poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 4 ♥


_______________________________________________________________________________
Czemu nie mogę mieć choć chwili spokoju, po co Danny tu przyszedł. Czemu on nie może odpuścić chociaż na jeden dzień?
-Danielle, ja… - powiedział zaspanym, zdenerwowanym głosem.
-Co?- warknęłam- Kto cię tu wpuścił ? Nie mam ochoty na ciebie patrzeć.
-Proszę, wysłuchaj mnie. Wiem że zrobiłem źle, jest mi tak strasznie głupio, i nie chce tłumaczyć mojego zachowania dawnym życiem.
Nie chciałam tego słuchać ale zrobiło mi się naprawdę przykro gdy wypowiedział te słowa. Miał złamany głos co jeszcze bardziej mnie przełamało.
-Okej, wysłucham cię jeśli obiecasz że po rozmowie, wyjdziesz i dasz mi trochę spokoju, chcę dojść do siebie po tym incydencie.
-Więc myślałem że ten chłopak chce ci coś zrobić nie mogłem na to patrzeć i nic nie zrobić..
-Co? Nie mogę słuchać tych bzdur, on nic mi nie chciał zrobić, przez przypadek mnie popchnął ale nic więcej! Ale nie jestem na ciebie zła z tego powodu jestem na ciebie zła bo nie umiesz się opanować. Czy ciebie trzeba pilnować jak małe dziecko ?- krzyczałam.
Danny nie odpowiadał, patrzył się w podłogę i ani na chwile nie spojrzał na mnie.
-Wyjdź stąd, nawet nie masz siły się obronić. Przez  chwile myślałam że przyszedłeś z prawdziwymi przeprosinami ale jestem w błędzie. – po powiedzeniu tego, obróciłam się w drugą stronę i czekałam aż wyjdzie z mojej Sali.
Po chwili wyszedł nic nie mówiąc. Z jednej strony było mi strasznie przykro, z drugiej cieszyłam się że dał mi spokój.

-Oczami Justina-
Wstałem bardzo wcześnie rano, denerwowałem się przed spotkaniem z Alice i tym bardziej z Danielle. Nie chce żeby Alice się na mnie obraziła więc postanowiłem ze pójde z nią na kolacje ale tylko jako kolega, myśle że podjąłem wczoraj pochopną decyzje umawiając się z nią ale nie mam wyjścia musze iść. Co do Danielle cieszę się że ją zobaczę, poznam ją lepiej i nie zepsuje niczego między nami. Ona jest kimś kogo szukałem przez całe moje krótkie życie. Jest piękna, inteligentna…
Miałem w życiu dużo dziewczyn, jednak nie chce ich wspominać, większość z nich leciała na kase moich rodziców ale ja to na szczęście zawsze zauważałem i szybko z nimi kończyłem. Czuje że z Danielle mogłoby być zupełnie inaczej.
-Cześć mamo- powiedziałem wchodząc do kuchni.
-Cześć synku,jak twój nos, dalej boli ?
-Nie już jest o wiele lepiej, zaraz ide do szpitala żeby pielęgniarka sprawdziła czy na pewno jest z nim w porządku.
-Cieszę się- o której wrócisz dzisiaj do domu ? Z ojcem mamy dla ciebie niespodzianke.
-Idę na kolacje z koleżanką ale jeśli to ważne mogę nie isc. – powiedziałem z niadzieją ze mama powie zebym nie szedł.
-Cóż, idź porozmawiamy jak wrócisz.
-No okej, postaram się być jak najszybciej.
Jadąc metrem do szpitala w Nowym Jorku myślałem nad dzisiejszym dniem, miałem nadzieję że spotkam Danielle. Przez głowe przelatywało mi tysiące myśli, tysiące scenariuszy  dzisiejszego dnia.
W końcu dojechałem wchodząc do szpitala przed moimi oczami napotkałem Alice.
-Ooo, witaj Alice – powiedziałem dość obojętnym głosem.
-Cześć Justin. Pewnie wybierasz się do mnie ? -  powiedziała ze swoim przepięknym uśmiechem na twarzy.
-T-tak jasne ide do ciebie. – chciałem iść najpierw do Danielle no ale cóż, szybko załatwię sprawę u Alice.
Szliśmy razem do jej gabinetu. Nie odezwałem się do niej ani słowem, tak samo jak ona do mnie.  Było mi strasznie źle w jej obecności, miałem nadzieje że na kolacji nie będzie tak sztywno.
-No więc pokaż swój nosek –powiedziała ze swoim uśmieszkiem.
Dotykała mnie tak mocno że nie mogłem wytrzymać.
-Ejj zwariowałaś to boli …- krzyknąłem.
-Przepraszam nie chciałam, co ci jest czemu jesteś taki zdenerwowany? –dobrze że nie wiedziała co jest powodem mojego zdenerwowania.
-Ja.. Przepraszam, nie wyspałem się przez bolący nos to dlatego.- chciałem jak najszybciej z tamtąd wyjść więc powiedziałem- Wszystko dobrze ze mną ?
-Tak nos jest w porządku ale musisz nosić opatrunek jeszcze kilka dni. –powiedziała zdezorientowana moim zachowaniem.
-Okej to ja będę już się zmywał. Do wieczora tak ? O 19 w „Paris Restaurant” ?
-Tak, jasne.
Trochę mi było głupio że ją tak potraktowałem, mogłem zachować się jakoś inaczej.
Poszedłem szybkim krokiem do pokoju Danielle. Gdy wszedłem ona spała. Jej widok wzbudził we mnie wszystkie uczucia na raz. Podszedłem do niej i dotknąłem jej policzki w bardzo uwodzicielski sposób.
„Muszę iść, przemyśleć co ja robię” pomyślałem, szybko się odwróciłem i wyszedłem z pokoju nie spoglądając już na Danille ani razu. Od razu pojechałem do domu i poszedłem spać.

-Oczami Danielle-
Po porannych wydarzeniach postanowiłam się przespać. Gdy się obudziłam była już 14 w południe i dziwiłam się że Justin nie przyszedł, przecież mówił że będzie.
„Może mu coś wypadło” pomyślałam ale chyba sama nie wierzyłam w to co mówię, przecież znam wielu chłopaków którzy traktują dziewczynę jak zabawkę, no ale nic żyć nie umierać.
Ale zaraz przecież mam jego numer.
Do:Justin
Hej, mam nadzieję że nie przeszkadzam chciałam tylko się dowiedzieć czemu nie przyszedłeś myślałam że pogadamy lepiej się poznamy. Dzisiaj wypisują mnie ze szpitala więc może wybierzemy się gdzieś razem. Nie chce kończyć naszej krótkiej znajomości w taki sposób J - Danielle

Gdy wysłałam wiadomość od razu tego pożałowałam, przecież zawsze byłam dziewczyną wrażliwą, nie lubiłam wyznawać swoich uczuć światu. Ale zrobiłam to, może był to znak że Justin stał się dla mnie ważny?  Wszystko jest możliwe.
Z uśmiechem na twarzy poło żyłam się z nadzieją że Justin odpisze.

-Oczami Justina-
Spałem już jakieś 4 godziny gdy nagle obudził mnie dzwonek sms.
Od:Nieznany
Hej, mam nadzieję że nie przeszkadzam chciałam tylko się dowiedzieć czemu nie przyszedłeś myślałam że pogadamy lepiej się poznamy. Dzisiaj wypisują mnie ze szpitala więc może wybierzemy się gdzieś razem. Nie chce kończyć naszej krótkiej znajomości w taki sposób J - Danielle

Po przeczytaniu sms-a moja twarz miała w sobie tysiąc uczuć. Wszystkie począwszy od szczęścia kończąc na smutku. Nie wiedziałem co mam zrobić, wszystko mnie już przerastało. Z jednej strony Alice której nie chciałem skrzywdzić i nie potrafiłem odkręcić naszej kolacji a z drugiej strony olśniewająca Danielle która stawała się moim narkotykiem. Ciągle o niej myślałem, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Gdyby się dowiedziała że spotykam się z inną od razy wykluczyła by mnie ze swojej listy zainteresowań. W takich chwilach najlepsze było dla mnie pisanie piosenek. Zawsze zapominałem o całym świecie gdy zagłębiałem się w świecie muzyki. Kochałem ją od dzieciństwa, zawsze jeździłem z ojcem i jego zespołem w trasy by móc zobaczyć jak to jest. Mój ojciec  John jest bardzo znanym muzykiem, słuchają go ludzie na całym świecie dlatego muzyka jest dla mnie codziennością.
Zacząłem pisać, jednak nie mogłem się skupić. To ta dziewczyna tak na mnie działa.
Przypomniałem sobie że nie odpisałem na sms-a ale co miałem jej odpisać? Że nie przyszedłem bo jestem głupim szczeniakiem który się przestraszył? Spotkać się z nią normalnie po tym wszystkim.
Odpisze jej jutro, załatwię już sprawę z Alice. Uświadomię jej delikatnie że nie chce się z nią spotykać i wszystko wróci do normy.
Wybiła 18 i musiałem już się zbierać na kolacje, nie wiedziałem co mam na siebie włożyć było mi wszystko jedno byle przeżyć jakoś ten wieczór.
-Okej mamo wychodzę, nie czekajcie na mnie, jutro pogadamy o niespodziance – powiedziałem z nutką smutku w głosie.
-Miłej zabawy synku, mam nadzieję że niespodzianka cię ucieszy. –była taka podekscytowana gdy to mówiła że nie wiedziałem czego miałem się spodziewać.

2 komentarze: