środa, 8 maja 2013

Rozdział 5 ♥



-Oczami Danielle-
Justin nadal nie odpisał. Trochę żałuję że do niego napisałam. Czy to znaczy że wczoraj to była taka gra pozorów a tak naprawdę nie chce mieć ze mną nic wspólnego? Widocznie tak, zrobiłam z siebie idiotkę pisząc tego sms i myśląc że coś z tego będzie.
-Danielle jesteś gotowa.? Zaraz dostaniemy wypis i jedziemy do domu. – powiedziała szczęśliwa.
-Jasne, jasne. Możemy już isc- powiedziałam zaskoczona  smutnym , zrezygnowanym głosem .
-To idziemy. Jak się czujesz ? Wszystko już z tobą w porządku?
-Nie no wszystko w porządku, oprócz tego że mam zabandażowaną głowę a nosa nie czuje jest okej- powiedziałam sarkastycznym, niemiłym głosem.
-Tylko pytałam jak się czujesz a ty zachowujesz się jakbym zrobiła ci coś złego.
-Przepraszam , każdy może mieć gorszy dzień prawda ? –nie chciałam być dla mamy taka niemiła więc się opanowałam.
-Tak oczywiście skarbie.
Gdy wracaliśmy do domu nie odzywałam się, włożyłam słuchawki w uczy i ignorowałam wszytsko wokół mnie. Weszłam do domu od razu do swojego pokoju, nic mi się nie chciało. Położyłam się na łóżku i powoli godziłam się z bolesną prawdą ale nadal wierzyłam że jednak to wszystko się zmieni gdy się obudze jutro rano.

-Oczami Justina-
Przyszedłem do restauracji przed czasem, siedziałem nie wiedząc co ze sobą zrobić . Wierciłem się na miejscu jakby mnie obdzierali ze skóry. Z jednej strony chciałem mieć kolację za sobą a z drugiej wolał bym żeby w ogóle nie doszła do skutku. Jednak w końcu pojawiła się Alice, nie miałem wyboru musiałem to zrobić. Musiałem jej w delikatny sposób powiedzieć prawdę.
Alice szła do stolika w krótkiej sukience, jej długie opalone nogi było widać już z początku restauracji, wymachiwała swoimi rozpuszczonymi włosami we wszystkie strony, oblizując językiem swoją dolną wargę. Nie powiem że nie wyglądała seksownie ale ja i tak nie zmieniłem zdania co do niej, niestety ale moim celem była Danielle, wiem że zadałem się z Alice żeby zabić płynący czas ale zrozumiałem swój błąd.
-Witaj Justin.- Alice powiedziała uwodzicielsko.
-H-hej Alice
Szybkim ruchem odsunąłem jej krzesło by mogła usiąść.
-Czemu jesteś taki zdenerwowany ?
-Ja nie jestem, wszystko w porządku. – powiedziałem bardzo nie pewnie bo nie chciałem wzbudzać podejrzeń co do mojego zachowania.
-A jednak widzę że coś cie gryzie. – powiedziała z nutką zdenerwowania .
-Jaa.. Alice ja muszę ci coś powiedzieć. Wczoraj pokierowały mną emocje umówiłem się z tobą właściwie nie wiem czemu. Nie chciałbym cię ranić ale wiedz że ja mam już kogoś na oku, możemy zostać dobrymi kolegami ale nic więcej.- gdy to powiedziałem ulżyło mi, wszystko stało się lepsze w moich oczach.
-Uważasz że spotkałam się z tobą tylko po to …
-Nie, ja tylko nie chce żebyś sobie pomyślała że może coś z tego być. To jest spotkanie typowo koleżeńskie okej ?- miałem nadzieję gdy to mówiłem że mnie zrozumiała.
-Jasne. Więc może zamówimy szampana ?- powiedziała w bardzo naturalny sposób jakby nic się nie stało.
Byłem  nieco zdziwiony jej reakcją, inna dziewczyna wyszłaby po moim pierwszym zdaniu ale Alice zrozumiała moje uczucia.
-Kelner? – zawołałem z uradowanie.
-Słucham?
-Proszę szampana, najlepiej jakiegoś bardzo dobrego . – byłem na tyle szczęśliwy by móc zamówić coś drogiego.
-Oczywiście. Coś jeszcze ?
-Nie dziękujemy na razie.
Kelner odszedł od stolika z zamówieniem .
-Ide na chwileczkę do łazienki za minutke wracam . – powiedziała Alice.

-Oczami Alice-

-Ide na chwileczkę do łazienki za minutke wracam. – powiedziałam seksownie odchodząc od stolika.
Miałam już naszykowany plan na Justina.  Chłopak chyba nie wie z kim zadarł. Najpierw wyudze od niego jakiś sekrecik a potem zaciągnę go do łóżka.
Poszłam szybkim krokiem za kelrenem.
-Przepraszam, chciałabym jeszcze zamówić wódke tylko proszę podać ją w normalnej szklaneczce od wody i dodajcie coś do smaku żeby nie było tak mocno czuć wódki- szybkim ruchem podniosłam sukienke i wyciągnęłam z moich rajstop 100 zł. – jeśli się pan spisze może pan dostać o wiele więcej niż ten drobiazg.
-Oczywiście. Już się robi- miał wyrysowane na twarzy że ma na mnie ochote, zawsze działam na facetów w taki sposób dlatego w życiu mam bardzo łatwo.
-Oczami Justina-
Cóż jak na razie nie jest tak źle mam nadzieję że pozostanie tak do końca. Chce jak najszybciej skończyć kolacje iść do domu, porozmawiać z rodzicami i umówić się z Danielle, te trzy rzeczy były w tym momencie moim celem.
Alice przyszła a wraz z nią jej seksowne nogi.
-I jak fajnie było w łazience, myślałem że dziewczyny dłużej przesiadują w swoim królestwie- zaśmiałem się lekko.
-Ah, spieszyłam się do tak fantastycznego faceta jakim jesteś- nadal mówiła bardzo uwodzicielskim głosem . – Więc jeśli mamy być chociaż koleżeństwem to musimy się w małym stopniu poznać. – powiedziała Alice tym razem ze złowieszczym uśmiechem na twarzy.
Byłem przerażony jej zachowaniem w jednej chwili w ogóle nie była zła w drugiej widziałem w jej oczach coś złego.
-Okej to powiedz coś o sobie- mówiąc to miałem nadzieję że zajmie jej to dużo czasu i kolacja szybko minie.
-Nie ! Najpierw ty chce usłyszeć coś o twoim interesującym życiu.-Nadal miała ten sam złowieszczy uśmiech.
-Więc..- przerwałem aby pomyśleć jak mam to sformułować. – Mój tata Nick ma swój zespół, jeździ często po całym świecie jego pasją jest muzyka rockowa. Moja mama Sophie zawsze wspiera tatę gdy wyjeżdża w trasę koncertową, w każdym kraju w którym jest mama stoi za kulisami a pod koniec koncertu tata zawsze zaprasza ją na scenę i śpiewa dla niej specjalną piosenkę i nie robi tego dla kariery po prostu jest to dla niego normalne chwalić się swoją żoną. – mówiłem zafascynowany moim życiem
-Dla mnie to strasznie słodkie- mówiła jakby chciała mi coś przekazać.
-Tak cóż jest też dość smutna część jego koncertów. Gdy miałem 10 lat mój brat Lois zginął w wypadku samochodowym, od tamtej pory mam z rodzicami bardzo dobry kontakt, a tata napisał świetną piosenkę o Lois’ie. To jest właśnie smutna część koncertu gdy tata ją śpiewa wszyscy zamierają wsłuchują się bo tata opisał w piosence swoje prawdziwe uczucia- powiedziałem już ze smutkiem na twarzy.
Alice nadal wsłuchiwała się w moje słowa, chyba nawet nie ruszyło jej to co powiedziałem ale cóż miała prawo nawet jeśli nie pokazywała złości pewnie w jej głowie przeplątywało się tysiące złych myśli na mój temat.
W pewnym momencie przyszedł kelner a Alice nawet nie drgnęła.
-Oto niespodzianka dla pana- powiedział kelner jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
-Ale od kogo ? – powiedziałem ze zdziwieniem- Alice czy to od ciebie ?
Kiwnęła tylko głową.
Nic już nie powiedziałem a kelner odszedł.
-Nie podziękujesz ? – ciągle zachowywała się dość dziwnie.
-Dziękuje, naprawdę.
Przez następną godzine wypiliśmy 2 szampany, których nie odczułem w moim ciele, nie byłem pijany byłem po prostu zmęczony. Przyszedł w końcu czas na niespodziankę od Alice. Miała zielony kolor i miała smak limonki, nie było czuć ani trochę alkoholu ale po wypiciu zaczęło mi się kręcić w głowie wszystko zaczęło być śmieszne i od razu zapomniałem o całym świecie.
-Alice odprowadzę cię do domu co ty na to ?- powiedziałem a ona od razu się uśmiechnęła ja nienormalna.
-Tal, chodźmy.

-Oczami Alice-
Dzisiaj sprawię że Justin zapamięta mnie do końca życia. Czy on naprawdę myśli że odpuszczę mu płazem jakąś laskę. Niech nie myśli że jestem taka głupia.
Gdy szliśmy byłam blisko niego . Gdy dochodziliśmy do domu byłam już gotowa na pierwszy ruch.
-Justin co powiesz na jakieś miłe spotkanie w knajpie bez zobowiązań.
-Hm wiesz co raczej w najbliższym czasie nie dam rady kiedyś się zgadamy- powiedział zdenerwowany.
-Okej kiedyś się zgadamy Dobranoc Justin – powiedziałam ale nie zamierzałam od niego odchodzić.
-Doranoc…
Przerwałam mu namiętnym pocałunkiem. Wcale się nie bronił by ponieść się chwili. Pewnie nie wiedział co robił z powodu jego kilku promili alkoholu w organizmie ale to nie miało większego znaczenia. Po sekundzie włożyłam natarczywie mój język do jego ust, nie chciał się odwdzięczyć tym samym ale w końcu jednak się złamał. Zaczęłam pchać go do drzwi.
Już wiedziałam że będzie mój.

________________________________________________________________________

I co myślicie Alice postawi na swoim ? :) opowiadanie coraz bardziej sie rozkreca :)



Wchodzisz = komantujesz nie zostawiaj kolejnego numerka <3 
komentarz= uśmiech na mojej twarzy <3 

2 komentarze: