środa, 24 lipca 2013

Rozdział 16 ♥

-Justin. Ja… Ja ciebie też. – pocałowałam go namiętnie w usta a on wziął tył mojej głowy w jedną rękę. Odrywając się do niego wymamrotałam. – I już zawsze tak będzie.
-Wiesz jak długo czekałem na tą chwilę między nami ?
Zaśmiałam się i zarumieniłam. –Tak ?
-Tak, tak, tak – znowu dotknął moich ust a ja byłam w siódmym niebie. To było niewyobrażalnie cudowne uczucie gdy czułam jego miłość w każdym geście. Jego dotyk był gorący, a on olśniewający.
-Na pewno chcesz żebyśmy to zrobili ?
-Hm? Ale co takiego? – próbowałam powstrzymać śmiech ale nie udało mi się.
-Wiesz dobrze co. – on tak samo jak ja ciągle miał banana na twarzy. Był szczęśliwy.
-Wiem głuptasie. A odpowiedź na moje pytanie brzmi…
Justin nie czekając a odpowiedź zaczął całować całe moje ciało, co było niesamowite. Nie mogłam już wytrzymać, zrobiło mi się strasznie gorąco, czułam jak całe moje ciało się pali. Może to było w skutek tego że byłam zdenerwowana.? A może było to podniecenie? Nie da się opisać tego uczucia.
Nagle mój telefon zaczął wibrować.
-Cholera. –popchnęłam Justina żeby ze mnie zeszedł.
-O co chodzi ? – widziałam w oczach Justina coś dziwnego.
-Przepraszam. Ktoś do mnie dzwoni . Zaraz wrócę. – wyszłam szybko z pokoju . –Halo ?
-Córcia?
-Tak. Co jest mamo ? – byłam na nią trochę zła że w takiej chwili akurat musiała zadzwonić.
- Chciałam ci tylko powiedzieć że dzisiaj wychodzę z Monic na basen a potem idziemy na drinka do restauracji więc wrócę późno. Chcę się odstresować.
-Okej, okej to super. – byłam szczęśliwa że mama wraca do siebie ale teraz tylko myślałam o tym żeby wrócić do Justina. –Mamo ja kończę pa.
Nie czekałam aż się rozłączy tylko od razu pobiegłam do pokoju.
Zobaczyłam jak Justin szuka płyty a ja cicho podeszłam i złapałam go od tyłu.
-To co skończymy to co zaczęliśmy?
-Kto to był ? – powiedział dość surowym głosem.
-Hej – odwróciłam go do siebie- zazdrosny ?
-Nie
-Oh Justin. Wiesz no to był mój kochanek . – zaśmiałam się jak zobaczyłam na jego twarzy grymas.
-To nie jest śmieszne Danielle.
- Justin proszę cię, to była tylko moja mama. Powiedziała że nie będzie jej długo w domu więc nie muszę tam wracać. Co oznacza że mamy dużo czasu dla siebie.
- To dobrze. Tylko wiesz ? – nie wiedziałam o co mu chodzi więc poczekałam aż dokończy.
- Denerwuje mnie to że zawsze coś jest nie tak. Jak już chcemy coś zrobić to ciąglę coś nam przeszkadza a ja chcę mieć cię tylko dla siebie.
-Dobrze więc teraz obiecuje nic nam nie przeszkodzi. – nie czekałam aż coś powie i po prostu zaczęłam go całować z całych sił jakie miałam w sobie. Po kolei zaczęłam ściągać z niego bluzkę  odsłaniając kaloryfer i rozpinać rozporek po czym on robił to samo z moją garderobą. Po chwili zaczął pchać mnie w stronę łóżka nadal zdejmując ze mnie wszystko co miałam na sobie. Nasz pocałunek był pełny namiętności, miłości, wszystkiego na raz.
Nadeszła chwila kiedy Justin zdjął ostatni element mojej garderoby i odkrył całe moje ciało, odrywając usta od moich.
-Czy zdajesz sobie sprawę że jesteś kimś wyjątkowym.? – Justin wymamrotał a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć, byłam tak zakłopotana że rumieńce na mojej twarzy pojawiły się w ciągu kilku sekund.
-Hej mała.- zaśmiał się- mówię tylko prawdę.
-Ehh Justin, proszę.
-No dobrze, ale jesteś lepsza niż myślisz. –zaczął mnie całować z całej siły, a ja odeszłam w świat fantazji gdzie ja byłam jego księżniczką a on moim księciem.
Atmosfera zaczęła robić się coraz gorętsza, wszystko we mnie buzowało.
-Boże Justin !
-Jesteś taka namiętna kochanie. – w końcu poczułam ból w dolnych okolicach. Wiedziałam co się dzieję ale nie mogłam tego dopuścić do  myśli. Ból był coraz silniejszy z każdym pchnięciem Justina.
-Danielle, jesteś cudowna. – powiedział i zaczął jeździć językiem po całej szyij aż podążał w górę i nasze usta się złączyły w słodkim pocałunku.  Wszystko było ideale, on był idealny.
Czułam się tak świetnie że nie czułam zmęczenia, głodu i pragnienia. Wszystko to dawał mi Justin.
Po upływie czasu czułam jak Justin był już zmęczony i po paru sekundach upadł obok mnie.
-To było fantastyczne. – powiedziałam i wstałam siadając na jego brzuchu by być nad nim.
-Ohh Danielle. Gdzie się ukrywałaś przez całe moje życie? Jesteś chyba najlepszym co mi się dotychczas przytrafiło.
Zniżyłam się żeby być na poziomie jego ucha i szepnęłam.
-A wiesz że ty jesteś kimś z kim mogłabym przeżyć całe życie?
Zeszłam z niego i położyłam się obok. Justin objął mnie.
-Wiesz, dziękuje że dzięki tobie mogłam zapomnieć o problemach, po prostu mogłam być z kimś kto jest dla mnie ważny.
Byłam zdziwiona że mówiłam  takie rzeczy nie okazując żadnej negatywnej emocji, po prostu byłam szczęśliwa. Wszystko wokół wydawało się być kolorowe.
-To ja ci dziękuje że spotkałem tak cudowną osobę jak ty.
Po chwili zauważyłam że Justin zasnął a ja byłam taka pełna energii że nie potrafiłam.
Wstałam, ubrałam się w moją koszulkę która przypominała trochę tunikę i zaczęłam zwiedzać jego dom. Robiło się już ciemno co znaczyło że było już dość późno.
Widziałam zdjęcia jego całej rodziny , różne pamiątki. Gdy szłam na końcu korytarza znajdował się jakiś pokój który najbardziej przykuł moją uwagę bo drzwi były zamknięte na kłódkę.
Próbowałam otworzyć drzwi gdy nagle poczułam parę rąk.
-Boże !! – ujrzałam twarz Justina. –zwariowałeś ?
-Hej kotku nie krzycz. Nie chciałem cię wystraszyć.
-Przeprasza. Czemu nie śpisz ?
-Obudziłem się bo nie miałem koło siebie najcudowniejszej dziewczyny. –obrócił mnie i pocałował.
-Nie mogłam spać. Emm to co idziemy do łóżka ? – zaśmiałam się sama nie wiem czemu.
-Tak, chodźmy. Zaraz moja mama wróci.
-Oł to ja może będę się zbierać ? – powiedziałam i przypomniałam sobie że serio muszę iść. –Ym znaczy nie z powodu twojej mamy tylko  mojej. Ona wróci tez niedługo i powinnam być w domu. Nie chcę żeby się martwiła.
-Okej okej. Ubierzemy się i cię odprowadzę albo wezmę samochód ojca i cię odwiozę.
-Nie rób sobie kłopot…-nie dokończyłam zdania bo Justin szybkim ruchem pocałował mnie namiętnie.
-Ale chcę. A teraz nie marudź tylko chodź.
Gdy byliśmy w pokoju i Justin zaświecił światło przed moimi oczami ukazał się straszny bałagan. Ciuchy leżały na całej podłodze, łóżko było zmasakrowane.
-O mój boże. To my zrobiliśmy. ?
-Oh tak. Ale nie martw się. To normalne. –musnął moją szyje. –a teraz ubierz się. Albo może ci pomogę ?
-Ah nie nie dziękuję. –oboje się zaśmialiśmy.
Kiedy byłam już ubrana Justin podszedł do mnie oplótł swoje ręce wokół mnie ja zrobiłam to samo i nasze twarze były milimetry od siebie.
-Dzisiejszy dzień był naprawdę wyjątkowy. – powiedział i zaczął muskać moje usta kilka razy.
-Okej okej koniec tych czułości kochanie. Teraz mnie odprowadź.
-Poprawka myszko. Chciałaś powiedzieć odwieź. –wziął mnie za rękę i zbiegliśmy na dół.
-Pójde tylko po kluczyki a ty możesz iść na dwór.
-Okej.
Otworzyłam drzwi a tam napotkałam jakąś kobietę.
-Oo dzień dobry pani Bieber.
-Danielle. Cześć. Jak sobie radziliście beze mnie ?
-Dobrze, Justin mnie zaraz odwiezie do domu.
Zaśmiała się. –Widzę że bardzo dobrze- powiedziała i dotknęła skóry mojej szyj a ja nie wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam w lustro i.
-Oł – zarumieniłam się bo na szyj miałam pełno śladów zwanych malinkami.
- O cześć mamo. My musimy iść potem pogadamy.
-Dobrze, dobrze. A i Danielle… - powiedziała jak wychodziłam zaraz za Justinem. – Dziękuję że pojawiłaś się w życiu Justina.
Zrobiło mi się miło, bardzo miło, pewnie moja mama powiedziała by to samo o nim.
Jechaliśmy samochodem w ciszy a na mojej twarzy widniał uśmiech, nawet nie zauważyłam gdy dojechaliśmy do domu.
-Więc. –zaczął Justin. – Przyjade po ciebie jutro i zawiozę do szkoły.
-Szkoły? Aaa no tak, skąd wiesz ?
-Kochanie ja wiem o tobie więcej niż byś myślała że wiem.
-Hah, dobrze więc cześć.
-Tylko cześć ? Serio ? – widać było że był zawiedziony.
Szybko przybliżyłam się do niego i pocałowałam go a on odwzajemnił pocałunek. Minęło sporo czasu zanim oderwał się ode mnie. – Kocham cię.
-Ja ciebie też. – powiedział m wyszedł z samochodu i otworzył moje drzwi żebym mogła wysiąść.
-Do jutra kochanie. – jeszcze raz mnie pocałował, szłam do domu i patrzyłam jak odjeżdża.

- Kto to był ? – usłyszałam męski głos i się zlękłam bo przypominał głos mojego taty.
____________________________________________________________________
Stwierdzam iż nie umiem pisac takich rozdziałow i mam nadzieje ze jakos wyszło :D  

2 komentarze: