niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 15 ♥

-Oczami Justina-

Stałem tak jeszcze kilka minut po tym jak Danielle uciekła. Chciałem jej pomóc bo widziałem jak jej ciężko ale ona prawdopodobnie zaczęła traktować mnie jak powietrze.
Po kilku minutach zacząłem iść w stronę domu. Wybrałem najdłuższą, najbardziej pogmatwaną drogę jaka istniała. Przechodziłem koło wielu kościołów, sklepów, bibliotek a nawet wytwórni muzycznej która jeszcze kilka tygodni temu była dla mnie najważniejsza. Stałem na wprost nazwy wytwórni wryty w nią jak zahipnotyzowany. Przechodziło koło mnie wiele zakochanych par a każda dziewczyna miała coś w sobie z Danielle.
-Justin ? – jakaś dziewczyna wyrwała mnie z rozmyśleń.
Obróciłem się w jej stronę i ujrzałem wysoką, szczupłą blondynkę. Myślałem że mój dzień jest najgorszy na świecie ale Alice zmieniła  go w horror.
-Znowu ty ? Co ty tu robisz ? –krzyknąłem.
-Myślałeś że się mnie pozbędziesz ? –Alice podeszła do mnie i zaczęła przejeżdżać rękami z góry na dół.
-Zostaw mnie. – popchnąłem ją.
-Hej Justin wyluzuj trochę. Nie bądź taki spięty bo nigdy nie zdobędziesz tej swojej nowej laski.
-Alice przestań się pogrążać głupimi żartami które są poniżej krytyki.
-No co jeszcze się z nią nie przespałeś? Ze mną nie miałeś tego problemu. – podchodziła coraz bliżej, dotykała mnie w taki sposób że doprowadzała do szaleństwa co sprawiało że coraz bardziej jej nienawidziłem.
-Odsuń się.
-Oj Justin, nie pamiętasz już naszej ostatniej nocy razem ? Wtedy się tak nie broniłeś.
Alice nie dawała za wygraną a ja nie wiedziałem co zrobić. Nie odzywałem się bo nie widziałem sensu tej rozmowy.
-A twoja dziewczyna wie że niedługo wyjeżdżasz w trasę koncertową?
Gdy to usłyszałem chciałem się zapaść pod ziemię, Danielle nie wie a to się nazywa kłamstwo.
-Niech cię to nie obchodzi.
-Ha, pewnie chętnie pozna prawdę.
-Na pewno nie usłyszy jej od ciebie.
-Oj Justin, Justin nie będziesz miał tak łatwo ze mną. Musze iść to co zobaczymy się jutro ? –zbliżyła się do mnie a ja zauważyłem z tyłu chłopaka z aparatem.
-Zwariowałaś? Nasyłasz na mnie fotografów? Kretynka. – szybkim krokiem zacząłem biec do chłopaka ale on wsiadł do auta.
-Tchórz! –krzyknęła Alice. – Musisz się z tym pogodzić że ona chcę znać prawdę.
-Odwal się Alice. –gdy zobaczyłem że nie ma już chłopaka odwróciłem się i zacząłem iść w nieznane. Nie obchodziła mnie Alice ani jej głupie uśmieszki.
-No co już sobie odpuściłeś?
Nie mogłem wytrzymać jej komentarzy więc odwróciłem się i pięścią prawie uderzyłem ją w twarz.
-Co ty robisz ? Nie denerwuj się kochanie. –Alice nie ruszyło to co prawie zrobiłem przed chwilą, znowu się do mnie przybliżyła i dotykała mnie przez kilka sekund.
-Do widzenia. –znów się odwróciłem i pokazałem jej środkowy palec na znak mojego zdenerwowania.
-Zakochałeś się i nie chcesz tego teraz niszczyć. Nie mylę się. Po prostu jesteś…- nie dosłyszałem co powiedziała bo byłem już daleko.
Czy ja się w niej zakochałem ? Tak, tak, tak , tak ! To pewne.

-Oczami Danielle-
 -Mamo wychodzę. – powiedziałam z wielkim podekscytowaniem bo zaraz miałam zrobić coś co odmieni moje życie.
-Gdzie idziesz ?
-Idę do chłopaka. Znaczy kolegi. Zrobiłam mu przykrość. Muszę to naprawić.
-Okej tylko nie wróć za późno. –mama pocałowała mnie na pożegnanie, wzięłam torebkę z H&M i założyłam czerwone Vansy.
-To pa.
Szłam przez miasto z myślą co zaraz powiem Justinowi jak go spotkam. Stwierdziłam że pójdę na spontana. To będzie najlepsze.
Doszłam do domu Justina i wróciły wspomnienia z tego dnia jak jego ojciec mówił te okropne rzeczy. Wszystko wracało, ale ja w to nadal nie wierzyłam .
Zapukałam do drzwi i od razu ktoś otworzył. Była to wysoka dziewczyna z długimi nogami i czarnymi włosami.
-Hej znaczy dzień dobry jest Justin ?
-Hm Justin ? Przepraszam nie wiem kto to dopiero od dzisiaj tu pracuję. Jestem sprzątaczką.
-Aaaa rozumiem. Może jest twoja szefowa ? –trochę nie mogłam uwierzyć w to że to sprzątaczka, ale pozory mylą.
-Jest. Pani Sophie. Przyszła jakaś dziewczyna.
-Już idę. – stanęła osłupiała w przed pokoju – Ym. Witaj Danielle. Co cię sprowadza do nas ?
-Szukam Justina .
-Oj nie ma go ale możesz poczekać.
-Ym nie dziękuje . Ja przyjdę później.
-Dziwne  bardzo bo nie wrócił na noc do domu.
-Oł może zaraz wróci niech pani się nie martwi. Do widzenia.
Gdzie jest Justin ? Przecież go wypuścili wczoraj.
Szłam kilka metrów i wpadłam na kogoś.
-O matko Justin. Jak dobrze że cię widzę. Wyjaśniłeś wszystko na policji?
-Tak tak wypuścili mnie po 5 minutach.
-Jak się cieszę że cię widzę. – przytuliłam go mocno.
-Hej Danielle, co to za zmiana.
-Justin nic nie mów. – pocałowałam go z całej siły a on zaczął mnie ciągnąć w stronę domu. – Kocham cię. Przepraszam za wszystkie moje zachowania, przepraszam że na ciebie nie poczekałam. Wczoraj dużo się działo ale przy tobie zapominam o wszystkim .
-Ja ciebie też kocham. Jesteś najlepszym co mi się przydarzyło w życiu.
Ta chwila mogła trwać wiecznie.
-Chodź do domu. – powiedział uwodzicielskim głosem.
-Hej mamo.
-Gdzie ty byłeś ?
-Nigdzie. U kolegi. Nie martw się.
-Ehe. Ja wychodzę, poradzicie sobie ?
-Tak pa mamo. Potem pogadamy.
Jego mama wyszła a ja  się zastanawiałam co Justin ma zamiar zrobić.
-Chodź ze mną.
-Gdzie ?
-A zobaczysz.
Weszliśmy do jego pokoju, Justin zaczął mnie całować po szyj , już wiedziałam że zaraz coś się stanie.
Położył mnie na łóżku a ja odleciała.

-Jesteś śliczna. Kocham cię. 

__________
No i jest rozdział :) 
ak troche pozno ale teraz beda czesciej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz