-To nie
może być prawda. – powiedziałam tak jakby do siebie ale Danny to słyszał.
-Przestań.
–krzyknął a ja nie wiedziałam o co mu chodzi.
-O co ci
chodzi ? Właśnie mój największy przyjaciel wyznał mi miłość i mam się cieszyć.
-Tak,
właśnie tak. Z przyjaźni często powstaje miłość.
-Ale nie w
tym przypadku. Czemu wszystko psujesz ? Większość takich sytuacji kończy się
rozstaniem i zerwaniem kontaktu. – nie mogłam uwierzyć że w taki sposób z nim
rozmawiałam. Nigdy wcześniej nie zachowywałam się tak w stosunku do niego.
Danielle sprzed kilku tygodni porozmawiała by z nim na ten temat w spokojny
sposób, tłumacząc a ja krzyczałam.
-Nigdy z
tobą nie zerwe kontaktu. Zawsze będę się o ciebie starał. Powiedz mi prawde.
Czujesz coś do mnie.?
I co
miałam powiedzieć? Przepraszam ale jestem zakochana w chłopaku który ma mnie
gdzieś, którego poznałam zaledwie kilka dni temu ? Że widze w nim tylko
przyjaciela ? To wymówki dla cienkich idiotek które chcą się pozbyć problemu. A
to jest mój przyjaciel nie potrafię tego zrobić.
-Danny
przepraszam cię ale ja nie jestem teraz w stanie odpowiedzieć ci, śmierć ojca,
wszystko znwaliło mi się na głowę. Przepraszam musze iść. – wyrwałam się z jego
uścisku ale on pobiegł za mną, złapał mnie mocno za ręke i przyciągnął do
siebie i nachalnie zaczął mnie całować, najpierw usta ale nie chciałam poddać
się pocałunkom potem szyja próbowałam się wyrwać ale był zbyt silny.
-Puść
mnie. Zwariowałeś ? – biłam go pięściami po klacie ale on nie reagował.
-Puść ją
kretynie – znany głos powiedział i próbował mnie odciągnąć od niego.
Gdy mu się
to udało ja upadłam na ziemie a oni zaczęli się bić. Mówiąc oni mam na myśli
Danny’ego i Justina.
-Justin co
ty tu robisz ?
-Jak
widzisz ratuje cię z rąk twojego „przyjaciela” – słyszałam taki nacisk na słowo
przyjaciela że myślałam że Justin zaraz eksploduje.
Rzucił się
ponownie na Danny’ego który nie dawał za wygraną. Chciałam ich od siebie
odciągnąć ale nie dałam rady.
-Proszę niech
pan mi pomoże. Oni się chcą pozabijać. –powiedziałam do pierwszego lepszego
chłopaka który szedł obok mnie.
-Co tu się
dzieje. Przestańcie. – chłopak włączył się do bójki i powstała jedna wielka
awantura.
-Nie
jesteś jej wart. – krzyknął Danny.
Justin nic
nie odpowiedział, po prostu rzucił go na ziemie, chłopak który włączył się do
bójki w dalszym ciągu próbował ich rozdzielić jednak Justin wyrwał się i
przycisnął kolanem Danny’ego do ziemi. Zaczął go walić pięściami w twarz. Nie
wiedziałam co robić. Bójka trwała już kilka minut gdy nagle w kombinezonach
przypominających wojskowe pojawili się policjanci.
Policjanci
pobiegli ich odciągnąć od siebie. Wzięli Justina i założyli mu kajdanki.
Moje myśli
skupiały się tylko na tym żeby nie został aresztowany. Kajdanki ? Jak to kajdanki.
On nic nie zrobił.
-Nie
wyrywaj się chłopie.- krzyknął policjant i z wielką siłą uderzył Justina pałką
w plecy.
Justin
upadł na ziemie.
-Oszalał
pan? Chce pan mu zrobić krzywdę? – podbiegłam do Justina.
-Nic ci
nie jest ? – powiedziałam z tak wielkim przerażeniem że mój głos był
nierozpoznawalny.
-Nie.
Nagle
przed oczami zobaczyłam Danny’ego w kajdankach. Miał strasznie zakrwawioną
twarz. Powstrzymywałam się żeby iść go opatrzeć.
-No to
panowie zabieramy was na komisariat. Pana również panie… - poicjant zwrócił się
do chłopaka uczestniczącego w bójce.
-Gregory
Smith.
-Smith ? –
zaciemniło mi się w oczach jak usłyszałam moje nazwisko.
-Tak,coś
nie tak ?
-Ja mam
tak na nazwisko.
-Dobrze
koniec tych rozmów jedziemy na komisariat. – wtedy zrozumiałam że to nie są
żarty. Przez kilka ostatnich dni byłam więcej razy na komisariacie niż przez całe
moje życie.
-Ale co wy
chcecie z nimi zrobić?
-Najpierw
musimy się dowiedzieć co się stało.
-To nie
jest wina Justina. – krzyknęłam do policjanta a Danny chyba nie mógł pojąć czemu bronie Justina .
Jednak
policjant nic nie odpowiedział.
Gdy
byliśmy już na komisariacie każdy z nas był przesłuchiwany. Justin i Danny
siedzieli w areszcie czego nie mogłam przeżyć a ja czekałam na swoją kolei by
opowiedzieć całą prawdę o tym co się stało. Nie obchodziło mnie że Danny może mieć
kłopoty. Ja miałam przez niego większe kłopoty . Ale nadal nie może do mnie dotrzeć
czemu on się tak zachowuje.
-Mieszkasz
w Nowym Yorku od urodzenia?
-Tak, z
mamą. Mój tata miał żonę i ją zdradzał z moją mamą. I w ten sposób powstałem
ja, we własnej osobie.
-Miał ?
-Zginął
kilka dni temu.
-I mówisz
to z takim spokojem ?
-Tak naprawdę
nigdy nie uważałem go za mojego ojca, więc nie zrobiło to na mnie dużego
wrażenia.
Boże czy
to może być prawda. Czy mój tata miał kochanke jeszcze przed moim urodzeniem.
Przecież on jest w tym samym wieku co ja.
-Jak miała
na imie jego żona?
-Chyba
Emma, taka dość ładna blondynka.
-Boże to
niemożliwe.
-O co
chodzi ?
-Ty jesteś
moim bratem.
-Coo? –
był strasznie przestraszony .
-Moja mama
ma na imie Emma jest blondynką i mój tata też zginął kilka dni temu – po tym co
powiedziałam od razu się rozpłakałam.
-Hej mała
nie płacz.
-Czy coś
może być gorszego od mojego życia ? –powiedziałam to i wybiegłam z komisariatu.
________________________________________________________________
No i jest rozdział, pisałam go dopiero dzisiaj więc pzrepraszam za bledy nie mam sily sprawdzac juz czy jest dobrze :)
MIŁEGO CZYTANIA :)
JUŻ NIEDŁUGO DAM LINKA DO MOJEGO NOWEGO BLOGA , ALE NIE Z OPOWIADANIEM :)
NA RAZIE MUSZE JESZCZE DOPIEŚCIĆ JEGO WYGLĄD I PIERWSZĄ NOTKĘ WSTAWIE JUŻ NIEDŁUGO <3
MAM NADZIEJE ŻE BLOG BEDZIE SIE PODOBAL :)
JUŻ NIEDŁUGO DAM LINKA DO MOJEGO NOWEGO BLOGA , ALE NIE Z OPOWIADANIEM :)
NA RAZIE MUSZE JESZCZE DOPIEŚCIĆ JEGO WYGLĄD I PIERWSZĄ NOTKĘ WSTAWIE JUŻ NIEDŁUGO <3
MAM NADZIEJE ŻE BLOG BEDZIE SIE PODOBAL :)
no fajne, fajne :)
OdpowiedzUsuńdzięki :)
Usuń50 year-old Research Assistant III Ambur Sandland, hailing from Smith-Ennismore-Lakefield enjoys watching movies like "Hound of the Baskervilles, The" and Scuba diving. Took a trip to Historic Centre of Guimarães and drives a Pathfinder. Przeczytaj caly artykul
OdpowiedzUsuń