________________________________________________________________________________
-Oczami
nieznajomego chłopaka-
Nie wiedziałem co się dzieje w pewnym momencie,
zobaczyłem jak dziewczyna której nie znalem po prostu zemdlała. Wiedziałem że
musze się zachować jak człowiek, więc od razu zadzwoniłem na pogotowie. W
czasie oczekiwania wpatrzyłem się w jej śliczne, duże usta. Co prawda było na
nich trochę krwi która zleciała z nosa ale i tak wyglądały tak strasznie
uroczo. Boże co ja mówię widzę ją pierwszy raz w życiu a nie mogę od niej
oderwać wzroku nawet na minutę. Ale co w tym złego, przecież jest piękną, młodą
dziewczyną. Wiem że ma teraz zamknięte oczy lecz widziałem je wcześniej, były
przepełnione radością. Eh, to wszystko nie tak miało być, nie rozumiem tego
chłopaka który wcześniej mnie uderzył a potem ją. Było to dla mnie strasznie
nie zrozumiałe, ja nic takiego nie zrobiłem. Myślę że się pomylił ale jakim
kosztem ? Dziewczyna której imienia nawet nie poznałem leżała teraz nie
przytomna na moich kolanach czekając na karetkę pogotowia. A jeśli coś z nią
będzie nie tak? Wiem że to nie moja wina ale naprawdę jest mi strasznie przykro
patrząc na jej zakrwawiony nos i usta.
Minęło już z 15 minut a ona wciąż leżała bez ruchu,
miałem nadzieje w głębi serca że się obudzi ale nie zostawało mi nic innego jak
czekać na karetkę. Nie chciałem siebie teraz widzieć bo wiedziałem że też mam
całą twarz zakrwawioną. Ale to nie było najważniejsze. Moim priorytetem było to
żeby pojechać z nieznajomą do szpitala żeby upewnić się że nic jej nie jest. W
końcu karetka przybyła na miejsce. Dwóch lekarzy i pielęgniarka wybiegli szybko
z karetki. Jeden z lekarzy podszedł do mnie
-Co się stało tej dziewczynie ? – powiedział z wielkim
zaciekawieniem.
-Przyszedłem do parku spacerować i w pewnym momencie
wpadłem na nią, grzecznie przeprosiłem ale jakiś koleś podbiegł do mnie i
uderzył w twarz, dziewczyna próbowała go
ode mnie odciągnąć i jego ręka nagle wylądowała na jej nosie, ona upadła
uderzając głową mocno o beton. Wszystko było dobrze, nawet powiedziała kilka
słów ale w pewnym momencie po prostu
zemdlała- powiedziałem to szybko bo zrobiło mi się przykro. Nie wiem co mi
było, przecież nie wiązała mnie z ta dziewczyna żadna wieź.
-A gdzie jest chłopak który uderzył pana i tą dziewczynę
?
-Ona kazała mu odejść , nie chciała na niego patrzeć. –
powiedziałem to ze złością, bo na samo wspomnienie jego twarzy robiło mi się
nie dobrze. Ciągle nie mogłem zrozumieć jak on mógł uderzyć dziewczynę.
-Rozumiem. Czy ona znała tego chłopaka ?
-A przepraszam bardzo czy pan jest policjantem ? Bo myślę
że lekarze potrzebują tylko informacji dotyczących zdrowia a nie związanych ze
znajomością poszkodowanych z ich napastnikami.
Dziwnie na mnie popatrzył. Ale wiedział że mam racje więc
po prostu przytaknął.
-Więc czy mogę jechać z nią do szpitala ? – spytałem
wiedząc że często lekarze mówią ze trzeba samemu dojechać do szpitala.
-Tak oczywiście, pana tez musimy obejrzeć . Ma pan
zakrwawioną cała twarz, jeśli pan jeszcze nie zauważył. – szyderczo się
uśmiechając.
-A no tak, z tego wszystkiego zapomniałem o sobie.- Nie
mogłem już słuchać jego głupiego gadania
wiec po prostu starałem się grzecznie odpowiedzieć.
-Wiec proszę niech pan usiądzie tutaj. – wskazał mi
miejsce wyznaczone dla mnie.
Jadąc do szpitala ciągle patrzyłem na dziewczynę, która
była ciągle pilnowana przez lekarza i pielęgniarkę, zdawało się ze wszystko z
nią w porządku. Dojechaliśmy na miejsce, mnie przydzielili do jednej Sali gdzie
miała mnie opatrzeć pielęgniarka a dziewczynę zabrali na sale by ją obserwować.
-Boli pana jak uciskam tutaj? – pielęgniarka uciskała
mnie po policzkach.
-Nie, boli mnie tylko nos. Niech pani po prostu go
zabandażuje. – powiedziałem to dość nie miłym tonem bo chciałem już stamtąd
wyjść.
-Nie mogę panu porostu zabandażować nosa bo nie wiadomo
czy nie jest złamany panie…- przerwała bo nie wiedziała jak mam na imię.
-Justin. Panie Justin . – uśmiechnąłem się z odrobiną
kpiny.
-Dobrze panie Justin wiec najpierw sprawdzę czy wszystko
dobrze z twoim nosem. – powiedziała ciągle
uśmiechając się do mnie uwodzicielsko .
-Okej wszystko jest w porządku. Wiec zaraz ci go zabandażuje
i będziesz musiał jutro przyjść na kontrole. Takie mamy reguły.
-Nie ma sprawy mogę tu przychodzić codziennie jeśli tego
chcesz. – śmiejąc się nie wierzyłem w to co mowie, przecież nie szukałem
dziewczyny a na pewno nie takiej
-Wystarczy ze przyjdziesz jutro.
-A może pójdziemy na kolacje ? Poznamy się lepiej ?
Pogadamy?– ciągle się uśmiechając wysłałem do niej słodkie spojrzenie.
-Hm, myślę ze to dobry pomysł, jutro się umówimy okej ? –
powiedziała z jeszcze większym uśmiechem niż wcześniej.
-To cześć do jutra yyy… Właściwie jak masz na imię ? –
dziwnie się poczułem w tym momencie bo zazwyczaj nie umawiałem się z
dziewczynami których nie znalem.
- Mam na imię Alice. – pomachałem do niej i wyszedłem.
Pomyślałem ze zupełnie zapomniałem o tamtej dziewczynie z
parku. Szybko poszedłem do jakiejś lekarki pytać się gdzie jest ta dziewczyna
która przywieziono tu jakieś 15 minut temu . Wskazała mi jej sale i szybko tam
poszedłem. Wchodząc zobaczyłem jak leży w łóżku z kroplówka i już
zabandażowanym nosem i głowa. Pomyślałem sobie: czemu jej głowa jest zabandażowana.
Może to przez to ze uderzyła o beton, no nic zaraz poszedłem spytać się
lekarza.
-Przepraszam? Jaki jest stan tej dziewczyny wszystko z
nią w porządku ?
-Tak oczywiście, musi zostać tutaj do momentu kiedy się obudzi
a potem ocenimy czy jest na tyle zdrowa żeby opuścić szpital . Ma tylko lekko
naderwany nos, nie ma złamania a głowa może ja poboleć przez następny miesiąc.
Dość mocno uderzyła o beton ale na szczęście nie ma wstrząsu mózgu.
Odetchnąłem z ulga kiedy to usłyszałem. Cos mi mówiło
żebym został, poznał się z nią gdy się obudzi, ale z drugiej strony byłem
strasznie zmęczony. Postanowiłem wiec wejść do niej jeszcze na chwile
posiedzieć i wyjść z nadzieja ze jak przyjdę tu jutro ona nadal tu będzie.
Siedziałem tak przez 15 minut i stwierdziłem ze wychodzę,
gdy byłem już przy drzwiach usłyszałem tylko.
-Hej, gdzie idziesz ? – ucieszyłem się od razu jak tylko
zobaczyłem ze się obudziła.
-Hej dziewczyno, ale mnie wystraszyłaś jak zemdlałaś. Jak
się czujesz? – powiedziałem bardzo przejęty.
-Czuje się dobrze trochę mnie boli głowa ale wszystko w
porządku.
-Cieszę się niezmiernie, co to był za dupek który mnie
uderzył, a potem ciebie?
- To był mój przyjaciel, przepraszam za niego on nie chciał,
on…- zastanawiałem się czemu urwała, po czym zacząłem się zastanawiać czemu
jeszcze się nie poznaliśmy.
-Oh, okej może pogadamy o tym innym razem teraz może
poznajmy się co o tym sadzisz ?
- Jasne, jasne. Jestem Danielle .- gdy to powiedziała od razu
pomyślałem ze ma śliczne imię.
-Śliczne imię – nie mogłem się powstrzymać żeby to
powiedzieć .
Zaśmiała się.
-Dziękuje. – powiedziała.
Gdy patrzyłem na jej śliczny uśmiech od razu zrozumiałem
swój błąd. Po co umawiałem się z Alice jeśli miałem na wyciągnięcie ręki taki
skarb. Chce się bliżej poznać z Denisse.
-Ja ci zdradziłam
moje imię, teraz ty odwdzięcz się tym samym.
- Mam na imię Justin- uśmiechając się jak szalony
zauważyłem na jej twarzy to samo.
Zapowiedź świetna xd
OdpowiedzUsuńTak i jak ten rozdział :-*
Dziękuje bardzo :)
UsuńBoże , boże , boże po prosu boskie !
OdpowiedzUsuńahh dziękuje <3
Usuń