wrócę późno. Chcę się odstresować.
-Okej,
okej to super. – byłam szczęśliwa że mama wraca do siebie ale teraz tylko
myślałam o tym żeby wrócić do Justina. –Mamo ja kończę pa.
Nie
czekałam aż się rozłączy tylko od razu pobiegłam do pokoju.
Zobaczyłam
jak Justin szuka płyty a ja cicho podeszłam i złapałam go od tyłu.
-To co
skończymy to co zaczęliśmy?
-Kto to
był ? – powiedział dość surowym głosem.
-Hej –
odwróciłam go do siebie- zazdrosny ?
-Nie
-Oh
Justin. Wiesz no to był mój kochanek . – zaśmiałam się jak zobaczyłam na jego
twarzy grymas.
-To nie
jest śmieszne Danielle.
- Justin
proszę cię, to była tylko moja mama. Powiedziała że nie będzie jej długo w domu
więc nie muszę tam wracać. Co oznacza że mamy dużo czasu dla siebie.
- To dobrze.
Tylko wiesz ? – nie wiedziałam o co mu chodzi więc poczekałam aż dokończy.
-
Denerwuje mnie to że zawsze coś jest nie tak. Jak już chcemy coś zrobić to
ciąglę coś nam przeszkadza a ja chcę mieć cię tylko dla siebie.
-Dobrze
więc teraz obiecuje nic nam nie przeszkodzi. – nie czekałam aż coś powie i po
prostu zaczęłam go całować z całych sił jakie miałam w sobie. Po kolei zaczęłam
ściągać z niego bluzkę odsłaniając
kaloryfer i rozpinać rozporek po czym on robił to samo z moją garderobą. Po
chwili zaczął pchać mnie w stronę łóżka nadal zdejmując ze mnie wszystko co
miałam na sobie. Nasz pocałunek był pełny namiętności, miłości, wszystkiego na
raz.
Nadeszła
chwila kiedy Justin zdjął ostatni element mojej garderoby i odkrył całe moje
ciało, odrywając usta od moich.
-Czy
zdajesz sobie sprawę że jesteś kimś wyjątkowym.? – Justin wymamrotał a ja nie
wiedziałam co odpowiedzieć, byłam tak zakłopotana że rumieńce na mojej twarzy
pojawiły się w ciągu kilku sekund.
-Hej
mała.- zaśmiał się- mówię tylko prawdę.
-Ehh
Justin, proszę.
-No
dobrze, ale jesteś lepsza niż myślisz. –zaczął mnie całować z całej siły, a ja
odeszłam w świat fantazji gdzie ja byłam jego księżniczką a on moim księciem.
Atmosfera zaczęła
robić się coraz gorętsza, wszystko we mnie buzowało.
-Boże
Justin !
-Jesteś
taka namiętna kochanie. – w końcu poczułam ból w dolnych okolicach. Wiedziałam
co się dzieję ale nie mogłam tego dopuścić do
myśli. Ból był coraz silniejszy z każdym pchnięciem Justina.
-Danielle,
jesteś cudowna. – powiedział i zaczął jeździć językiem po całej szyij aż
podążał w górę i nasze usta się złączyły w słodkim pocałunku. Wszystko było ideale, on był idealny.
Czułam się
tak świetnie że nie czułam zmęczenia, głodu i pragnienia. Wszystko to dawał mi
Justin.
Po upływie
czasu czułam jak Justin był już zmęczony i po paru sekundach upadł obok mnie.
-To było
fantastyczne. – powiedziałam i wstałam siadając na jego brzuchu by być nad nim.
-Ohh
Danielle. Gdzie się ukrywałaś przez całe moje życie? Jesteś chyba najlepszym co
mi się dotychczas przytrafiło.
Zniżyłam
się żeby być na poziomie jego ucha i szepnęłam.
-A wiesz
że ty jesteś kimś z kim mogłabym przeżyć całe życie?
Zeszłam z
niego i położyłam się obok. Justin objął mnie.
-Wiesz,
dziękuje że dzięki tobie mogłam zapomnieć o problemach, po prostu mogłam być z
kimś kto jest dla mnie ważny.
Byłam
zdziwiona że mówiłam takie rzeczy nie
okazując żadnej negatywnej emocji, po prostu byłam szczęśliwa. Wszystko wokół
wydawało się być kolorowe.
-To ja ci
dziękuje że spotkałem tak cudowną osobę jak ty.
Po chwili
zauważyłam że Justin zasnął a ja byłam taka pełna energii że nie potrafiłam.
Wstałam,
ubrałam się w moją koszulkę która przypominała trochę tunikę i zaczęłam
zwiedzać jego dom. Robiło się już ciemno co znaczyło że było już dość późno.
Widziałam
zdjęcia jego całej rodziny , różne pamiątki. Gdy szłam na końcu korytarza
znajdował się jakiś pokój który najbardziej przykuł moją uwagę bo drzwi były
zamknięte na kłódkę.
Próbowałam
otworzyć drzwi gdy nagle poczułam parę rąk.
-Boże !! –
ujrzałam twarz Justina. –zwariowałeś ?
-Hej kotku
nie krzycz. Nie chciałem cię wystraszyć.
-Przeprasza.
Czemu nie śpisz ?
-Obudziłem
się bo nie miałem koło siebie najcudowniejszej dziewczyny. –obrócił mnie i
pocałował.
-Nie
mogłam spać. Emm to co idziemy do łóżka ? – zaśmiałam się sama nie wiem czemu.
-Tak,
chodźmy. Zaraz moja mama wróci.
-Oł to ja
może będę się zbierać ? – powiedziałam i przypomniałam sobie że serio muszę
iść. –Ym znaczy nie z powodu twojej mamy tylko
mojej. Ona wróci tez niedługo i powinnam być w domu. Nie chcę żeby się
martwiła.
-Okej
okej. Ubierzemy się i cię odprowadzę albo wezmę samochód ojca i cię odwiozę.
-Nie rób
sobie kłopot…-nie dokończyłam zdania bo Justin szybkim ruchem pocałował mnie namiętnie.
-Ale chcę.
A teraz nie marudź tylko chodź.
Gdy
byliśmy w pokoju i Justin zaświecił światło przed moimi oczami ukazał się
straszny bałagan. Ciuchy leżały na całej podłodze, łóżko było zmasakrowane.
-O mój
boże. To my zrobiliśmy. ?
-Oh tak.
Ale nie martw się. To normalne. –musnął moją szyje. –a teraz ubierz się. Albo
może ci pomogę ?
-Ah nie
nie dziękuję. –oboje się zaśmialiśmy.
Kiedy
byłam już ubrana Justin podszedł do mnie oplótł swoje ręce wokół mnie ja
zrobiłam to samo i nasze twarze były milimetry od siebie.
-Dzisiejszy
dzień był naprawdę wyjątkowy. – powiedział i zaczął muskać moje usta kilka razy.
-Okej okej
koniec tych czułości kochanie. Teraz mnie odprowadź.
-Poprawka
myszko. Chciałaś powiedzieć odwieź. –wziął mnie za rękę i zbiegliśmy na dół.
-Pójde
tylko po kluczyki a ty możesz iść na dwór.
-Okej.
Otworzyłam
drzwi a tam napotkałam jakąś kobietę.
-Oo dzień dobry
pani Bieber.
-Danielle.
Cześć. Jak sobie radziliście beze mnie ?
-Dobrze,
Justin mnie zaraz odwiezie do domu.
Zaśmiała
się. –Widzę że bardzo dobrze- powiedziała i dotknęła skóry mojej szyj a ja nie
wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam w lustro i.
-Oł –
zarumieniłam się bo na szyj miałam pełno śladów zwanych malinkami.
- O cześć
mamo. My musimy iść potem pogadamy.
-Dobrze,
dobrze. A i Danielle… - powiedziała jak wychodziłam zaraz za Justinem. –
Dziękuję że pojawiłaś się w życiu Justina.
Zrobiło mi
się miło, bardzo miło, pewnie moja mama powiedziała by to samo o nim.
Jechaliśmy
samochodem w ciszy a na mojej twarzy widniał uśmiech, nawet nie zauważyłam gdy
dojechaliśmy do domu.
-Więc. –zaczął
Justin. – Przyjade po ciebie jutro i zawiozę do szkoły.
-Szkoły?
Aaa no tak, skąd wiesz ?
-Kochanie
ja wiem o tobie więcej niż byś myślała że wiem.
-Hah,
dobrze więc cześć.
-Tylko
cześć ? Serio ? – widać było że był zawiedziony.
Szybko
przybliżyłam się do niego i pocałowałam go a on odwzajemnił pocałunek. Minęło
sporo czasu zanim oderwał się ode mnie. – Kocham cię.
-Ja ciebie
też. – powiedział m wyszedł z samochodu i otworzył moje drzwi żebym mogła
wysiąść.
-Do jutra
kochanie. – jeszcze raz mnie pocałował, szłam do domu i patrzyłam jak odjeżdża.
- Kto to
był ? – usłyszałam męski głos i się zlękłam bo przypominał głos mojego taty.
____________________________________________________________________
Stwierdzam iż nie umiem pisac takich rozdziałow i mam nadzieje ze jakos wyszło :D