środa, 1 maja 2013

Rozdział 2 ♥

Na początku daje wam zapowiedź opowiadania, mam nadzieję że ten krótki filmik zachęci was do czytania mojego opowiadania ; http://www.youtube.com/watch?v=tPSDBHcLh60&feature=youtu.be :)
________________________________________________________________________________


-Oczami nieznajomego chłopaka-
Nie wiedziałem co się dzieje w pewnym momencie, zobaczyłem jak dziewczyna której nie znalem po prostu zemdlała. Wiedziałem że musze się zachować jak człowiek, więc od razu zadzwoniłem na pogotowie. W czasie oczekiwania wpatrzyłem się w jej śliczne, duże usta. Co prawda było na nich trochę krwi która zleciała z nosa ale i tak wyglądały tak strasznie uroczo. Boże co ja mówię widzę ją pierwszy raz w życiu a nie mogę od niej oderwać wzroku nawet na minutę. Ale co w tym złego, przecież jest piękną, młodą dziewczyną. Wiem że ma teraz zamknięte oczy lecz widziałem je wcześniej, były przepełnione radością. Eh, to wszystko nie tak miało być, nie rozumiem tego chłopaka który wcześniej mnie uderzył a potem ją. Było to dla mnie strasznie nie zrozumiałe, ja nic takiego nie zrobiłem. Myślę że się pomylił ale jakim kosztem ? Dziewczyna której imienia nawet nie poznałem leżała teraz nie przytomna na moich kolanach czekając na karetkę pogotowia. A jeśli coś z nią będzie nie tak? Wiem że to nie moja wina ale naprawdę jest mi strasznie przykro patrząc na jej zakrwawiony nos i usta.
Minęło już z 15 minut a ona wciąż leżała bez ruchu, miałem nadzieje w głębi serca że się obudzi ale nie zostawało mi nic innego jak czekać na karetkę. Nie chciałem siebie teraz widzieć bo wiedziałem że też mam całą twarz zakrwawioną. Ale to nie było najważniejsze. Moim priorytetem było to żeby pojechać z nieznajomą do szpitala żeby upewnić się że nic jej nie jest. W końcu karetka przybyła na miejsce. Dwóch lekarzy i pielęgniarka wybiegli szybko z karetki. Jeden z lekarzy podszedł do mnie
-Co się stało tej dziewczynie ? – powiedział z wielkim zaciekawieniem.
-Przyszedłem do parku spacerować i w pewnym momencie wpadłem na nią, grzecznie przeprosiłem ale jakiś koleś podbiegł do mnie i uderzył  w twarz, dziewczyna próbowała go ode mnie odciągnąć i jego ręka nagle wylądowała na jej nosie, ona upadła uderzając głową mocno o beton. Wszystko było dobrze, nawet powiedziała kilka słów  ale w pewnym momencie po prostu zemdlała- powiedziałem to szybko bo zrobiło mi się przykro. Nie wiem co mi było, przecież nie wiązała mnie z ta dziewczyna żadna wieź.
-A gdzie jest chłopak który uderzył pana i tą dziewczynę ?
-Ona kazała mu odejść , nie chciała na niego patrzeć. – powiedziałem to ze złością, bo na samo wspomnienie jego twarzy robiło mi się nie dobrze. Ciągle nie mogłem zrozumieć jak on mógł uderzyć dziewczynę.
-Rozumiem. Czy ona znała tego chłopaka ?
-A przepraszam bardzo czy pan jest policjantem ? Bo myślę że lekarze potrzebują tylko informacji dotyczących zdrowia a nie związanych ze znajomością poszkodowanych z ich napastnikami.
Dziwnie na mnie popatrzył. Ale wiedział że mam racje więc po prostu przytaknął.
-Więc czy mogę jechać z nią do szpitala ? – spytałem wiedząc że często lekarze mówią ze trzeba samemu dojechać do szpitala.
-Tak oczywiście, pana tez musimy obejrzeć . Ma pan zakrwawioną cała twarz, jeśli pan jeszcze nie zauważył. – szyderczo się uśmiechając.
-A no tak, z tego wszystkiego zapomniałem o sobie.- Nie mogłem już słuchać  jego głupiego gadania wiec po prostu starałem się grzecznie odpowiedzieć.
-Wiec proszę niech pan usiądzie tutaj. – wskazał mi miejsce wyznaczone dla mnie.
Jadąc do szpitala ciągle patrzyłem na dziewczynę, która była ciągle pilnowana przez lekarza i pielęgniarkę, zdawało się ze wszystko z nią w porządku. Dojechaliśmy na miejsce, mnie przydzielili do jednej Sali gdzie miała mnie opatrzeć pielęgniarka a dziewczynę zabrali na sale by ją obserwować.
-Boli pana jak uciskam tutaj? – pielęgniarka uciskała mnie po policzkach.
-Nie, boli mnie tylko nos. Niech pani po prostu go zabandażuje. – powiedziałem to dość nie miłym tonem bo chciałem już stamtąd wyjść.
-Nie mogę panu porostu zabandażować nosa bo nie wiadomo czy nie jest złamany panie…- przerwała bo nie wiedziała jak mam na imię.
-Justin. Panie Justin . – uśmiechnąłem się z odrobiną kpiny.
-Dobrze panie Justin wiec najpierw sprawdzę czy wszystko dobrze z twoim  nosem. – powiedziała ciągle uśmiechając się do mnie uwodzicielsko .
-Okej wszystko jest w porządku. Wiec zaraz ci go zabandażuje i będziesz musiał jutro przyjść na kontrole. Takie mamy reguły.
-Nie ma sprawy mogę tu przychodzić codziennie jeśli tego chcesz. – śmiejąc się nie wierzyłem w to co mowie, przecież nie szukałem dziewczyny a na pewno nie takiej
-Wystarczy ze przyjdziesz jutro.
-A może pójdziemy na kolacje ? Poznamy się lepiej ? Pogadamy?– ciągle się uśmiechając wysłałem do niej słodkie spojrzenie.
-Hm, myślę ze to dobry pomysł, jutro się umówimy okej ? – powiedziała z jeszcze większym uśmiechem niż wcześniej.
-To cześć do jutra yyy… Właściwie jak masz na imię ? – dziwnie się poczułem w tym momencie bo zazwyczaj nie umawiałem się z dziewczynami których nie znalem.
- Mam na imię Alice. – pomachałem do niej i wyszedłem.
Pomyślałem ze zupełnie zapomniałem o tamtej dziewczynie z parku. Szybko poszedłem do jakiejś lekarki pytać się gdzie jest ta dziewczyna która przywieziono tu jakieś 15 minut temu . Wskazała mi jej sale i szybko tam poszedłem. Wchodząc zobaczyłem jak leży w łóżku z kroplówka i już zabandażowanym nosem i głowa. Pomyślałem sobie: czemu jej głowa jest zabandażowana. Może to przez to ze uderzyła o beton, no nic zaraz poszedłem spytać się lekarza.
-Przepraszam? Jaki jest stan tej dziewczyny wszystko z nią w porządku ?
-Tak oczywiście, musi zostać tutaj do momentu kiedy się obudzi a potem ocenimy czy jest na tyle zdrowa żeby opuścić szpital . Ma tylko lekko naderwany nos, nie ma złamania a głowa może ja poboleć przez następny miesiąc. Dość mocno uderzyła o beton ale na szczęście nie ma wstrząsu mózgu.
Odetchnąłem z ulga kiedy to usłyszałem. Cos mi mówiło żebym został, poznał się z nią gdy się obudzi, ale z drugiej strony byłem strasznie zmęczony. Postanowiłem wiec wejść do niej jeszcze na chwile posiedzieć i wyjść z nadzieja ze jak przyjdę tu jutro ona nadal tu będzie.
Siedziałem tak przez 15 minut i stwierdziłem ze wychodzę, gdy byłem już przy drzwiach usłyszałem tylko.
-Hej, gdzie idziesz ? – ucieszyłem się od razu jak tylko zobaczyłem ze się obudziła.
-Hej dziewczyno, ale mnie wystraszyłaś jak zemdlałaś. Jak się czujesz? – powiedziałem bardzo przejęty.
-Czuje się dobrze trochę mnie boli głowa ale wszystko w porządku.
-Cieszę się niezmiernie, co to był za dupek który mnie uderzył, a potem ciebie?
- To był mój przyjaciel, przepraszam za niego on nie chciał, on…- zastanawiałem się czemu urwała, po czym zacząłem się zastanawiać czemu jeszcze się nie poznaliśmy.
-Oh, okej może pogadamy o tym innym razem teraz może poznajmy się co o tym sadzisz ?
- Jasne, jasne. Jestem Danielle .- gdy to powiedziała od razu pomyślałem ze ma śliczne imię.
-Śliczne imię – nie mogłem się powstrzymać żeby to powiedzieć .
Zaśmiała się.
-Dziękuje. – powiedziała.
Gdy patrzyłem na jej śliczny uśmiech od razu zrozumiałem swój błąd. Po co umawiałem się z Alice jeśli miałem na wyciągnięcie ręki taki skarb. Chce się bliżej poznać z Denisse.
 -Ja ci zdradziłam moje imię, teraz ty odwdzięcz się tym samym.
- Mam na imię Justin- uśmiechając się jak szalony zauważyłem na jej twarzy to samo.
 _________________________________________________________________________
Czy Justin i Danielle zaczną spędzać razem więcej czasu? Co będzie z Alice ? 



4 komentarze: